Ogólne

Wrona siwa i czerwone

Czytam „Ornitologię terapeutyczną” powoli. Niektóre fragmenty wymagają pewnego wysiłku by je ogarnąć. Inne budzą różnego rodzaju wspomnienia. Na przykład takie jak poniżej.

Ptaki dały mi wiele więcej niż do tej pory napisałem. Kiedy byłem ostatni raz na zasiłku czułem się źle. Jak bardzo wie tylko moja żona. Mój ówczesny dzień wyglądał mniej więcej tak: wcześnie rano przegląd ofert pracy w UP Szamotuły a potem zaraz brałem lornetkę i szedłem do lasu, nad Wartę na ptaki. One naprawdę dawały mi wówczas sporo sił by przetrwać marazm. Pozwalały jakoś przeżyć dzień.

Pracę, w której do tej pory mam płomykówki i dzierlatki, znalazłem nawet szybciej niż się spodziewałem.

Czytam i przypominam sobie sąsiadkę sprzed blisko 50 lat. Miała ulubiony sweter. Czerwony. Kiedy tylko w tym swetrze wchodziła na nasze podwórze to zaraz na przeciw niej stawał nasz… kogut. Początkowo sceny były drastyczne. Mama koguta chciała przeznaczyć na rosół, ale z ojcem stanęliśmy w jego obronie. Zjeść taki skarb? W życiu! Sąsiadka po pewnym czasie zaczęła wchodzić do nas z dość długim kijem, który dawał jej jakąś tam gwarancję bezpieczeństwa.

Czerwień. Szliśmy w większym gronie obserwować podróżniczka. Jedna z osób miała… czerwoną kurtkę. taką z daleka wołającą: „podróżniczku, idę do ciebie, idę!” Wówczas złożyłem sobie obietnicę: już nigdy nie wyjdę na ptaki z kimś ubranym na czerwono.

Czytam dalej „Ornitologię terapeutyczną”. Wszyscy wiemy jak bardzo mądra jest wrona. Na pewno wiemy? Nie przerwiemy obserwacji tego ptaka gdy pojawi nam się sokół czy sowa? Czytam, że:

Zostałem dilerem chleba dla kilku wron z mojej dzielnicy. Płacą mi różnymi drobiazgami, błyszczącymi plastikami, kawałkami materiałów, długopisami etc. Ale ostatnio jedna przyniosła 20 złotych, które gdzieś znalazła. Więc dałam jej więcej chleba i to świeżego. Spodobało jej się. Inne wrony podpatrzyły, zaczęły więc przynosić papierki, ale specjalnie były nagradzane tylko za te z hajsem. W końcu coraz częściej zaczęły pojawiać się z biletami Narodowego Banku Narodowego. Jedna wpadła nawet ze stówką. Nie wiem skąd je biorą, może obrabiają ludzi na ulicy.

I jak wam podoba się wybrany fragment? Bo mi bardzo. Choć pewnie gdybym zobaczył wronę napastującą puchacza, to moją uwagę zdecydowanie mocniej przyciągnąłby ten drugi.

Czytam. I cieszę się gdy książka budzi we mnie tyle refleksji.

PS. A recenzja niebawem.

Wrona siwa i puchacz, fot. Cezary Korkosz www.cezarykorkosz.pl

2 komentarze

Leave a Reply

%d bloggers like this:

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij