Ogólne

30 listopada

Do tej pory nie wiem czy kilkanaście lat temu widziałem puchacza. A było to tak. Z topoli rosnącej przy szamotulskich mokradłach oderwał się ptak. Przy obserwacji zrobiłem wielki błąd. Uzbrojony byłem w stary, radzieckiej produkcji monokular i zanim dałem radę ująć w niego ptaka, to ten był już ode mnie daleko. A nawet bardzo daleko. Po tej obserwacji zostało mi bardzo dużo wątpliwości.

Sumując to wyglądało mniej więcej tak. Ptak był raczej większy od myszołowa. Bodajże miał „uszy”. Jakoś tak…miękko odleciał. Później, gdy przez wiele godzin odpoczywał na brzozie rosnącej na mokradłach, otaczała go burza srok. Puchacz jak żywy, prawda? Ale gwoli prawdy to zawsze kiepsko mi wychodzi określanie wielkości ptaków z dystansu. Te uszy mogły być tworem emocji, jakim uległem po zauważeniu puchacza.

Nie rozpoznany ptak był dla mnie… stracony. Znacznie później dopiero zauważyłem, że dzięki temu, że go nie rozpoznałem, to pamiętam do tej pory. I cały czas roztrząsam w sobie tą obserwację. A to chyba też coś znaczy.

Puchacz, a właściwie wizerunek jego, jaki wykreowali nasi przodkowie, coraz bardziej mnie fascynuje. Czytam w „Ptakach krajowych” Taczanowskiego, że jest „ze wszystkich drapieżnych krajowych bezwarunkowo najszkodniejszy; nocna pora w której poluje wielce mu sprzyja i z łatwością nastręcza większe zwierzęta i ptaki głównie w tym czasie żerujące. Niszczy bardzo wiele zajęcy, prócz tego bije młode sarny, cietrzewie, głuszce i inne większe leśne ptaki” i przypominam sobie historię jaka miała miejsce w jednym z parków narodowych, gdzie puchacz przegonił z gniazda samego bielika.

Słucham piosenki Andrzeja Stockingera ze słowami Jana Brzechwy „Kto puchaczy słuchać nie raczy Słuchać nie raczy, słuchać nie raczy Ten dostanie od nas po uchu Uhu, uhu
My jesteśmy Rada Puchaczy Rada Puchaczy, Rada Puchaczy Każdy w lesie wie, co to znaczy Wie, co to znaczy; wie, co to znaczy” i wiem dlaczego gmin słysząc puchacza w czasie godów był przekonany, że to „djabeł po lesie się żeni”.

No cóż, nic mnie tu nie dziwi. Kiedyś uważano, że jego postać przybiera sam diabeł, że jest ptakiem złej doli. Uważano, że swoim hukaniem sprowadza jakieś nieszczęście lub szkodę. Chyba każdy zrozumie dlaczego puchacz u nikogo nie budził zbytnich sympatii.

Puchacz. Chyba jednak chciałbym go zobaczyć. Ale tak żeby on mnie nie zauważył. Bo pomimo, że dawniej w ludziach budził trwogę, to sam jest bardzo lękliwy. Na widok człowieka gotowy jest zostawić swoje gniazdo. Z jajami czy pisklętami, na które czyha sporo niebezpieczeństw.

Puchacz, fot. Antoni Kasprzak

1 komentarz

  • Refleksja

    Nigdy nie spotkałem dzikiego puchacza, a jedynie oswojonego.

    Nawet dropia udało mi się raz spotkać na polu, ale leśnego puchacza nigdy.

Leave a Reply

%d bloggers like this:

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij