Ogólne

Śrutem do gniazda

Pięć lat temu idąc polnymi i leśnymi drogami z Szamotuł do Obrzycka natrafiłem na pozostałości martwego kruka. Szczątki ptaka leżały jakieś dziesięć metrów od myśliwskiej ambony, więc łatwo można było wnioskować, że kruka zabił kłusownik. No bo złośliwość ptaka, który celowo umarł pod myśliwską amboną jednak wykluczyłem.

Prędzej na spacerach na tej drodze widywałem pojedyncze, dość duże, jednak nie mówiące nic, czarne pióra. A jeszcze prędzej, kilkanaście lat temu, usłyszałem od Jacka o tym, że (myśliwi) kłusownicy strzelają czasem śrutem w krucze gniazda. Jacek jest zaangażowany w wiele przyrodniczych projektów, więc nie widziałem powodu żeby mu nie wierzyć. O okrutnym procederze strzelania do kruczych gniazd wspominał też Marcin Kostrzyński: „Przylatuje jeszcze kruk. Został postrzelony gdy wysiadywał jajka, lub latał nad gniazdem. Jest taki jeden leśnik /myśliwy, który chwali się , że wymyślił sposób na ograniczenie ilości kruków. Chodzi pod gniazdo i strzela cienkim śrutem, by przestrzelić jajka.”

O martwym kruku napisałem na blogu („I po kruku„) i na tym właściwie poprzestałem. Próbowałem jeszcze porozmawiać o tym ze strażnikiem leśnym, ale że okazał się antypatycznym gościem, to machnąłem ręką. A jednak temat ten po pięciu latach sam wrócił. Kilka lat temu inwentaryzację kruków na równinie szamotulskiej robił ornitolog, Przemysław Wylegała. Jest ona szokująca:

„Gdy parę lat temu robiłem inwentaryzacje lęgowych kruków w Twoich okolicach (równina Szamotulska), znalazłem kilka zastrzelonych kruków pod gniazdami. Myśliwi strzelają po prostu do wysiadujących ptaków na gniazdach. W Puszczy Noteckiej myśliwi nazywają kruki „czornymi kur..mi” (nie, nie kurami 😉 . Tak wygląda ochrona ptaków i „umiłowanie przyrody” (jak to często o sobie piszą) w wykonaniu myśliwych, ups. przepraszam kłusowników 😉 Bo jak myśliwy strzela do chronionego gatunku jest kłusownikiem, ale za chwile jest już znowu myśliwym gdy strzela do zająca.”

Tytułem uzupełnienia jestem winien kilka informacji. Kilkanaście lat temu Marek Dziuba, wojewoda wielkopolski, pod wpływem myśliwskiej histerii, wydał zgodą na zabicie 120 kruków, które miały trzebić populację kuropatw i zajęcy. Przemysław Wylegała wyjaśnił, że myśliwym udało się uśmiercić 44 ptaki. Jak widać pomimo coraz lepszego sprzętu myśliwskiego kruka nie jest tak łatwo zabić. Toteż „kłusownicy” wpadli na znacznie skuteczniejszy sposób strzelania do kruków. Strzelanie do czynnych gniazd przynosi efekty.

Zabite przez myśliwych kruki przebadano pod kątem występowania w ich przewodów kuropatw i zajęcy. Jak łatwo się domyśleć w żadnym z żołądku badanych kruków nie było śladów wspomnianych zwierząt.

Warto zaprezentować wyniki wspomnianej inwentaryzacji kruków i ptaków szponiastych Równiny Szamotulskiej. Trzeba przyznać, że efekty myśliwego o którym wspomniał Marcin Kostrzyński i miłujących przyrodę kłusowników są imponujące. Liczba kruków w latach 1999 i 2000 wynosiła 23 i 25 par kruków. W 2010 roku już tylko 16. Podobnie rzecz ma się z myszołowami ( w 1999 i 2000 roku było ich 30 i 35 par, podczas gdy w 2010 roku 21022 pary) i błotniakami stawowymi (19 i 22 pary lęgowe w latach 1999 i 200 i par lęgowych).

Jak widać ochrona gatunkowa ochroną, ale z głosem kłusowników liczyć się trzeba.

Dane z Ptaki Wielkopolski 1, Rocznik Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody SALAMANDRA.

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij