Ogólne

Była sobie sowa śnieżna

Pewnie sporo osób wie, że mocno zwracam uwagę na nazwy ptaków. Mam dość dużą alergię na dość częsty drugi człon dodawany do nazw ptaków. Dzięki niemu zamiast dudka i bielika mamy tu i ówdzie dudka zwyczajnego i bielika zwyczajnego. Prawda, że ów człon jest bezsensowny, bo niczego nie wnosi?

Drugi, uważam, że bezsensowny, człon nazwy dodawany jest bo takie zjawisko zachodzi w nazwach naukowych czy innych krajów. Myślę, że tutaj to Mikołaj Rey, autor ” A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”, w grobie się przewraca. Dlaczego tak sądzę? Muszę tutaj wyjaśnić jedną rzecz. Otóż nasz drogi ojciec literatury polskiej pisząc o „gęsi” w podanym cytacie nie myślał o ptaku. Ukrył w niej łacinników, których głos nazwał gęganiem. Jestem przekonany, że Rey namawiał tym do szacunku dla własnego języka.

Do niedawna sowa śnieżna miała naukową (proszę czytać: łacińską) Nyctea scandiaca. Kilka lat temu ornitolodzy pomieszali sowie w genach i nagle okazało się, że to nie Nyctea scandiacus ale Bubo (a Bubo bubo z łaciny to nic innego jak nasza największa kontynentalna sowa, puchacz). Oczywiście scandiacus. I nagle w języku polskim przez jakiś czas funkcjonowały dwie oficjalne nazwy dla jednego ptaka. A po czasie do lamusa historii przeszły sporadyczne odwiedziny w kraju sowy śnieżnej. Teraz rzesze ptasiarzy oczekują przylotu puchacza śnieżnego.

Żeby było w tej historii pikantniej, to pragnę wyjaśnić, że gdy wystukamy na tłumaczu gogle w łacinie hasło „bubo”, to wyjdzie nam… sowa.

Wypada mieć nadzieję, że osoby decyzyjne w kwestii nazw ptaków będą konsekwentne i pójdą dalej. Bo w czaplach i dzięciołach od dawna jest spory bajzel. Spójrzcie sami.

Ptaków w naszym języku, których nazwy zaczynają się od wyrazu „dzięcioł”, wliczając dzięciołka, mamy 9. W tym stadzie mamy trzy Dendrocoposy – czyli 3 gatunki, których nazwy zaczynają się od członu Dendrocopos – (dzięcioł białogrzbiety, dzięcioł białoszyi, dzięcioł duży), Dryobatesa (dzięciołek), Dendrocptesa (dzięcioł średni), Dryocopusa (dzięcioł czarny), Picoidesa (dzięcioł trójpalczasty) i dwa Picusy (dzięcioł zielony i dzięcioł zielonosiwy).

Jeszcze większy rozgardiasz mamy wśród czapel. Aredeę, jako pierwszy człon nazwy ma czapla siwa i czapla purpurowa, Egrettę czapla biała i czapla nadobna, Ardeolę czapla modronsa a Bubulcusa czapla złotawa.

Przy odrobinie pomysłowości może okaże się, że dziuple będą u nas kuć kusodrawale, sułtaniki czy dzięciury. A nad wodami ryb wypatrywać bączniki i rakojady.

Na koniec wracając do sowy śnieżnej, to zwyczajnie jest mi jej żal. I żaden puchacz śnieżny jej nie zastąpi.

Puchacz śnieżny, akwarela Andrzej Rabiega http://andrzejrabiega.com

8 komentarzy

  • Avatar

    Kopciuszek

    Na szczęście ornitologiczna komisja nazewnicza wraz z rezygnacją gdzie tylko możliwe z nazw dwucżłonowych zrezygnowała też z na siłę trzymania się zgodności jeden do jednego pierwszych członów nazw z rodzajami. Więc niekoniecznie muszą w dzięciołach i czaplach robić rewolucję jak w sowach (gdzie jednak było prościej, bo puchacz, i puszczyk już były i w sumie uszatka też) – czyli to, co robią komisje od np. ssaków (a dzięki czemu mamy np. wiewióreczki, wiewióry, afrowiórki, tropikowiórki, sosnowiórki, itp.).

    • Marek Pióro

      Marek Pióro

      Bez dobrej butelki nie rozgryzę dlaczego rewolucję wśród sów można było, a wśród czapel i dzięciołów nie ma takiej potrzeby 😉 A tak bardziej serio, przyzwyczaiłem się do tej sowy, a tu trzeba będzie puchaczować. Będę oczywiście to robił żeby nie wprowadzać w błąd czytelników bloga.
      Z drugiej strony gdyby tak w miejsce dzięcioła zielonego (ptaka roku 2020 w Rzeczpospolitej Ptasiej) pojawił się dzięciur zielony (skoro w jednym seriali był dzięcioł białogłowy) to byłoby ciekawie 😉

      • Avatar

        Kopciuszek

        Myślę, że jeśli już robić to tak jak wśród sikor – wprowadzając jednoczłonowe nazwy. Tylko znowu – tam już takie de facto istniały, a dzięcioły i czaple zawsze były dzięciołami i czaplami z przymiotnikiem tylko i trzebaby te nazwy od zera tworzyć.

        Tak nawiasem mówiąc to rodzaj Picus jest tym pierwotnym, więc to raczej pozostałe by musiały przestać być „dzięciołami”…

        • Avatar

          Kopciuszek

          Albo inaczej – gdyby już funkcjonował dajmy na to Zielonek (Picus viridis) to naturalnym by było, żeby Dzięcioła zielonosiwego przemianować na Zielonka siwogłowego. Ale zielonka nie ma, więc po co wymyślać 🙂
          A puchacz już był.

  • Avatar

    dzikie.miasto

    Ja myślę, że bajzel z nazwami, to jedynie problem ludzi. Dla ptaków ważnie jest to, żeby ich nie niepokoić, nie truć, nie zabijać, nie… Po prostu – pozwolić im w spokoju żyć. A jak sobie człowiek je nazywa, to mają głęboko wiadomo gdzie.

    Pewnie powinniśmy się cieszyć, że nie znamy nazw (epitetów?), którymi ptaki we własnym języku określają nas. Myślę, że ze wstydu zapadlibyśmy się pod ziemię. 😉

Dodaj komentarz

%d bloggers like this:

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij