Ogólne

25 września

To był jeden z moich najlepszych wyjazdów do Słońska, a kto wie, może i najlepszy. Ptaki dopisały jak nigdy. Gęsi, czajki, żurawie w niepoliczalnych ilościach.

Zaczęliśmy nietypowo. Pojechaliśmy do Muzeum Łąki w Owczarach położonych za Górzycą. Wykład Ewy Drewniak na temat starych gatunków drzew owocowych i ich upraw był naprawdę ciekawy. Choć nie jestem pasjonatem tematu, nie mam sadu, to wysłuchałem go w skupieniu do końca. Gorzej było ze spacerem po Betonce. Wbrew wcześniejszym prognozom siąpiła silna mżawka i nie doszliśmy do końca tej słynnej, przyrodniczej ścieżki. Nie sfotografowałem z bliska pasących się na pastwiskach krów czy koni.

To że zawróciliśmy szybciej nie oznacza, że było nieciekawie. Mieliśmy na pastwiskach tysiące gęsi, które zrywały się czasami do góry. Przyczyną takiego stanu rzeczy był bielik, który najwyraźniej miał ochotę zapolować na jedną z nich. Z Betonki widzieliśmy też czaple białe, błotniaki stawowe, dymówki, pliszki siwe, mewy w typie srebrzystych i czajki. Stada czajek. Gwiazdą Betonki był jednak rybołów. Przeleciał dość blisko nas, miałem zatem czas żeby dokładne mu się przyjrzeć.

Najpiękniejsze obserwacje mieliśmy w okolicach pierwszego mostu. Najmocniej podobały nam się czajki. Było ich mnóstwo. Myślę, że to wielkie stado mogło liczyć ponad tysiąc osobników. Nigdy w życiu nie widziałem tak wielkiego stada czajek. Choćby tylko dla zobaczenia tylu ptaków tego gatunku warto było jechać do Słońska.

Czajki były bardzo aktywne. Co jakiś czas podrywały się do góry. Towarzyszyły im w tym szpaki, jak i ptaki w typie siewek złotych. Trudno było od nich oderwać oczy. W pewnym momencie pojawiły się dwa sokoły. Teraz po czasie myślę, że były to młode samce sokoła wędrownego. Pewności nie nie mam, więc gdybym musiał je oznaczyć, to powiedziałbym, że były w typie sokoła wędrownego. Powiem wam, że kilka lat temu nauczyłem się od jednego z najlepszych w Polsce fachowców od rozpoznawania ptaków, Michała Skakuja, że ważniejszą od rozpoznawania ptaków za wszelką cenę jest przyjemność, jaką daje ich obserwowanie. To w takich sytuacjach pomaga. Naprawdę!

Obydwa ptaki zaczęły atak na wybraną przez siebie czajkę. Czajka nie miała zamiaru łatwo skóry oddać i rozpoczęła ucieczkę. Scena była dynamiczna, trudno mi powiedzieć ile mogła trwać. Sokoły atakowały siewkę od spodu. Z góry podjęły zaledwie dwa ataki. Czajce udało się w końce wyrwać z matni. Odleciała. Odprowadzając ją lornetkę przegapiłem chwilę gdy napastnicy zniknęli. Kto wie, może zdecydowali się na atak innej ofiary.

Sokoła wędrownego w ataku wyobrażałem sobie nieco inaczej. A przede wszystkim większego. No i prującego z przestworzy tymi 300 na godzinę na ofiarę. Tak szybko, że ta absolutnie nie ma żadnych szans na ucieczkę. Michał wyjaśnił mi, że z dużej odległości i on nie podjąłby się określeniem wielkości napastników. A z tymi atakami różnie bywa. Po rozmowie z nim przypomniałem sobie jego słowa „ptak wygląda jak chce i ornitologom nic do tego”. I jeszcze, że obserwacje ptaków mają nam dawać relaks, a nie jakieś tam frustracje. „Kawa, relaks, obserwacja i… kawa”.

Łyżką dziegciu w dzisiejszych obserwacjach ptaków w Słońsku był myśliwy na wale za przepompownią. Szedł taki fleja w dresie i brudnej kurtce z załamaną dubeltówką na ramieniu.

Chyba nikomu nie muszę co koniecznie chciał zabić.

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij