Ogólne

Głos jak gdyby wiejski chłopak gwizdał oberka

Jeśli miałbym napisać kilka słów o kapturce, to na pewno dotyczyłoby jej niezwykłego śpiewu. Jednak, jako że zrobił to po mistrzowsku w „Ptakach ziem polskich” profesor Jan Sokołowski (dziś mamy kolejną rocznicę jego urodzin), to pozwolę sobie wesprzeć się cytatem:

Podczas śpiewu samiec zatrzymuje się na kilka sekund i z zadartymi w czubek piórkami na głowie wyciąga najładniejsze tony. W śpiewie wyróżniamy dwie części. Pierwsza tworzy tzw. wstęp i składa się z cichego, różnymi naśladownictwami urozmaiconego świergotu, którego zwykle w ogóle nie słyszymy, chyba że uda się nam podejść ptaka na kilka kroków. Po tym wstępie następuje inna, bardzo charakterystyczna, skoczna i wesoła zwrotka; brzmi ona jak gdyby wiejski chłopak gwizdał oberka. Przetłumaczyć można ją przez „fidijudidididirijudii”.

Muszę wam powiedzieć, że słowa profesora dla mnie były bardzo czytelne. Od chwili poznania ich nie miałem już żadnych kłopotów z odróżnieniem śpiewającej kapturki od innych ptaków. Myślę, że ktokolwiek wysłucha głosu tej pokrzewki też odróżni ją bez problemu.

Jeśli komuś spodobał się głos kapturki, to mam dobrą wiadomość. Kapturka jest bardzo licznym gatunkiem lęgowym w Polsce. Jej populacja szacowana jest na 4,3-4,9 miliona par lęgowych i w umiarkowany sposób wzrasta. Obecnie bardzo chętnie śpiewa w różnego rodzaju zadrzewieniach. W lasach, śródpolnych zadrzewieniach jak i w parkach. Teraz nie pozostaje nam nic innego jak wyjść na spacer i posłuchać ptaka, który śpiewa „jak gdyby wiejski chłopak gwizdał oberka”.

Kapturki, fot. Cezary Korkosz www.cezarykorkosz.pl

8 komentarzy

  • Avatar

    Tomek

    Panie Marku, bardzo dziękuję za książkę. Niedawno ją odkryłem i bardzo pomaga mi w moich ptasich spacerach i wycieczkach rowerowych. Za każdym razem, gdy udaje mi się sfotografować jakiegoś ptaka, zaraz po identyfikacji otwieram Pana książkę. Szalenie podoba mi się perspektywa, z której Pan ptaki opisuje. Zwłaszcza nawiązania do literatury. To nie jest kolejny atlas ptaków, lecz fascynująca lektura uzupełniająca. Po książce odkryłem tego bloga. Cudo.

    Kapturki słyszę codziennie. Mieszkam w Niemczech nad Renem i w mojej okolicy jest rezerwat przyrody, kilka obszarów ochrony ptaków i solidny las, w którym mądrze pozostawia się część martwych drzew. Nad Renem śpiew kapturek miesza się ze słowiczymi trelami, śpiewem kosów i, jeśli się poszczęści, wilg. Mam wrażenie, że kapturki czują się doskonale w każdym środowisku, bo słyszę je także w miejskich parkach oraz w lesie.

    • Avatar

      Nad Renem

      Nie wiem, jak teraz, ale przed laty w Nadrenii Palatynacie, przyroda kipiała różnorodnością.
      Nieprzypadkowo nad Renem dzieje się akcja opery Loreley.

      Co do książek M. Pióro, to subiektywnie: najlepsza jest „Plamka Mazurka”.

      • Marek Pióro

        Marek Pióro

        Co do książek, to „Plamka mazurka” i „Kalendarz ptaków” mają tyle samo włożonego serca. Są jak dzieci które kocha się tak samo.
        „Ptaki doliny Biebrzy i Narwi” są dla mnie nietypową pracą. Dostałem propozycję napisania tekstów do albumu. Przyjąłem ją, bo to jest dla mnie nowe doświadczenie. Jakkolwiek moje teksty nie są solą książki, to i tak mogłem dodać swojego kolorytu w opisie ptaków.

      • Avatar

        Tomek

        Przyroda w Nadrenii Palatynacie ożywa. Z południa i północy pojawiają się nowe gatunki ptaków. Z północy przyleciały czarne bociany, które w dawnych czasach tępiono, a którymi dzisiaj się cieszymy. Czarnego bociana nie zamierzam szukać, bo jest bardzo płochliwy. Z południa kolonizują nas dudki, a jutro spróbuję obserwować żołnę. Żołny jakiś czas temu wróciły do Niemiec.
        Mam wrażenie, że w Niemczech przyroda ożywa, a Niemcy stali się jej bardziej świadomi. Zbyt bardzo podporządkowali wszystko przemysłowi po wojnie i zniszczyli przyrodę. Dzisiaj trend na szczęście się odwrócił. Wiadomo, że nie wszędzie i niewystarczająco. Co do Polski, to mam niestety odwrotne wrażenie. Kraj się gospodarczo rozwija i jego naród radośnie niszczy to, co ma najcenniejsze, czyli urokliwą naturę. A można by się uczyć na cudzych błędach…

        • Marek Pióro

          Marek Pióro

          Tomku, bo mi wydaje się, że jak zostawimy przyrodę w spokoju, to ona pokarze nam na co ją stać. A jeśli nie zostawimy jej w tym to czasami też pokaże, ale skutki mogą być bardzo bolesne.
          A co do Polski. No cóż, nie wiem czy kiedykolwiek był jakiś sensowny minister środowiska. Czy jakikolwiek rząd dbał o przyrodę. Dla obecnego premiera symbolem nowoczesności jest jakaś betonowa budowla nad Odrą. Czyli sporo musimy jeszcze spieprzyć żeby brzegi rzek naturalizować. Myślę, że piękne słowa Kochanowskiego nigdy nie stracą aktualności w naszym kraju:

          Cieszy mię ten rym: „Polak mądry po szkodzie”;
          Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
          Nową przypowieść Polak sobie kupi,
          Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.

    • Marek Pióro

      Marek Pióro

      Tomku, blisko 13 lat blogowania chyba pozwoliło mi na stworzenie jakiejś bazy w pisaniu. Nie naśladuję wielkich piszących o przyrodzie, nie udaję ornitologa. Jedno i drugie miałoby krótkie nóżki i daleko z tym bym nie uszedł.
      A za komentarz dziękuję, to jest miód na serce autora. Cieszę się gdy za blisko 4000 postów i ja ciepłe słowo dostanę.
      Dalszych ciekawych obserwacji życzę.

  • Avatar

    REFLEKSJA

    Wszystkie łacińskie nazwy są dwuwyrazowe i tak było z nazwami polskimi za normalnych czasów.
    Od pewnego czasu polscy biolodzy nie mieli czym się zajmować, więc sami dla siebie wymyślili nakaz, aby nazwy ptaków były jednowyrazowe. Konsekwencje tego są opłakane, bo cała tradycja językowa została sponiewierana i zdeptana przez modernistyczne zmiany, dokonane przez polską naukę. Nie wniosło to nic do nauki, ale język i jego tradycję bezpowrotnie zniszczono.

    • Marek Pióro

      Marek Pióro

      Odnośnie naszych nazw ptaków. Owszem, mam wielki sentyment do starych nazw. Pewnie wzmaga go reprint „Ptaków krajowych” Taczanowskiego. Ale wówczas też sporo nazw było jednoczłonowych, takich jak dudek, krogulec czy mazurek. Ja najgorzej trawię część nazw wikipedycznych z dodatkiem członu „zwyczajny”. Dudek zwyczajny, krogulec zwyczajny, mazurek zwyczajny. Straszne te nazwy są.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this:

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij