Ogólne

Dziób żurawia, czyli na Podlasiu

O wyjeździe na Podlasie marzyłem sobie od kilku lat, toteż zaproszenie na Kawkę z mlekiem od Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków przyjąłem z radością. Na miejscu miałem też ten fart, że moim opiekunem był Adam. Nazwiska nie podam żeby czasem kiedyś do Niego się nie dopchać. Ale opiekę miałem fantastyczną i bardzo długo będę ją pamiętał.

Zacznę penie nietypowo, bo od… regionalnej kuchni. Od jakiegoś czasu polubiłem próbować miejscowych specjałów. Tym razem były to pierogi z dodatkiem sera korycińskiego, babka ziemniaczana i śledź po żydowsku. Jest to zaledwie drobna część jaką serwuje Podlasie, więc trzeba tam wrócić. Musowo wrócić.

Bargłów Kościelny ma bardzo ciekawy herb, fot. Monika Ziębakowska

Opowiadanie o ptakach poszło mi łatwo. Choć była chwila, gdy w ukłonie do szanownych gospodarzy bliski byłem pomyłki herbu województwa podlaskiego z herbem Białegostoku. Kawka z mlekiem bardzo mi się podobała, cieszę się że zostałem na nią zaproszony. Gdybym usilnie miał szukać słabszego punku, to byłby to zbyt krótki czas na kuluarowe pogaduszki. Tego czasu pewnie było dość, ale gdy człowiek usłyszał „dzięki pańskiemu blogowi zaczęłam patrzeć na ptaki”, to chciałoby się słuchać tego więcej. I więcej.

Fenomenem miejsca był fakt, że byłem tam pierwszy raz. Prędzej widziałem się jedynie z Moniką Ziębakowską i Piotrem Brysaczem. A jednak wcale nie czułem się sam.

Każda pliszka swój ogonek chwali, czyli Paweł Średziński, Piotr Brysacz i Marek Pióro, fot. Adam Zbyryt

Następny dzień to zwiedzanie Białegostoku, wizyta w Polskim Towarzystwie Ochrony Ptaków oraz wyskok do Ełckiego Centrum Edukacji Ekologicznej. Prelekcja Adama, poznawanie ludzi i zaproszenie do Ełku. Koło Ełku byłem kiedyś na koloniach, sympatycznie wspominam to miasto, a więc…

Ostatni dzień to dalsze spełnianie marzeń. Tykocin, Pentowo i Kiermusy. Będąc w dobrym towarzystwie wiele ciekawych rzeczy usłyszałem. Na przykład o bieliku, który wyrządził pewne szkody w kolonii bocianów w słynnej wiosce bocianiej, czyli w Pentowie. Wpadał sobie do niej, tak jak my do baru, na przekąskę. Byłem tą wiadomością mocno zaskoczony. Myślałem, że bociany nie dadzą sobie w kaszę dmuchać i pogonią intruza, a tu proszę! Mało tego, Adam opowiedział mi, że czasem bielik ma apetyt nawet na żurawia. Czego dowodem bywają szczątki tych ptaków, w postaci nie zjedzonych nóg, a nawet dzioba, w bielikowym gnieździe. Tuż przed wyjazdem zauważyliśmy odlatującego znad starorzecza Narwi bielika. Czyżby tego?

Z widzianych miejsc największe wrażenie zrobiło na mnie Pentowo

Wyjechałem z Podlasia pełen pięknych wspomnień. I gadżetów, których szczytem jest upragnionych Duch Puszczy. Spod samego Królowego Mostu. Już teraz planuję na powrót. Oczywiście na znacznie dłużej.

Największym ptasim hitem była para kuropatw. Zauważyliśmy je z drogi. Chwile je podziwialiśmy i zaraz jechaliśmy dalej. Ptaki udawały, że my ich nie widzimy i wszystko było ok. Nie napiszę gdzie je widzieliśmy żeby żaden myśliwy ich nie pozabijał. Chciałbym je zobaczyć jeszcze w przyszłym roku.

2 komentarze

  • Avatar

    ikroopka

    A kartacza próbowałeś? Spieraja sie, gdzie i u kogo mozna zjeść najlepsze:) ja jadłam w Supraslu, w Tykocinie zagladnęlismy do knajpki znanej wszyskim z filmów Bromskiego, ale wybieram sie wiosną, wiec jak masz jakies własne typy, sparwdzone, to podrzuc:) cos na fb widziałam:)

Dodaj komentarz

%d bloggers like this:

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij