Ogólne

8 października

Do Obrzycka wczoraj przyjechała Marta. Spędziliśmy razem kilka ciekawych godzin. Zaczęliśmy od organizacyjnej kawy w bibliotece, gdzie zapoznałem z Martą Magdę. Po bibliotece poszliśmy na nasz obrzycki rynek, w którego centrum stoi zabytkowy ratusz.

Jednak najciekawsze chwile spędziliśmy w parku krajobrazowym z XIX wieku otaczającym pałac Raczyńskich w Zielonejgórze. W ciekawym, jesiennym plenerze ptaki dopisały. Pierwsza rzuciła się w oko ciekawska sójka. Gapiła się na nas siedząc w poprzek pnia, lub z jego podnóża z kilku metrów i nie miała zamiaru zmykać. Po niej pokazał nam się rozwrzeszczany kowalik. Następnie słyszeliśmy w koronach liści sikory. Za miesiąc będzie można bez problemu rozpoznać.

Za pałacem nad Wartą zobaczyliśmy, podobnie jak sójkę, niezbyt płochliwą czaplę siwą. Po dłuższej chwili pojawiła się czapla biała. Nie spodobało się to siwej, która ruszyła żeby przegonić intruza. Byłem dość mocno zdziwiony kiedy sytuacja kilka razy się powtórzyła. W końcu, zapewne dla świętego spokoju, czapla biała odleciała dalej i nad rzeką zapanował spokój. Na jednej z ostróg rzecznych zauważyliśmy siwą pliszkę. Była jedną z tych co nie zdążyła odlecieć na świętego Franciszka.

W drodze powrotnej, w koronach drzew parku, zaśpiewał ładnie, ale krótko, jakiś ptak. Nawet nie próbowałem odgadnąć co to za gatunek, bo raczej bardzo rzadko słyszę taki śpiew. Z przekąsem zauważyłem, że trzeba będzie napisać „Trele na morelach 2”.

Na koniec spaceru po pięknym parku wokalnie dopisały dzięcioły. Jeden był duży, a drugi… jeszcze większy, ale zielony.

A na koniec były dwie wiewiórki. Chyba ustalały granice rewirów, bo zachowywały się dość żywiołowo. Wiewiórki to jednak na tym blogu inna para kaloszy.

Po herbacie u nas Marta odjechała na swoją piękną, błękitną Krajnę. Krótko po tym wpadłem na szatański pomysł. Do psiej miski, ze wspomnianą wczoraj karmą, chlapnąłem dwie stołowe łyżki sosu bolońskiego. Fred, widząc z naszej strony kompromis, zaczął jeść. Chyba nie muszę pisać jaka radość zapanowała w naszym domu.

PS. Zadzwonię dzisiaj do Wydawcy. Powiem mu, że w „Kalendarzu ptaków 2” będzie Fred. W końcu nie darmo dawniej jeździł na Zloty do Słońska. I był tam tematem wielu rozmów…

Sójka, która nie miała zamiaru zmykać, w obiektywie Marty Konek

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij