Ogólne

24 września

Na polach były jakieś ptaki siewkowe. Zbyt daleko żeby pokusić się o rozpoznanie bez lornetki. Są grzywacze, kruki. Koło domu urzędują dalej sroki. W Szamotułach widziałem gawrony, a koło Rynku w Obrzycku kawki. Mamy dobry czas na obserwowanie ptaków krukowatych.

Zaskoczyła mnie wiadomość z Australii, gdzie ograniczenia przeciw covidowi są dość ostre. Żeby zaspokoić podstawowe potrzeby klientów, uruchomiono dostawy jedzenia na wynos, zakupów czy leków. Wszystko byłoby pewnie dobrze gdyby właśnie nie krukowate. Pomysł firmy Alphabet Wing najwyraźniej nie spodobał się srokom i krukom zasiedlającym przedmieścia Canberry. Ptaszyska te, z nieznanych przyczyn zaczęły… atakować dostawcze drony!

Nie jest to nic nowego w przypadku zamieszkujących tamte okolice krukowatych. Srokom zdarza się czasami nie patyczkować z pieszymi, rowerzystami czy latającym. Szczególnie agresywne mają być, co jest zresztą zrozumiałe, w pobliżu swoich gniazd. Kruki do tej pory miały mieć porachunki między innymi z samochodami, śmieciarkami, pieszymi czy rowerzystami. Mimowolnie przypomina się Korasek z „Opowieści o kruku” Lecha Wilczka.

Firma konsultuje zachowania krukowatych i częściowo ogranicza dostawy z powietrza. Zastanowiłem się przez chwilę czy podobna sytuacja mogłaby mieć miejsce w Polsce. Obawiam się, że z ptakami by się nie patyczkowano wzywając zaraz na pomoc sokolników.

Na chwilę wrócę jeszcze do wyjazdu do Słońska. Jak zdążyłem wspomnieć zostaliśmy zaproszeni do testowania powstającego Muzeum Parku Narodowego Ujście Warty. Zapomniałem powiedzieć o tym, że zanim ruszyliśmy na podwoje muzeum kilka słów o historii Ujścia Warty opowiedział nam niezwykły człowiek, pan Zbigniew Czarnuch. Opowiedział nam o pierwotnej puszczy porastającej deltowe ujście rzeki. O ciężkiej pracy nad ujarzmieniem rzeki. Trud się opłacił, w wyniku osuszania, meliorowania, sypania wałów powstał teren pełen jakże ważnych dla rolników łąk i pastwisk. O ujściu Warty Artur Tabor powiedział mi kiedyś, że jest to jedno z bardzo nielicznych miejsc, gdzie działalność człowieka wyszła przy okazji na dobre ptakom.

Pan Czarnuch, który skończył 91 lat, w pewnym momencie nazwał barbarzyństwem polowanie na gęsi. Gęsi, żyjące w stadach rodzinnych, znające swoje koligacje, cierpią z powodu utraty ich członków. Później, w wolnej chwili powiedziałem, że tak samo patrzę na polowania na ptaki. Wymieniliśmy jeszcze kilka zdań, ciepłe uśmiechy… Teraz odczuwam pewien niedosyt. Zwyczajnie zawiódł mnie nos służący do poznawania ludzi. Jakby nie patrzeć można było porozmawiać z panem Zbigniewem znacznie dłużej.

Fredowi zdjęto szwy. Wydaje mu się, że jest w pełni zdrowia i żadne ograniczenia nie są mu potrzebne. W gabinecie weterynaryjnym poprosiłem o leki uspokajające. Dla niego jak i dla mnie.

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij