Ogólne

Bąk na Zamkowe Spotkanie

Książka wydana, druga w trakcie szlifowania, czyli czas na laury? Nic z tych rzeczy. Pracuję dalej. Między innymi nad scenariuszem Spotkania na Zamku w Poznaniu. Spotkanie będzie moderowała pani Maria Krześlak-Kandziora, więc nie powinno być źle. Co nie zwalnia mnie od solidnego przygotowania się. Poniżej mamy fragment wspomnianego scenariusza ozdobiony rysunkiem Justyny Kierat. Rysunek Justyny jest nieprzypadkowy, gdyż Jej diaporama uświetni moje wystąpienie:
 
***
 
Sugeruję nie trzymać się kurczowo tych podziałów, bo ptaki, mając skrzydła, bardzo często bywają tam, gdzie naszym zdaniem nie powinno ich być. Przykładem może być bąk, którego powinniśmy zobaczyć, a właściwie usłyszeć, podczas wieczornej wycieczki nad jezioro czy staw. Zaprzeczenie tego będzie fakt, że widziałem zdjęcie młodego bąka wykonane nad Jeziorem Maltańskim. Do legend trafił bąk znad słońskich mokradeł. Ptak ten, zamiast jak wszystkie przebywać w trzcinach, wyszedł nad łąkę. Mało tego, na widok przechodzących ludzi udawał, jak to bąk, że go nie ma przybierając maskującą postawę.
 
1 bąk – już sama nazwa naukowa, Botaurus stellaris, powinna nas zafascynować. Gwiaździsty byk. Literatura mówi, że głos bąka przypomina donośny (zdaniem Michała Radziszewskiego jest to najgłośniejszy ptak polskiej awifauny) ryk krowy, czyli wszystko zostaje w bydlęcej rodzinie. Chociaż… ja nie słyszę w głosie tego ptaka żadnej krowy, tylko efekt dmuchania do pustej butelki. Na przykład tej zielonej, po „Lechu”. Tak naprawdę to bąk nie ryczy, ale bączy. Dawniej lud sądził, że robi to mając zanurzoną końcówkę dzioba w wodzie. Na podstawie ilości bączeń szacowano ceny za korzec zboża na przednówku, jak i prognozowano pogodę.
 
Bąk znalazł się w „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza, gdzie wraz z derkaczem i kszykiem tworzy wspaniałe trio:
 
„W polu koncert wieczorny ledwie jest zaczęty;
Właśnie muzycy kończą stroić instrumenty.
Już trzykroć wrzasnął derkacz, pierwszy skrzypak łąki,
Już mu z dala wtórują z bagien basem bąki,
Już bekasy do góry porwawszy się wiją
I bekając raz po raz jak w bębenki biją.”
Ze stron poematu narodowego droga daleka do obrazu Józefa Chełmońskiego daleka nie była.
 
Mówiąc o bąku nie w sposób przemilczeć, że doskonale wtapia się w otoczenie. Można przejść blisko obok niego i go po prostu nie dostrzec.
 
***
 
Jeśli kogoś zainteresował ten fragment, to zapraszam na Spotkanie.
 
18839035_655844977940360_147289194350493287_n
 
Bąk (z trzciniakiem), rys Justyna Kierat   justynakierat.blogspot.com 

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij