Ogólne

Hitchcock czy Bareja?

Gdyby jakiś scenarzysta zapytał mnie jaki gatunek ptaka umieścić w horrorze „Ptaki 2”, to na pewno podpowiedziałbym mu kawki. Mewy i wrony mogłyby też zagrać w tym filmie, ale to kawki swego czasu na mnie krakały, to kawki pozorowały ataki, pikując tuż nad moją głową.
Dość dużo czasu mi zajęło odnalezienie przyczyny takiego stanu rzeczy, aż w końcu ta sztuka mi się udała. Sztuka (proszę czytać pisklę kawki) stała w pobliżu kubła na śmieci. Wyglądała jak totalna sierota, ale za nią stała potęga pobliskiego, kawczego rodu. Poznawszy przyczynę takiego zachowania kawek usunąłem się im z oczu zanim zostałem trafiony odchodami. Poza tym nie chciałem im się mocno narażać. Słyszałem kiedyś o historii pewnego człowieka, który za młodu pochylił się nad młodą kawką aby jej pomóc. Wrzask, jaki uczyniły kawki będące w pobliżu spłoszyłby każdego. Lwa, szakala i krokodyla. Chłopca spłoszyły też. I dobrze zapamiętały. Wrzeszczały na niego następnego dnia, tygodnia, miesiąca, roku. Przekazywały sobie z pokolenia na pokolenie, że ów człowiek jest zły i krakały na niego nawet gdy był w podeszłym wieku. Prawda, że te ptaki mogłyby zagrać w horrorze?
W położonej w granicach Łodzi Retkini kawki zaczęły terroryzować ludzi. Podobno dziabnęły nawet jedną Panią w głowę. Jak łatwo się domyśleć z pobliskiego gniazda wyleciało pisklę. A że latać zbyt dobrze nie potrafiło, to zdało się na opiekę rodziców i ich sąsiadów. Wezwana do pomocy łódzka ESKA zasięgnęła informacji w ZOO.
Specjalista wyjaśnił o co chodzi w zachowaniu kawek i nie miałbym pewnie o czym pisać, gdyby nie dziabnięta Pani:
– „Jeśli zaatakowany zostałby mój półroczny wnuk, to byłby to już większy problem. On się nie obroni” – zauważyła.
W tej wypowiedzi przypomniał mi się „Miś”. A w zasadzie pewien milicjant, który rozsądnie zauważył – „A gdyby tutaj staruszka przechodziła do domu starców, a tego domu wczoraj by jeszcze nie było, a dzisiaj już by był, to wy byście staruszkę przejechali, tak?” –
Jeśli ten cytat nikogo nie przekonał, to Bareja uszykował jeszcze jeden: – „A gdyby tu wasz synek z grupą stuosobową odlatywał i każdy z rodziców chciałby wejść, to jaki byłby tłok, sami widzicie. I nie mówcie, że nie macie synka, bo w każdej chwili mieć możecie (sprawdzić, czy nie ksiądz).”
Kończąc muszę zaznaczyć, że wierzę w mądrość tej Pani. Jestem przekonany, że półtorarocznego dziecka na pastwę kawek nie zostawi. I nie tylko kawek.
Temat zapożyczyłem z radia ESKA
 
 CKO_1383www
 
Kawka, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl 

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij