Ogólne

"Ochrona" pójdźki

Autor poniższej fotografii, Waldemar Wojdylak, tak oto ją podpisał:

Wreszcie sukces. Dwa lata temu lęg padł ofiarą kuny domowej, a w zeszłym roku fala upałów na początku maja również przyczyniła się do straty. Po wycięciu wszystkiego z okolicy co mogłoby posłużyć kunie do wspinania się oraz położeniu dodatkowej izolacji na dachu takie oto puchate kulki pokazały się w końcu na pójdźkowym płotku.”

Postanowiłem pójść fikcyjnym tropem dorosłych już piskląt ze zdjęcia i ich nieobecnego na nim rodzeństwa. Nie muszę chyba wyjaśniać, że jakkolwiek nazwać poniższy tekst „fikcją„, to poszczególne historie miały swoje miejsce…

Historię Jedynki przedstawił nam Marcin. Pewnie większość z nas pamięta wioskę położoną o 30 kilometrów od Warszawy, gdzie do tej pory panują… pójdźkowe zabobony! Gdzie zabijane są pisklęta tej niezwykle uroczej sowy, bo wśród wieśniaków panuje przekonanie, że sprowadza ona śmierć. Jak widzimy Jedynka nie wybrała najlepszego kierunku.

Dwójka miała znacznie więcej fartu. Jakkolwiek jakiś okrutny człowiek, albo też bezmyślny, co w ostatecznym rozrachunku i tak na to samo wychodzi, wydał polecenie założenia kratek w otworach wentylacyjnych, gdzie znajdowały się jej pisklęta. Dwójka nie załamywała skrzydeł i wraz z partnerem karmiła swoje pisklęta nawet wówczas gdy znajdowały się w strasznej niewoli. Pójdźki miały szczęście, że ich historia dotarła do Adama, którego pomoc okazała się bardzo skuteczna.

Trójka i Czwórka nie miały przeciw sobie ludziej złości. Jedna i druga miały tego pecha, że właściciele postanowili ocieplić swoje domy. Jednego z nich poproszono żeby oszczędził otwór zamieszkały przez nasze male sowy. Niestety, właścicielowi ocieplanego domu pójdźki „źle się kojarzyły”, w wyniku czego one ów dom straciły.

Gorzej jest z Piątką. Najpierw zrobiła psikusa ornitologom odbywając lęg w dziupli przykościelnego drzewa. Obecnie gniazda pójdziek w dziuplach należą do rzadkości. Piątka chyba wyczuła bluesa, że jednak najbezpieczniejsze miejsce to nie jest i przeniosła się się z lęgami do kościelnej wieży. Miała rację, bo rok po niespodziance, proboszcz kazał w ramach rewitalizacji kościelnego otoczenia usunąć podeschłe nieco drzewo. Piątka we wspomnianej wieży ma sąsiadów: Nocną Płomykówkę i Sokoła Pustułkę. Idylla jednak wiecznie trwać nie musi. Proboszcz postanowił wyremontować kościelną wieżę, a los jej lokatorów jest mu obojętny. Nie ukrywam, że mocno trzymam kciuki za Sławka żeby udało mu się księdza odwieźć od barbarzyńskiego planu.

Piątka wraz z dwoma sąsiadkami, jest lubiana we wsi. Ludzie zauważają, że pójdźki przyciągają do wsi miłośników ptaków. Jak pojadę w przyszłym roku do tej „zapójdźkowanej” wsi, to powiem, że gdyby powstało w niej gospodarstwo agroturystyczne, to chętnie co roku bym je odwiedzał. Myślę, że nie tylko ja byłbym tam częstym gościem. A póki co, to martwię się żeby ksiądz krzywdy Piątce nie zrobił.

Jeszcze gorzej powiodło się Szóstce, która osiedliła w pewnej małej wiosce na zachodnim Mazowszu. Pójdźka zamieszkała w domu sąsiadów sołtysa. Na nieszczęście dla naszej Szóstki, sołtys bał się jej bardziej niż pożaru, często mówił, że sprowadzi do nich śmierć. Jego matka się z niego śmiała mówiąc, że jest głupi i wierzy w zabobony. Nieszczęście do naszej pójdźki przyszło wówczas gdy starsza pani trafiła na dłuższy czas do szpitalu, Wówczas jej syn zajął się osobiście „ratowaniem” jej życia. Kiedy mama sołtysa wróciła do domu, to po pójdźkach nie było już najmniejszego śladu.

Siódemce nikt domu nie zamierzał niszczyć, nikt nie chciał jej ani piskląt zabijać. Jej pech polegał na tym, że łąki gdzie polowała na owady i gryzonie przeznaczono na budowę domków jednorodzinnych. Znacie pójdźki, które będą mieszkać w okolicy, w której nie ma porządnych miejsc do żerowania?

Na temat „ochrony” pójdźki rozmawiałem zaledwie z czterema znajomymi mi osobami. Aż boję się pomyśleć ile podobnych historii ma miejsce a my zwyczajnie ich nie znamy. Niedorzecznością zdaje się być fakt, że takie coś ma miejsce teraz (w dobie telewizji i internetu) i gdzieś obok nas. Bardzo trudno jest uwierzyć, że głupota i zabobony w XXI wieku mają się równie dobrze jak w średniowieczu.

Do tematu będę wracał.

Płomykówce zapewne nic a nic lżej z powodu, że jest sową, nie jest.

aLt2kPLQ46AgV4T6vFKyvbWyqUpPIm7LSrDyI6Lp

Pójdźka, fot. Waldemar Wojdylak  

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij