Ogólne

Szafir ze szmaragdem

Myślę, że omawianie jakiegokolwiek zwierzęcia zapewne powinniśmy zacząć od jego wyglądu. I nie powinien to być opis typu „jak wygląda zimorodek to każdy widzi”. Jako, że nie czuję się zbyt dobrym w tworzeniu opisów, wspomogę się słowami naszego najlepszego dziewiętnastowiecznego ornitologa, Władysława Taczanowskiego:

Z wierzchu ciemno zielony, lazurowo plamkowany, środkiem grzbietu lazurowy, od spodu rdzawy.

Dziób brunatno czarniawy z czerwoną nasadą po bokach i dolną szczęką od spodu do połowy czerwonawo szarą; wnętrze paszczy pąsowe; nogi miniowo pąsowe z rogowemi pazurami; tęcze ciemno brunatne.

Stary samiec z wierzchu ciemno zielony, na głowie i karku lazurowo w poprzek prążkowany, na pokrywach skrzydłowych plamkowany; środkiem grzbietu szeroka smuga lazurowa pokostowo połyskująca, zajmująca całą szerokość kupra i pokryw ogonowych; przez oko smuga ciemno rdzawa zaczynająca się od nozdrzy a zmieniająca się nagle w białawo płową za uchem; licobrody koloru płaszcza, lazurowo pociągnięte; gardziel biała, płowo mniejwięcej zafarbowana, reszta spodu jaskrawo rdzawa, bledsza cokolwiek po środku i tyle brzucha; lotki czarniawe, na skrajnych chorągiewkach zielone, na niebiesko mieniące; pokrywy podskrzydłowe koloru jak na spodzie ciała; sterówki ciemno lazurowe. Kolor lazurowy pod pewnemi nachyleniami światła zmienia się w purpurowo fioletowy.

Samica odznacza się tylko bledszym kolorem spodu, na piersiach naleciałym mniej więcej zielonawo-szarym odcieniem; przytem jest nieco mniejsza.

Młode w pierwszem pierzu dziób mają krótszy, czarny, czarniawe nogi, mniej świetny lazur na częściach wierzchnich, bledszy i mdły kolor spodu, mocniej na piersiach niż u samicy zafarbowany obrzeżeniami piórek brudno zielonawemi.

Nie ukrywam, że uważam prekursora nowoczesnej, polskiej ornitologii za mistrza staropolszczyzny. Ale 3 grosze pod opisem dopiszę. Nasz zimorodek nie jest niebieski (czy jak kto woli lazurowy). Ptak ten nie ma pigmentu, a my w obserwacji jego ulegamy zjawisku optycznemu, gdyż kolor niebieski tak naprawdę w przyrodzie nie istnieje.

Opis wyglądu zapewne trzeba zakończyć wymiarami. Zimorodek nie jest zbyt wielkim ptakiem. Waży około 40 gram, rozpiętość skrzydeł ma 25 centymetrów, a długość ciała wynosi 18 centymetrów. Z tego blisko 1/3 długości zajmuje pokaźny dziób, który ma aż 5 centymetrów.

Na koniec opisu naszego bohatera muszę zaznaczyć, że powstała legenda opowiadająca skąd u zimorodka wzięło się jego niezwykłe (i nierzeczywiste) barwy.

Otóż nadzwyczaj piękne barwy zimorodka mają mają mieć według niej związek z Arką Noego. Kiedy czarnopióry kruk kłócił się z kapitanem tego okrętu, o to czy koniecznie on musi lecieć, wysłano na zwiady zimorodka, który wówczas był… szary. Zimorodek podczas brawurowego lotu opalił swój brzuszek w promieniach Słońca, a z błękitu nieba ozdobił swój grzbiet. Ta legenda z czasem przekształciła się w niedorzeczny zabobon który trzymał się tych ptaszków w średniowieczu. Wierzono, że suszone skóry zimorodków były talizmanem chroniącym od uderzenia pioruna.

Według mitologii greckiej zimorodek powstał nieco inaczej. Alkione, żona króla Fosforosa w pewnym momencie zaczęła się porównywać, z najgorszą zołzą i sekutnicą która żyła na Olimpie, a która była żoną naczelnego z bogów, Herą. Na nieszczęście czekać długo nie było trzeba. Rozwścieczoną Herę ubiegli inni bogowie. Potraktowali wystraszonych małżonków nadzwyczaj łaskawie. Fosforos został zamieniony w nurka, a piękną Alkionę w zimorodka. Alkione w postaci ptaka miała jeden wielki problem. Wiła gniazdo na brzegu morza, lecz ciągle jej gniazdo zalewane było przez fale. Wzruszyło to kochliwego Zeusa, który aby ulżyć nieszczęsnej nakazał falom uciszyć się na tydzień przed i po zimowym zrównaniu dnia z nocą. I w taki oto sposób powstały „dni zimorodka”. PS. Są tacy co mówią, że Alkione po śmierci męża w katastrofie morskiej rzuciła się w przepaść. Bogowie wskrzesili ich pod postacią zimorodków. Jednak my, znając paskudny charakter Hery, możemy być pewni, że to ona jednak maczała swoje brudne łapska tej sprawie…

Inny z mitów opowiada o nadzwyczajnej trosce samicy zimorodka o swojego samca: „Samiczka jest tak przywiązana do małżonka, że niejedynie w porze wiosennej, lecz przez cały rok są razem i obcują ze sobą – nie przez rozwiązłość,ale jak ślubna małżonka z serdeczności i czułości. A gdy samczyk się zestarzeje i przez ociężałość już nie może jej towarzyszyć, żywi go i dźwiga, bierze na barki, nosi wszędzie i pielęgnuje aż do śmierci.” Taka samica miała być rzekomo bliską bogom. Tak na dobrą sprawę mit ten miał skłaniać Greczynki żeby dbały o swoich (często pijaków, rozpustników itd.) mężów. Jeśli będą dbały to… oczywiście będą miłe bogom 😉

Ptak zamieszkuje strumienie i rzeki toczące czyste wody. Meandry i płycizny są dobrym miejscem na zimorodkowe łowy. Jeśli zlokalizuje odpowiednią rybę do upolowania, rzuca się z impetem w toń wody. Sam atak trwa niewiarygodnie krótko, zaledwie 1-2 sekundy, po czym zimorodek z ofiarą trzymaną w dziobie powraca do swego ukrycia. I aż dziwne, że nie umiejąc pływać, nurkuje na głębokość nawet 30 cm.

Zimorodek w dużym stopniu selekcjonuje chwytane ryby. Poluje na te, które nie sprawią mu problemu z wyłowieniem. Są to często ryby chore i osłabione. Najczęściej łupem ich padają płocie i ukleje. Łowi też chętnie cierniki, okonie, klenie różanki czy kiełby. Para zimorodków aby wykarmić siebie i swoją rodzinę musi upolować około 100 małych rybek dziennie. Z racji swojego menu ptak ten powinien być mile widziany na wszelkiego stawach hodowlanych. A jednak tak nie jest. Tu i ówdzie usuwane bywają przedmioty mogące posłużyć za czatownię dla tych ptaków, bywają nawet zakładane potrzaski niosące tym cudownie wybarwionym ptakom śmierć.

Zapewne sporą niespodzianką będzie informacja mówiąca, że nasz bohater poza płociami, uklejami czy okoniami,chętnie też pałaszuje… szczupaki i pstrągi!

W końcu marca zimorodki przystępują do toków. Jednym z najciekawszych dla obserwatorów punktów jest zapewne karmienie rybkami samic przez samce. Samica nie zadowala się jedną czy dwoma rybkami. Samiec musi przytarmosić jej dziesiątki rybek zanim przekona, że nada się na rodzica jej piskląt. Zaraz po tym czeka je kopanie nor.

Utworzenie bardzo bezpiecznego gniazda dla swoich piskląt, pochłania parze zimorodków zwykle około dwóch tygodni i niewątpliwie kosztuje je wiele trudu. Muszą one wydrążyć około 3 – 4 kilogramów podłoża, co dla ptaszków ważących przeciętnie około 40 gramów na pewno jest wręcz olbrzymim wysiłkiem. Roman Kucharski wyliczył, że w proporcji dla człowieka ważącego 70 kilogramów, odpowiadałoby to przekopanie ziemi o masie 6 ton ziemi!

Długość korytarzy jest zmienna. Zwykle jednak waha się od 60 centymetrów do 1,2 metra. Drążą je razem samiec z samicą. Przy fedrowaniu nory dbają o czystość upierzenia raz po raz czyszcząc pióra i kąpiąc się w wodzie.

Zaraz po tym samica znosi zwykle od 5 do 7 jaj, które będą wysiadywane przez oboje rodziców, co zajmuje im zwykle 18-21 dni. Po następnych 22-25 dniach młode szykują się do opuszczenia rodzinnej nory.

Samiec zimorodka stosunkowo długo uchodził za wiernego swojej partnerce. Obecna nauka mówi, że tak jednak nie jest. „Są znane przypadki, kiedy jeden samiec „adorował” dwie partnerki, pozostające na terytoriach odległych o kilka kilometrów.” Najbardziej wytrwali Casanovie potrafią bałamucić nawet 3 panienki równocześnie!

Pierwszych dni pisklęta zapewne najmilej nie wspominają. Przychodzi im rozwijać się w wielkim smrodzie. Skąd ten smród się bierze? No cóż, pisklęta potrafią wpałaszować nawet 15 rybek dziennie. Jak jedzą dużo, to i dużo strzykają kup. Kup po rybach, cuchnących okropnie. Możemy tylko sobie wyobrazić w jakim smrodzie rosną nasze śliczne zimorodki. Zapewne w jakimś stopniu pomaga im fakt, że rodzice kopali norę o „profilu nieco pochylonym w kierunku wylotu, co powoduje przynajmniej częściowe, naturalne wyciekanie ekskrementów. Częste wizyty karmiących rodziców (niejednokrotnie ponad 100 razy dziennie) powodują też wentylację komory lęgowej – ptaki, wchodząc przez ciasny tunel, wtłaczają świeże powietrze, a wychodząc – wysysają to zużyte.”

Czułymi i troskliwymi rodzicami raczej zimorodki nie są. Pisklęta po opuszczeniu rodzinnej nory mają bardzo krótki czas na nauczenie się polowania. Inaczej mówiąc mają bardzo krótki czas na nauczenie się życia. Bardzo niski procent zimorodków przeżywa pierwszy rok…

Zimorodek jest zdecydowanym samotnikiem. Zapewne pomaga mu w tym fakt, że już kilka dni po opuszczeniu (jak się dowiedzieliśmy przed chwilą) okropnie śmierdzącej nory, jest przegnany z rodzinnych stron przez swoich rodziców. Dorosły ptak jest mocno przywiązany do swojego terytorium lęgowego wynoszącego od kilkuset metrów do trzech kilometrów strumienia czy rzeki. Wygania z niego intruzów, jak też bardzo niechętnie je opuszcza. Intruzem po lęgach staje się nawet własny partner.

Dorosłe zimorodki są ptakami osiadłymi. Młode podejmują różnej długości wędrówki. Dzięki obrączkowaniu piskląt wiemy, że trafiają do Niemiec, Austrii, Chorwacji, Holandii, Szwajcarii, Francji a nawet (uwaga, tu padł rekord: 2152 kilometry) Hiszpanii. Jednak największa sensację zaobrączkowany w Polsce zimorodek sprawił, który został ponownie stwierdzony na wybrzeżu Wielkiej Brytanii, bijąc w ten sposób tamtejszy rekord tego gatunku w długości pokonanej trasy. Złapany w październiku (2011) osobnik z Polski pokonał niebagatelną odległość 970 kilometrów. Polska jest najbardziej na wschód położonym krajem, z jakiego pochodził zimorodek zaobrączkowany w Wielkiej Brytanii. Uzupełnieniem tematu będzie wiadomość, że młode po wyszumieniu się na zagranicznych wojażach wracają w okolice rodzinnych norek.

Zimorodkom pokonywanie znacznych odległości zapewne łatwo nie przychodzi. Poruszają się z prędkością 50 kilometrów na godzinę.

Pewnie wszyscy wiemy o tym, że wielkim i okrutnym regulatorem populacji są ostre zimy. Jednak chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo wielkim i okrutnym: Zdarza się, że po tęgich mrozach populacja jest tak zdziesiątkowana, że przy życiu zostaje zaledwie 15–20 proc. osobników. Wszyscy wiemy, choć pewnie nie do końca to przyjmujemy do siebie, o krótkim życiu zimorodka. Jeśli jednak czytamy zdanie ornitologa „grzebiącego w zimorodkach”, mówiące: – „Rekordzista pod względem wieku, którego dane mam w notatniku, liczył zaledwie nieco ponad 4 lata” – to dopiero wtedy zrozumiemy jak ulotne jest życie tego ślicznego ptaszka. Zimorodki trud zachowania gatunku podejmują między innymi podwyższoną rozrodczością. Są pary, które potrafią „wypuścić w świat” nawet 20 piskląt w ciągu jednego sezonu. Niestety ten wielki wysiłek niweczy bardzo wysoka śmiertelność młodych zimorodków. Pierwszego roku dożywa zaledwie 20% z nich.

Trudno jest uwierzyć, że głównym powodem zanikania zimorodka jest utrata siedlisk, głównie nienaturalna obudowa zbiorników, czyli likwidacja urwistych skarp. Zapewne mniejsze znaczenie będzie miało niepokojenie powodowane przez wędkarzy i wczasowiczów. W głównych miejscach występowania zimorodków ogranicza się ruch turystyczny. Na przykład nad Drawą wstrzymane są spływy kajakowe od połowy marca do końca czerwca dla zachowania spokoju przy wyprowadzeniu lęgów.

Spośród gatunków zagrażających zimorodkowi należy wymienić przede wszystkim norkę amerykańską i lisa. Poziom strat w lęgach z reguły nie przekracza 10% ogólnej liczby stanowisk.

Myślę, że ciekawostką będzie informacja mówiąca, że dososłe zimorodki śpią na zewnątrz nor – na przykład na gałęziach drzew i krzewów. Tylko w okresie wysiadywania jaj i ogrzewania bardzo młodych piskląt do 4 -5 dnia życia, dorosłe ptaki przebywają w norach również w nocy. Zimą zdarzają się przypadki nocowania w norach. Szukają wtedy schronienia przed chłodem.

Dawniej znaczenie zimorodka dla człowieka może nas zaskakiwać. Na przykład już w II wieku naszej ery Chińczycy przywozili do siebie ze Starożytnego Rzymu, poza złotem czy kością słoniową, między innymi… pióra zimorodka. Chińska kronika z III w n. e. opisująca zachodnie cywilizacje, wymieniała skarby, które można przywieźć z Cesarstwa Rzymskiego oprócz kości słoniowej, kamieni, złota, były tam pióra zimorodka. Chińscy monarchowie ograbili Azję z tych pięknych ptaków, doprowadzając je na skraj zagłady. Rzemieślnicy wykorzystywali pióra do tworzenia biżuterii, wachlarzy, parawanów. Nawet kapy i narzuty miały wyszywane motywy marynistyczne, właśnie za pomocą piór zimorodka. Moda ta minęła dopiero w XX wieku.

W kilku miejscach już w sieci znalazłem wzmiankę o „pewnym” jeziorze we Francji. Zimą 1962/63 roku (czyli dokładnie pół wieku temu) francuscy myśliwi uczynili tam rzeź. W ciągu jednego tylko sezonu wybili około 6000 (!) zimorodków. Czyli tyle ile wynosi nasza cała polska populacja tych ptaków po łagodnej zimie.

Swoje znaczenie zimorodek ma też w kulturze. Zapewne największe na obrazku van Gogha. O ptaku tym napisał wiersz Julian Przyboś „Ów halcyjon”:

W roziskrzonym
z archaniołów gęsich dartym na puch śniegu
ów halcyjon… ptak Słowackiego,
zimorodek…

Nad potokiem ściętym w cieniu cienkim lodem
z bugaju olch i wierzbiny
frunął nagle i ogniście
ów dziw… szafir skojarzony
przeciwbłyskiem
ze szmaragdem!

I rozwinął się diadem
zimowego horyzontu.

Leciał w swą istność złotą,
zwijał przestrzeń
i przemieniał,
wyświetlając sobą inny
świat: odlotny, z dala-bliski –

Krzykiem ostrym zranił serce
do nerwicy dobrowieszczej:

czułem radość tak za wielką,
że z rozpaczy słodkiej tylko,
że już nie jest do zniesienia,
trwała jeszcze…
rzeczywiściej…

Dziw się zjawia tylko raz prawdziwie.
Zjawił mi się w pastuszym dzieciństwie
na znak:
Istniej!
Żyję w podziwie.

Wiersz odnosi się do niewielkiego fragmentu nieukończonego poematu „Pan Tadeusz” Juliusza Słowackiego. W utworze „Do Pana W. D.” Wincenty Pol umieścił fragment, nawiązujący do nazwy ptaka:

Że Pan Wodzicki wie o Zimorodku,

Co ściele gniazdo w samej zimy środku,

Temum nie przeczył; sam język świadczy,

Że tej ptaszynie zima nasza matczy.”

Jako, że tekst napisałem z myślą o Festynie rodzinnym Pożegnajmy lato z Zimorodkiem, który odbędzie się w Szamotułach, to o spotkaniach tego ptaka w grodzie nad Samą chcę wspomnieć. O jednym z nich pisałem na blogu: „Nad Jeziórkiem udało mi się wypatrzeć klejnocik, który ożywił smutek wielkiej ciszy wśród ptaków. Na uboczu stawu, w dali od wędkarzy, na wystającej znad wody gałęzi czatował zimorodek. Był dość daleko ode mnie, bez lornetki byłaby to marna obserwacja. A i tak mogę sobie na nią ponarzekać, bo po kilkunastu minutach trwania jej ręce mnie bolały od trzymania tejże lornetki. O tym, że zimorodek rozgląda się na wszystkie strony wskazywał jego dziób. Mały, piękny ptak przechytrzył mnie, bo kiedy opuściłem ręce, błyskawicznie wskoczył do wody, tak samo wyskoczył i odleciał. Zanim zdążyłem znaleźć go w szkle lornetki, już go nie było! W ciągu następnych kilku minut zobaczyłem go jeszcze dwa razy nisko przelatującego nad taflą wody.”

Moje drugie szamotulskie spotkanie z zimorodkiem nastąpiło nad Samą w odległości kilkudziesięciu metrów od budynku poczty. Jak widać warto oczy mieć otwarte zawsze i wszędzie.

Na koniec dzisiejszej pogadanki o zimorodkach pragnę powiedzieć, że wspominany tu często doktor Roman Kucharski zwraca się do wszystkich z apelem:


Jeśli znajdziesz dzikiego ptaka z obrączką lub z innymi znacznikami, skontaktuj się ze Stacją Ornitologiczną Muzeum i Instytutu Zoologii PAN (Centralą Obrączkowania Ptaków) lub wypełnij elektroniczny formularz stwierdzenia, który jest dostępny na stronie www.stornit.gda.pl

Kto wie, czy taka informacja nie będzie przyczyną do powstania kolejnej ciekawej historii…

Katarzyna Jażdżewska „Troskliwe zimorodki i przebiegłe kuropatwy, czyli starożytni o ptakach”

Roman Kucharski „Genialny architekt mieszkający w slumsie, egoistyczny introwertyk, miłośnik sashimi, Casanova rzecznych riwier…”

Roman Kucharski „Zimorodek – fascynacje znad Drawy”

Krzysztof Stasiak „Ciekawi świata”

Władysław Taczanowski „Ptaki krajowe”

Zimorodek, fot. Dorota Makulec www.dorotamakulec.pl

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij