Ogólne

Półdyjabły, półptaki

Nic dobrego, poza piątym punktem, nie przyniosły sowom wędrówki Bronisława Gustawicza po Galicji. Groza, śmierć a nawet wyjadanie kościelnych świec towarzyszyło spotkaniom z nimi. Co ciekawe, choć minęło od powstania „Podań, przesądów, gadek i nazw ludowych w dziedzinie przyrody” 136 lat, to sporo osób do tej pory jest przekonanych, że zobaczenie sowy nic dobrego nie przynosi. W dobie telewizji i internetu:

*          *          *

„1. Nocna natura tego ptaka, wzrok jego i lot nadzwyczaj cichy nadały mu pewne cechy wrogiej tajemniczości. I tak gdzie się znajdują sowy, tam są złe duchy (Pochówka), lub strachy (Stanisławów, Dziewiętniki, Janów).

2. Jest ona półdyjabłem, a półptakiem, Z tego to powodu obawiają się jej głosowi przedrzeźniać, utrzymując, że gdyby się kto na to się odważył, to zlatują się zaraz w wielkiej liczbie i mogą przedrzeźniacza zabić (Zabrzeż, Szczawnice).

3. Sowa w nocy krzycząca zwołuje dusze zmarłych (Sielec).

4. Gdy sowa w nocy przeleci nad domem i nad nim zakrzyczy lub usiądzie na drzewie przy domie i stąd zakrzyczy albo zakwiczy, jedna z miejscowych osób pójdzie na tamten świat, bo sowa ją woła do siebie słowy „pójdź! pójdź!” (powszechne), albo też słowy „wywiedź! wywiedź!” (Jurków, Zaborów).

5. Gdy sowa kwiczy, wołając „Powij” lub „Puwi”, przepowiada urodziny, i to w tym domu, nad którym zakwiczy (Korczyna, Łosiacz, Przemyśl). Ma to być sowa pójdźka, którą w Łosiaczu zowią „Pohutkało”.

6. Gdy w domu jakim jest chory, a sowa zapuka do okna, mówią, że przyszła po duszę chorego (Ladzkie) lub że przepowiada mu śmierć (Krościenko, Stanisławów, Żywaczów, zresztą powszechne).

7. Gdy sowa wleci komu do stodoły, to śmierć do niego już pooglądać zaczyna (Krzeszowice).

8. Sowa płomykówka stąd ma nazwę swą, że zjada w kościołach świece (Krechowce, Złoczów, Żywaczów, Janów, Stanisławów).

9. „I były gody w Kanie galilejskiej, dzie to P. Jezus z wody zrobiał wino i ptacy wszyscy byli najedli sie i napieli. A sowa najpóźniej przyleciała. Ano dali i (jej) tam popłuczyn, pozamiatali ze stołów. Zjadła het, tej do tańca. Insze ptaki już tańcowały i pomęczyły sie. Jakiś mocny sępisko ucieszał się, że świeżą do tańca dostanie i wzion sowe. Ale sowisko sie obżarło, tej purr, purr! Ptaki się zastydzieły; tej na sowe; goń, dziób; ledwie uciekła, boby ją były zabieły. Ale i tak ją kiedy może zabiją, bo od tego czasu ją wszystkie ptaki prześladują” (Iwonicz*).”

*           *          *

Myślę, że po dzisiejszej lekturze nikomu już na myśl nie przyjdzie… przedrzeźnianie sów. Mam nadzieję, że nikt nie zgłosi swojemu proboszczowi co się dzieje z kościelnymi świecami. Donosicielstwo, nawet takiej personie, to… ewidentny grzech!

Bronisław Gustawicz, „Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody”, 1881.

_CKO1770www

Puszczyk, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij