Ogólne

Puchacz musi odejść

 Pewna, znana już Wam, para puchaczy musi odejść. Zadecydowali o tym marszałek województwa zachodniopomorskiego, szefowa Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Zachodniopomorskiego oraz pani burmistrz Cedyni. Zanim opowiem tą zadziwiającą mnie historię pragnę Wam przypomnieć kilka rzeczy. Puchacz należy do tych nielicznych gatunków, które mają strefę ochronną wokół swoich gniazd. Przez cały rok wynosi ona 200 metrów od gniazda. W sezonie lęgowym, który trwa od 1 stycznia do 31 lipca zwiększa się ona do 500 metrów. Przypomnę też, że ta sowa w Polsce jest bardzo nieliczna. Populację jej szacuje się u nas na 270 -380 par.

 „Puchacz musi odejść” jest ciągiem dalszym perypetii pewnej pary puchaczy, która zajęła na miejsce lęgów nieużytkowany most kolejowy na Odrze. W „Ordnung muss sein!” opowiedziałem historię fiaska przygotowań mostu do adoptowania go do ruchu drezynowego. Ówczesny burmistrz zapewne był bardzo niepocieszony gdy zamiast otwarcia owej trasy dla drezyn, doczekał odkrycia przez niemieckich ornitologów… gniazdo puchacza. Plany burmistrza wzięły w łeb, a jego kariera polityczna wyraźnie zahamowała. Ci co uważają, że sowy przynoszą pecha zatarli ręce*.

 Minęły trzy lata. Na stołku burmistrzowskim w Cedyni zasiadła kobieta. Z tych co gdy diabeł nie może, to ją podeśle. Pani ta, wraz z marszałkiem i wspomnianą szefową, wpadła na pomysł wyremontowania mostu i budowy na nim ścieżki dla rowerzystów i pieszych. Most ma być „tarasem widokowym na odrzańskie rozlewiska”. Sytuacji nie poprawia niemiecka gmina położona po drugiej stronie Odry, która również zainteresowana jest jego eksploatacją.

 Zainteresowane remontem mostu osoby wiedzą o tym, że jest on w dalszym ciągu zamieszkały przez puchacze. Nazywają te sowy „maskotkami” i mają zamiar uczynić je… symbolami inwestycji. Mówią tak jakby nie wiedzieli, że wszelki ruch na moście spowoduje ucieczkę tych ptaków. Jak widać puchacz musi odejść z okolic malowniczo położonej Cedyni.

* O tym, że sowy, a przede wszystkim puchacze, przynoszą pecha wierzą zapewne piłkarze belgijscy, którzy szóstego czerwca 2007 roku rozegrali mecz z Finlandią na stadionie w Helsinkach. W trakcie meczu na stadion wleciał akurat puchacz, co spowodowało dwudziestominutową przerwę w zawodach. Po wznowieniu gry Finowie zdobyli gola i nie dali Belgom szans na dobry wynik. Rozżaleni goście uskarżali się, że przerwa i sowa… zdekoncentrowali ich poczynania na boisku!

Puchacz, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij