Ogólne

Hieronim Morsztyn "Historia ucieszna o zacnej królewnie Banialuce ze wschodniej krainy"

Hieronim Morsztyn był wczesnobarokowym poetą, który by z całą pewnością na „Plamkę mazurka” nie trafił gdyby nie fragment „Historii uciesznej o zacnej królewnie Banialuce”,. Przyznaję, że dzieło to mnie zaskoczyło i to mocno. Naliczyłem w nim aż 85 gatunków ptaków! Naliczone 44 gatunki w „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza przy dziele Hieronima Morsztyna po prostu bledną. Zapraszam do lektury: 

*** 

[….]
                Sam [król] kilka dni przed ślubem z synem jechał w łowy,
                Różnych orszak mając psów ku temu gotowy.
                Wjechał do wielkiej puszczy, psy rozsforowano,
                Mniejsze sieci i mocne objętki stawiano,
                Ucieszny się wrzask w lesiech gończych psów rozlega,
                Wnet i zwierz rozmaity do sieci przybiega.
                Krzyczy głośno Suweczka i Kornet podżary,
                Brat i siostra tak z sobą rady chodzą w pary.
                Jest innych przy nim wiele Puzanów i Sztortów,
                Kawek, i z grubym głosem Trafiaków, Pomortów.
                Któż wszystkich zliczyć może, kto rozezna głosy,
                Które z rosą leciały pod same niebiosy.
                Gonią na oko zwierze; jednego po drugim,
                A sam król z synem stanął pod wesołym smugiem.
                Którędy zwierz uciekał, od psów rozpędzony,
                Nie dbając na szczwacza, który rozsadzony
                Na to gotowy czekał, i już rozciągają
                Jednych, a drugie w ten czas rączo uciekają.
                Sam król trzymał na smyczy Mężną i Sokoła
                Nad które urodziwszych tam nie było zgoła.
                A Raźna postrzemienna stała już kosmata,
                Ta nie miała w rączności ni siostry, ni brata.
                Czterech po jednym trzymają brytanie lokajów,
                Było i inszych wiele psów różnych rodzajów.
                Tuż niedaleko stoi królewicz, trzymając
                Dwoje chartów na smyczy i nie uciekając
                Widzi ku sobie łanią, ta nie zabawiła,
                Wnet lękliwa od niego żywota pozbyła,
                Śmiałych brytanów, których miał z Partańskiej strony.
                I między tymi Melamp z Arkadii zrodzony
                Był najdroższy, po nim Trus i Pamfag, i drudzy
                Których oraz zemknęli królewicza słudzy.
                Tymczasem i na króla zwierza wypadają,
                Jedne szczują, a drugie strzelcy zabijają.
                Królewicz długo stoi przy zabitej łaniej,
                Niemiło mu, że swych psów wprzód zaprawił na niej.
                Życzy sobi9e, by sroższe zwierzę nań wypadło,
                Rad by i mocnego lwa sam ugodził w gardło.
                Serce w nim skacze, kiedy słyszy
                Głośne gończych psów głosy, stojąc w lubej ciszy.
                Uszu nastawia, kiedy krzyknie ogar który,
                Tymczasem prędki jeleń bieży nań od góry,
                Ale i ten ledwie się ukazał skrócony
                I z biegu, i od gęstych zębów umorzony.
                Jeszcze na tym ochota jego nie utyła,
                Która się srogich pastwisk krwią bestii ćwiczyła.
                Obaczy renifera na królewską stronę
                Bieżącego, który ma rączość na obronę,
                Rzadkie to w puszczach zwierzę, nie często widane,
                Z lotnym ptakiem bystrości jego porównane.
                Ale żadnej z natury w obronę srogości
                Nie ma, ani morduje kłem psów z dzikiej kości.
                Podobien sarnie w skórę, lecz bynajmniej w nogi,
                Sto mil przez dzień przebieżać, mało to nań drogi.
                Po morzu, co dziwniejsza, ledwie nogi zmacza,
                Zabieży kilka stajań i nazad się wraca,
                Tego król zobaczywszy zemknął charty swoje
,
                Raźna się ponad porwie, bieżą wszystko troje.
                Ale Raźna jako ptak wyleciawszy w górę,
                Wprzód go z lewego boku zadźgała pod skórę.
                Lecz prędko od żartkiego zwierzęcia odpadła,
                Gdyż na pomoc owa smycz chartów nie przypadła.
                Porwała się chudzina, bieży za nim znowu,
                Królewicz też podskoczył do nowego łowu,
                Zemknąwszy rącze charty i mężne brytany,
                Lecz widział, iż zwierz jakiś był niedościgniony.
                Sama się tylko Raźna z nim trochę potarła,
                I to skoro mu boku kłem do krwie otwarła,
                Jako piorun z obłoków leci niewidziany,
                Tak jej on prędko zginął lasem przyodziany. 
                [….] 
                [….]
                [….]  [pustelnik] skoro róg krzykliwy
                Zatrąbił, zwierz się skupił do niego straszliwy.
                Lew idzie przed tych bestii wojskiem niezliczonym,
                Sprawując je, jak hetman, ogonem kręconym.
                Następują gromadne pułki niestrzymanych
                Łosiów, a potem koni nigdy nie chełznanych.
                Żubry ciężkie z jadłymi idą niedźwiedziami,
                Z drapieżnymi jelenie przyjaźni wilkami.
                I prędkonogie łanie i sarny lękliwe,
                Tury szerokonogie, hodyńce gniewliwe.
                Nieskłonne słonie, z bystrym obok jednorożcem,
                A morągie tygrysy z czujnym nosorożcem.
                Lampart terentowaty z wielbłądem garbatym.
                I rysie cynkowate z marmurkiem kosmatym.
                Szli osłowie leniwi, z mułmi powolnymi
                A pierzchliwe zajączki z liszkami chytrymi.
                Wiewiórki podbielałe i ziemne łasice,
                Drogokupne sobole, szare popielice,
                Gronostaje białemu zrównane śniegowi
                I żbiki domowemu podobne kotowi.
                Króliki tak dla prawa więtszego nazwane,
                Bo nad insze te mają wolności nadane,
                Że się białe i czarne i srokate rodzą,
                Te wszystkie w miłej zgodzie zawsze z sobą chodzą.
                Renifer na ostatku [….]
                [….]
                Mało co odmiennymi konie i z łosiami
                Rżały głosami, tylko różne kopytami.
                Beczał żubr i z jeleniem sarna piszczała.
                łani zaś jeleniowi cienko podchlebiała.
                Mruczał niedźwiedź, w wilk wył, hodyńce krząkały,
                Tygrys, lampart, ryś warczał, wielbłądzi parskały,
                Osieł i muł huczeli, kwikał jednorożec,
                Tur jęczał, zając wrzeszczał, parzkał nosorożec.
                Popielica z wiewiórką po cichu pryskała,
                Żbik mlaskał, po nim liszka jako pies szczekała.
                Wszystkie zgoła swym głosem sprawę mu dawały,
                Jakoby o królewnie nigdzie nie wiedziały.
                [….]
                Cienkogłośną piszczałkę miał [drugi pustelnik] z rogu białego,
                W którą, gdy świsnął, ptactwo rodzaju różnego
                Do niego się zleciało. Naprzód orzeł śmiały,
                Po nim drapieżna sępy w kupę się zleciały.
              &nbsp
; Strusy silne, żurawie czujne, pyszne pawy,
                Feniksy bystrookie, plugawe bociany,
                Bąk błotny, czapla rybna, nocne ślepowrony,
                Fazani smaczni, przykładne lecą pelikany.
                Sokoły górnolotne, rarogi myśliwe,
                Są bujne białozory, jastrząby gniewliwe,
                Krogulcowie uwabni, borowe pustułki,
                Rącze kobuzy, z nimi gorące gżegżółki
                Zgodne drzemliki, kanie nieśmiałe i wrony
                Chytre, a kruki wieszcze, pożywne gawrony,
                Sowy także i kraski obmierzłe, wrzaskliwe,
                Czyste cietrzewie, z nimi cieciurki wstydliwe.
                Dropie ciężkie, a głuchych głuszców bardzo wiele,
                Kuligi długonogie, leniwe chruściele,
                Kawki kapturowate, sroki szczebioczące,
                Puchacze nienawidne, i dudki śmierdzące,
                Słowikowie niewinni, jarząbki bezpieczne,
                Dzięcioł terentowaty i wróble wszeteczne,
                Sójki poziemne, pardwy prędkie, skowronkowie
                Wdzięczni, przepiórki głupie, żołny i trznadlowie,
                Kuropatwy ciekawe, potresty śmierdzące,
                Szczygieł czerwonogłowy, leśne syrokosy,
                Makolągwy gwiżdżące, rzadkie krzyuwonosy.
                Jemiołuchy łakome, obłowne kwiczoły,
                Drozdy miłe i żołny, co jadają pszczoły.
                Zięba mała co głośna i sikora dworna,
                Strzyżyki malusieńkie, trukawka pokorna.
                To dziwna, że więc tylko z śniegiem przylatują śnieguły,
                Tu się w lato z tym ptactwem znajdują.
                Gołębie gruchające i huczne grzywacze
                I szpak, co nieskorowito po gałązkach skacze.
                Smętne synogarlice, kominne jaskółki,
                Pracowite w tej też są gromadzie gżegżółki.
                I kosy żółtonose, powietrzne jerzyki
                I papugi rozprawne, na melankoliki
                Lekarstwo doświadczone. Dzierlatka czubata
                I kanarki kosztowne dla pisku utrata.
                Dzwonek czerwonogardły, rzepniczek szarławy,
                Pokrzywniczek ucieszny, króliczek cisawy,
                Lelek wieczorny, były czeczotki gromadne,
                Więźniom uciekającym czajki w polu zdradne.
                I wilgi świergotliwe i piekut swarliwy,
                Pliszki piszczące, słomka z zemszczykiem lękliwy,
                Furmankowie przestrożni, bez sił jadowite
                Iry, krukawki ptastwu różnemu użyte.
                Z przeciwnymi rozdraźne sójki z puszczykami,
                Trzcinne klęki z szkodnymi nikomu wierzbami.
                Wodne ptastwo nie było do tego wezwane,
                Powietrzne tylko było [z] sprawy wysłuchane.
                Tam orzeł najstraszliwszym szczekał krzywonosem
                A sęp pazurowaty miąższnym kłapał głosem,
                Strus krzyczał, żuraw strukał, a pawy wrzeszczały,
                Feniks się śmiał, bociany nosem klekotały,
                Bażant piał, a bąk bączał, kraczą ślepowrony,
                Miłosiernie śpiewały ciche pelikany.
                Sokół, raróg, białozór z jastrząbkami kwili,
                Krogulce, drzymlikowie toż ciszy czynili.
                Plegotały kaweczki, sroki szczegotały,
                Krucy, gawroni, wrony
nie różnie krakały.
                Sowy huczały, puszczyki z puchaczem wołały,
                Drop ksykał, głuszec puchał, dudkowie dudały.
                Grały cietrzewie, a ich cieciurki kokały,
                Prześwistują kuligi, a kraski wrzeszczały.
                Ciurkał dzięcioł, wróbel ćwierkał, strzykały chruściele,
                Słowiczek lamentował, a pardwa kokciele.
                Skowronkowie wesoło pod niebem śpiewali,
                Przepióreczki zwabiały, a trznadle strykały.
                Ciegocą kuropatwy, a potresty świerczą,
                Gile i szpaki świszczą, jemiołuchy skwierczą.
                Świergolą syrokosy, szczygieł przekrzykuje,
                Psykali czyżykowie, kwiczoły piskały,
                Drozdy skrzypią, a żołny niemiło skrzeczały,
                Zięba cin, cin, sikora tarara przydaje,
                Strzyżyk ci, ci, a więcej głosu mu nie staje.
                Trukały trukaweczki, śnieguły piszczały,
                Huczą grzywacze, a zaś gołębie gruchały.
                Gwizdał szpak zgodnie z kosem, jaskółka piskoce,
                Gorli synogarlica, gżegżółka gżegoce.
                Jerowie skrzypiotały, papuga rozprawia,
                Kanarek w głuchych uszach drogi pisk zostawia.
                Brzmi dzwonek, lelek jęczy, dzierlatka druczała,
                Gorczy rzepniczek, słonka po cichu krzęczała.
                A kulka świergotała, piekut rżał latając,
                Zięba wietała głosy wszystkie zamykając. 

 

jE60NXe4yH8dJggfhs6LsIFIKfyAVPuaVqHQYBIL

 Orzeł przedni (bo od niego ptasia wyliczanka się rozpoczyna), fot. Mateusz Matysiak   fotomatysiak.smugmug.com

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij