Ogólne

Zygi i Zuza – historia sopockich puszczyków

Nie ukrywam, że bardzo lubię takie historie. 

Mija m-c odkąd historia podlotów puszczyków toczy się na naszych oczach, bo wymagała interwencji. Tych dwoje pierzastych maluchów straciło dziuplę, w której się wykluły. 29 lutego br. w centrum Sopotu ścięty został bowiem dziuplasty buk. Dzięki zaangażowaniu ZDiZ w Sopocie, zwłaszcza p. Marii Fengler ptaki dostały szansę na przeżycie. Odszukała kontakt do nas – do Eweliny Kurach i poprosiła o pomoc. Cały czas wspierała również nasze działania.
W lęgu były dwa ptaki. Nazwaliśmy je: Zuza vel Ulula i młodszego Ziemowit vel Zygi. Ich historia (zwłaszcza Zuzy) zakrawa na miano sopockich celebrytów… Po ścięciu drzewa, ptaki trafiły na dobę pod skrzydła SOSu. W międzyczasie zbudowana została budka lęgowa, którą powiesiliśmy na drzewie obok wcześniej ściętego. Ptaki nakarmione i zaobrączkowane trafiły do budki. A my obserwowaliśmy czy dorosłe wrócą do młodych. Wróciły, uff! Ale to jednak nie koniec historii… Co z tego, skoro rano starszy podlot wyszedł z budki i spadł na ziemię. Mieszkanka osiedla nie wiedząc jak postępować z młodymi sowami, przetransportowała Zuzę do schroniska dla zwierząt. Stamtąd puszczyk trafił do gabinetu wet. i ostatecznie do „Ostoi” – Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Pomieczynie. Dzięki obrączce udało się ustalić skąd ptak pochodzi. Mogliśmy więc znowu połączyć puszczykową rodzinkę. Fanfary – pełen sukces! Ptaki odnalazły się i odtąd są już nierozłączne. Sytuację stale monitorujemy. I w tym miejscu wielkie, wielkie podziękowania dla całej masy ludzi, która włączyła się w akcję ratowania Zuzy i Zygiego, doglądania sytuacji przez ten m-c. Wolontariusze SOSu, ekipa z Ostoi, pracownicy ZDiZ, okoliczni wyedukowani mieszkańcy, nasze rodziny a nawet Sopocki Klub Taternictwa Jaskiniowego – oklaski za świetną organizację! Młode puszczyki rosną jak na drożdżach, świetnie już latają. A my po sezonie lęgowym zmienimy lokalizację budki. Zawiśnie z dala od ulicy i ruchliwego miejsca spacerowego. Wszystko po to, by w przyszłości kolejne podloty (bo liczymy na długie lata sukcesów lęgowych) nie wpadały w ręce nieświadomych ludzi. Pamiętajcie, że zabierając zdrowe angażujecie czasami rzeszę ludzi do podejmowania zbędnych działań. A być może Ci ludzie, a zwłaszcza środki finansowe przydałyby się na inny cel.
Co zatem robić jeśli znajdziecie młodą sowę? Pamiętajcie, że należy sprawdzić czy ptak jest zdrowy czy wymaga interwencji (np. jest pokaleczony, połamany, osłabiony). Jeśli jest zdrowy, posadźcie go na gałęzi lub w innym miejscu, które zapewni im bezpieczeństwo (ograniczy dostęp drapieżników kotów, kun, ciekawskich ludzi…). To najlepsza pomoc! A to normalne, że podloty sów szybko opuszczają miejsce lęgu i rozchodzą się po konarach drzew – taka ich strategia ochronna przeciw drapieżnikom.. Czasami spadają. Zwykle radzą sobie same, wdrapując się po pniu za pomocą szponów i dzioba. Są też pod opieką rodziców, o czym można się przekonać. Próbują bowiem odstraszyć intruzów, sygnalizują ostrzegawczym głosem, podlatują w pobliże.
Pomocy szukajmy tylko w przypadku znalezienia chorych ptaków. Najlepiej w ośrodkach rehabilitacji dla dzikich zwierząt lub gabinetach weterynaryjnych, które z nimi współpracują. Zawsze też możecie skontaktować się z nami i doradzimy co robić.

Tekst: Ewelina Kurach

Zygi i Zuza miały wielkie szczęście w swoim nieszczęściu. Z pomocą ruszyły im osoby kompetentne. Bo pomagać też trzeba umieć. Przypominam: nie zabieramy młodych sów! Bo to, że pisklę sowy (czy innego ptaka) wygląda jak ostatnia sierota, nie oznacza iż tą sierotą jest. Szybciej człowiek zostawi swoje dzieci, niż jakakolwiek sowa. Zabieramy jedynie pisklęta ranne, bądź kontuzjowane. Zdrowe ustawiamy poza zasięg kocich pazurów i odchodzimy. Nie denerwujemy dorosłych sów.

Ps. Puszczyki zdążyły zrobić medialną karierę. Historia ich, dość burzliwego, dzieciństwa prezentowana była w Magazynie ekologicznym Radio Gdańsk czy w Magazynie Kaszuby (nie tylko dla Kaszubów). Warto z nimi się zapoznać, bo po prostu są piękne i pouczające.

12495133_1086597668049184_8151171910317955207_n

Ziemowit vel Zygi i Zuza vel Ulula – podloty puszczyka, fot. Ewelina Kurach

 

Ptaki zostały zaobrączkowane. Dzięki temu możliwe było dalsze śledzenie ich losów, ustalenie miejsca lęgu. A życie pokazało, że w tej historii ten fakt miał duże znaczenie… fot. Maria Fengler

1934732_1086611284714489_3701074291605622487_n

ZDiZ w Sopocie wywiesił budkę lęgową. Chcieliśmy w ten sposób zwiększyć szansę na to, że młode ptaki w bezpiecznych warunkach doczekają powrotu rodziców i podjęcia przez nich karmienia fot. Ewelina Kurach

 

Zygi i Zuza po niemal m-cu od podjęcia interwencji fot. Katarzyna Iwan-Malawska

12936588_1086837364691881_7978367678236758977_n

Samica puszczyka – identyfikacja po vocalu oczywiście Emotikon wink Dzień i noc na straży swoich dzieci fot. Katarzyna Iwan-Malawska

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij