Ogólne

Rok Dzięcioła Zielonego

No i mamy w Rzeczpospolitej Ptasiej Rok Dzięcioła Zielonego. Co prawda ja nie głosowałem na tego ptaka, ale bardzo się cieszę, że to właśnie on wygrał. No bo nie jest to jakiś wydumany gatunek, którego jeśli będę chciał zobaczyć, to będę musiał pokonywać setki kilometrów. Wygrał ptak, którego mogę usłyszeć gdy mam uchylone okno. A nawet przez to okno go zobaczyć.

Dzięcioł zielony jest mieszkańcem starodrzewi liściastych położonych dolinach rzek. Dość dobrze odnajduje się nawet na terenach miejskich parków. Preferuje topole, osiki i wierzby. Moje Obrzycko położone jest w widłach Warty i Samy. Z jednej strony przylega do miasteczka Obrzycka Dąbrowa. Tak, tak, narzekać na spotkania z tym ptakiem nie mogę. Widuję go stosunkowo często, ale zawsze trzyma wobec mnie spory dystans, więc nie są to wymarzone obserwacje.

Jak na dzięcioła ma dość słuszne wymiary. Długość jego ciała wynosi 31-32 centymetry a rozpiętość skrzydeł 51. Masa jego ciała oscyluje w granicach 185-210 gramów. W upierzeniu ptaka, zgodnie z nazwą, dominuje zieleń. Podobnie jak u wielu innych dzięciołów ma na wierzchu głowy czerwoną plamę (u samca jest większa), a wokół oczu jest czerń.

Samica jaja znosi w samodzielnie wykutej przez parę dzięciołów dziupli. Dziupla kuta jest około 4 tygodnie. Znajduje się na wysokości od 2 do 10 metrów nad ziemią. Bardzo chętnie w starej wspomnianej już wierzbie, topoli czy osice. Jaja, a jest ich zwykle od 5 do 8, wysiadują obydwa ptaki.

Dzięcioł zielony występuje w Polsce przez cały rok. Nie należy do licznych gatunków lęgowych. Jego populacja szacowana jest na 15 – 26 tysięcy par lęgowych. Dobrą wiadomością będzie na pewno fakt, że w ostatnich latach jego trend charakteryzuje się bardzo silnym wzrostem.

Na menu dzięcioła zielonego w głównym stopniu składają się mrówki. Podobno potrafi ich wpałaszować w ciągu jednego dnia tyle ile zmieściłoby się w szklance. Swoje ofiary wyłapuje długim, wystającym ponad 10 cm poza dziób i lepkim językiem. Śladami jego uczt bywają głębokie do metra dziury w mrowiskach. Czasami na takiego smakosza u wlotu dziury może czekać ponura niespodzianka, lis. Poza mrówkami wcina owady i ich larwy znalezione w pniach drzew.

Głos dzięcioła zielonego, to zdaniem profesora Jana Sokołowskiego rżące juch juch juch. No cóż, pewnie słuch mam nieco inaczej ustawiony i bardziej skłaniam się ku wersji określającej go do śmiechu diabła. Jakkolwiek ten śmiech miałby brzmieć. Czasami wspomaga głos werblem. Bębni po spróchniałych pniach, ale nie tak często, jak to robią inne dzięcioły.

Długo nie zapomnę swoich dwóch pierwszych spotkań z tym ptakiem. Pierwszego było gdy szliśmy z synem na jedną z pierwszych „profesjonalnych” wycieczek na ptaki. Profesjonalnych, bo z lornetkami i atlasem ptaków. Był styczeń, śnieg pod nogami, mróz i słońce. Tak pięknie, że chciało się po prostu iść. Nie wyszliśmy jeszcze z miasteczka, gdy uwagę naszą skupił dzięcioł zielony siedzący na ścianie niedokończonego domu i … skuwający tynk! Myślę, że w szczelinach ściany ukryte były jaja owadów, które najwyraźniej przypadły do gustu naszego dzięcioła. Musiały być dobrze ukryte pod tynkiem i ptak musiał go „nieco” skuć.

Następne spotkanie było nie mniej efektowne. Wielka kupa zielonego pierza oderwała się od mrowiska i szybko odleciała za drzewa. Podeszliśmy z synem do owego mrowiska i ujrzeliśmy wielkie i głębokie w nim dziury. Gdybyśmy nie widzieli odlatującego sprawcy, to sądzilibyśmy, ze był przed nami wandal w ludzkiej skórze.

Źródła: Ilustrowana Encyklopedia ptaków Polski Carta Blanca Warszawa 2010 Jan Sokołowski „Ptaki Polski” Wydawnictwo Szkolne i Pedagogiczne Warszawa 1977 Trendy Liczebności ptaków w Polsce. GIOŚ, Warszawa 2018

Dzięcioł zielony, fot. Cezary Korkosz www.cezarykorkosz.pl

6 komentarzy

  • Avatar

    Anielka

    Dziękuję za zaproszenie. Bardzo mi żal, ale do Słońska nie pojadę, zresztą ja już prawie nie wychodzę z domu – mam swoje lata i kiepskie zdrowie. Jednak mam swój ogród, który powolutku uprawiam i mam swoich ptasich przyjaciół i ptasich gości. Uważam, że to wyjątkowe miejsce, w którym żyje, gnieździ się lub zalatuje, połowa (albo i więcej) „Atlasu ptaków” Sokołowskiego. Pozdrawiam z maleńkiego Toszka na „czarnym” Śląsku.

      • Avatar

        Anielka

        To będzie Pan jechał również obok Szpitala Psychiatrycznego. Właśnie na terenie Parku szpitalnego gnieździ się mój dzięcioł zielony, do mnie tylko zalatuje w odwiedziny. W parku jest trochę starych drzew, które przyciągają ptaki. Nieco w bok od Toszka są dwa jeziora o nazwie Dzierżno (Małe i Duże). Oba są siedliskiem wielu ptaków. Dzierżno Duże od kilkunastu kat zamieszkują kormorany, a o tej porze roku jezioro jest noclegownią dla setek gęsi zbożowych. Co rano wylatują na żer i wracają wieczorem. Ileż jest przy tym gęgania. Kilka kilometrów dalej na zachód od Dzierżna jest spore jezioro Pławniowice i tam miałam zaszczy zobaczyć na przelocie rybołowa. Złowił sobie sporą rybkę i przekładając ją z dzioba w szpony ułożył ją aerodynamicznie zabierając w sobie tylko wiadome miejsce. A wszystko działo się dosyć blisko nas, umożliwiając obserwację bez lornetki. Mąż wędkował i było trochę zanęty w wodzie co ściągnęło ryby. Cudowne.

  • Avatar

    Anielka

    Też mam „swojego” dzięcioła zielonego. Przylatuje czasem do mojego ogrodu, siada na starej akacji i „wyśmiewa” moje zmagania z uprawą ogrodu. Pozwala się oglądać z kilku metrów ale jest ostrożny. Lubimy się..

Odpowiedz na „Marek PióroAnuluj pisanie odpowiedzi

%d bloggers like this:

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij