Ogólne

Zofijo – chodź na piwo, o interpretacji ptasiego śpiewu

Znalezione ostatnio u Sokołowskiego, jak i u Kruszewicza, tłumaczenie śpiewu trznadla („nie będzie suchej kobyle nic”) zachęciło mnie do zaprezentowania innych, nie mniej ciekawych interpretacji ptasich głosów. Samej kobyle słuchającej trznadla nie będzie nic, bo jak wiadomo trznadel śpiewa wiosną, zaraz urośnie jej świeża trawa. A wtedy słuchaczkę głosu mistrza będzie czekało życie jak w Madrycie. Trznadle cechują się śpiewem przemiennym. To znaczy śpiewające samce nie przekrzykują się nawzajem, ale śpiewają na przemian. Kiedy jeden śpiewa, to drugi go wysłuchuje. I odwrotnie. Jeśli nieco uważniej wsłuchamy się w ich śpiewy to łatwo usłyszymy… „cym-cym-cym–cym pana jyyyy” a drugi mu odpowiada „tym-tym-tym-tym co i ty„. Można kulturalnie walczyć o względy dam? Jak widzimy można!

O tym, że śpiew zięby w powiecie rybnickim był interpretowany na „widzieliście chłopa z potarganą rzycią” jakiś czas temu opowiadałem. O tym, że rzyć znaczy tyle co (dupa) tyłek nikomu na „Plamce mazurka” tłumaczyć chyba nie muszę. Jeśli ktoś myśli, że repertuar zięby na tym się kończy, to jest w błędzie. Nasz jeden z najpiękniejszych łuszczaków czasami interpretowany był niezbyt ciekawie. W jego śpiewie wyraźnie słyszano: „czekaj, czekaj, coś zrobiła, a widzisz„, albo „myślisz, żem cię na śliwkach nie widział„. Czasami jednak zięba też przestrzegała: „uciekajcie dzieci bo borowy idzi(e).”

O „problemie” dymówki szczebioczącej „uszyłabym ci rękawiczki, ale nie mam nici” opowiadałem dawno temu. Dymówki w powiecie bocheńskim śpiewają, a przynajmniej kiedyś śpiewały, zupełnie inaczej: „Kręci wici, kręci wici, chodźcie chłopcy kręcić nici, bo miesiączek jasno świyci„. Czasami zmieniały repertuar i śpiewały: „w lecie były stogi, brogi teraz nie ma niic” Czasami, nie zwarzając na to, że może zauważyć, je zięba („czekaj, czekaj, coś zrobiła, a widzisz!„) śpiewały ochoczo „pić-pić-pójdziemy do miasta – ukradniemy czerwoną nić.

Niezłymi gagatkami okazują się być wróbel i mazurek. Tak tak, nasz zdawałoby się poczciwy mazurek. Tym razem to nie zięba ale… Janusz Strutyński nakrył tych kolesi jak najpierw się umawiali na skok, a później dzielili się łupem!

Wiesz o księdza pszenicy? Wiem. Wiesz? Wiem. Wiesz? Wiem.
(Potem następuje podział zboża:)
Mnie ćwierć, tobie ćwierć, mnie ćwierć, tobie ćwierć.

Urokliwie śpiewający drozd śpiewak jest niczym… brudny Harry. Nie próbuje straszyć opryszków jak zięba, ale bierze inicjatywę we własne (ręce) skrzydła i śpiewa „kita-lis kita-lis kuręzjadł kurę-zjadł mam pieska burego, poszczuję go huź-go huź-go.

Ciekawie interpretowany jest śpiew słowika rudego: „podrap – podrap – podrap gdzie – gdzie – gdzie – gdzie – gdzie tuu – tuu – tuu – tuu eee – eee – eee.” Jako, że wybitni artyści muszą mieć zróżnicowany repertuar, to potrafi też zaśpiewać: „idzie – idzie – idzie – idzie kto? – kto? – kto? – kto? Kliszcz – kliszcz – kliszcz – kliszcz poco – poco – poco – poco charciu – ciu chart – ciu – ciu.” Chyba każde z nas przyzna, że trzeba być artystą aby szczuć chartem kleszcza. W znanym już nam powiecie bocheńskim słowik śpiewa: poco klysc mom pieska cornygo, wyscuję ciug – ciugo – ciugo – ciugo. Różnica ta zapewne polega na tym, że w owym powiecie śpiewa co prawda słowik, ale… szary.

Bardzo oryginalną interpretację śpiewu trzciniaka przedstawiałem już dawno

ryba-ryba-ryba
rak-rak-rak
świerzbi-świerzbi świerzbi
drap-drap-drap
stary-stary-stary
kit-kit-kit.

Podobnie rzecz się ma ze śpiewewm podejrzliwie spoglądającego na kukułki zaganiaczy

tata bije, tata bije,
zbił zbił zbił zbił,
kto to widział, kto to widział

Zaganiacze na Kujawach też straszliwe rzeczy o ojcach wyśpiewywały: 

tata pije, tata pije, tata pije,
a wstyd, a wstyd, a wstyd,
kto to widział, kto to widział, kto to widział.

Jak widać rację miał Władysław Taczanowski pisząc: „każdy prawie samczyk mniej więcej odmiennie wyśpiewuje”. Na potwierdzenie słów naszego wybitnego ornitologa podam następną wersję śpiewu nie lubiącego taty ptaszka:

tata pije tata pije
zbił kieliszek zbił kieliszek –
bije bije zbił zbił zbił
kto to widział kto to widział

Jak widzimy skutki picia alkoholu bywają opłakane i trzeba robić to z głową, albo mieć do tego głowę. Wypada mieć nadzieję, że takie coś charakteryzuje wielkopolskich piwoszy, którzy w śpiewie wilgi słyszą: „Zofijo – chodź na piwo”. Dialekt wilg ze znanego już nam powiatu bocheńskiego brzmi nieco inaczej: „o filu, o filu (Teofilu) chodźcie na piwo, ni mom pieniędzy – pozyce ci jo„, albo, zapewne w zależności od sytuacji: „Święta Zofijo, chodźmy na piwo, kupis ty, kupię i jo„.

 Źródło: Ptasie głosy na wesoło w edukacji przurodniczo-leśnej   Ewald Ranoszek

qqsgcpMsE21JOVaz2ozXxEVs39DAR3SdfCVnmM5z

Wilga, fot. Jacek Poddobiński   galerie-autorskie/2023-jajacek44 

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij