Ogólne

Trubadur z trzcinowiska

Natura ptaki obdzieliła sprawiedliwie. Ptakom z ładnym głosem poskąpiła urody, a pięknisiom nie dała dobrego głosu. Jedynie dla podróżniczka okazała się nad wyraz hojna. Obdarowała go nieprzeciętną urodą i głosem…

Pewnie zauważyliście, że od chwili wyboru podróżniczka Ptakiem Roku w Rzeczpospolitej Ptasiej skrzętnie temat uroczego trubadura z zakrzaczonego trzcinowiska pomijałem. Dziś zabiorę Was na spacer wśród podróżniczków razem z… Władysławem Taczanowskim. Na samym początku podzielę się jedną uwagą naszego dziewiętnastowiecznego ornitologa, która niemal kuje po oczach. A dotyczy ona liczebności naszego kolorowego słowika:  „U nas w całym kraju pospolity, a nawet w okolicach błotnistych bardzo obfity.

Obecnie populacja jego oceniana jest jako bardzo nieliczna. Pomimo tego, że ptak tu i ówdzie wraca na utracone tereny i liczebność jest szacowana na około 1500 par lęgowych. No cóż, nasza „polityka” osuszania wszystkiego co się da, dała „pożądane” efekty…

Nie darmo, my Obywatele Rzeczpospolitej Ptasiej, wybraliśmy podróżniczka Ptakiem Roku. Wystarczy tylko rzucić okiem i chłonąć jego piękno. Nie powinny zatem zdziwić nikogo poniższe słowa zaczerpane z „Ptaków krajowych”:

Przy piękności upierzenia, stawiającej tego ptaszka w rzędzie najozdobniejszych Europejskich ptaków, jest bardzo zgrabny, kształtny i zwinny; ruchy ma dosyć ożywione, skacze dużo po ziemi nie tylko w gąszczach, ale często wychodzi na trawniki, drożyny i groble; chodząc trzyma ogon ciągle do góry pionowo zadarty, często przystaje i podobnie się prostuje jak drozdy i słowiki. Po krzakach kryje się w gęstwinie, częściej siada nizko po krzewach aniżeli wysoko na drzewach. Mniej ostrożny i bojaźliwy niż kopciuszka i pleszka, człowieka mało się obawia, a w ogóle najwięcej zbliżenia obyczajowego ze słowikami okazuje.

I jak podoba się Wam opis urody i zachowań naszego trubadura? Bo mnie bardzo. A szczególnie owym ptaszkiem „w rzędzie najozdobniejszych Europejskich ptaków” moim zdaniem Taczanowski wymiata. I zaraz nam przystępuje do przedstawienia nam jego śpiewu. Kiedyś był Pac warty pałacu i pałac warty Paca. Tu mamy opis Taczanowskiego warty śpiewu podróżniczka i śpiew podróżniczka warty… opisu Taczanowskiego!

Dużo bardzo śpiewa; głos jego silny i urozmaicony, mimo ostrej chrapliwości dosyć jest przyjemny. Śpiewając siada gdziekolwiek nizko w gałęziach, zawsze w blizkości gniazda i od czasu do czasu wylatuje na kilka stóp w górę z roztoczonym ogonem i machając skrzydłami opuszcza się powolnie w gęstwinę,ciągle wyśpiewując. Przez noc więcej śpiewa niż we dnie, a jest rzeczą osobliwą, że głos nocny do dziennego jest niepodobny, traci bowiem zupełnie chrapliwość i staje się zupełnie czystym i melodyjnym, szczególnie gdy z pewnej odległości jest słyszany. W ogóle zaś wiele rozmaitości w tym względzie przedstawiają, jedne nierównie są lepszemi śpiewakami od innych, tak pod względem czystości i mocy głosu, jak i układu pieśni. Niektóre nawet indywidua tak odmiennie śpiewają, iż trzeba znacznej wprawy do poznania ich po glosie, a nieznającego w błąd wprowadzają.

Podróżniczek do dwudziestego wieku mógł się zdawać należeć do grupy ptaków najmniejszej troski. Do szczęścia wystarczało mu to, co nikomu do niczego potrzebne nie było. No bo na co komu mogły być mogły być przydatne bagna, błota porośnięte trzciną a także z rzadka krzewami. A jednak przyszedł czas suszenia podmokłych terenów, usuwania zbędnych trzcinowisk i krzaków. Przyszedł czas zabierania przestrzeni życiowej naszego uroczego słowika. 

Przez cały czas lęgowy trzyma się błotnistych i nadwodnych zarośli, lubi szczególniej wilgotne gaiki olszowe, zarówno stare jak i krzakowe, i w tych osiedla się najobficiej; zarośla łozowe w mniejszej ilości zamieszkuje; w ogrodach wilgotnych przy wodach trafia się także; w głębi lasów przy łączkach, bagnach i strumieniach tak samo przebywa jak i w miejscach otwartych.

„Gnieździ się zawsze na ziemi i bardzo skrycie; najczęściej w gęstym posuszu traw lub paproci zarastających karcze olszowe, między pędami krzewiny, przy samym pniu drzewa, albo też w gęstym chwaście na miejscu czystem wśród zarośli, na burcie rowu lub na kępce. Trudno znaleźć to gniazdo z tego powodu, że samica ucieka z niego pieszo, lub lotem między chwastem przy samej ziemi do pierwszego krzaka się przemyka.

„Dosyć wcześnie przylatuje, w początku bowiem Kwietnia, nim jeszcze krzewina rozwijać się zacznie, już się pierwsze pokazują i zaraz śpiewać zaczynają. Trafia się nieraz, że śniegi jeszcze na kilka dni spadną, co jednak dość wytrwale znoszą. Przez Sierpień i początek Września wędrują z powrotem na południe, i w takim razie nie trzymają się już zarośli, ale zapadają głównie po polach, i ogrodach warzywnych, to jest: w tatarakach, kapustach, kartoflach, burakach i innych na pniu jeszcze w tym czasie będących zasiewach, gdzie wyłącznie na ziemi w ukryciu przebywają.

Jak Wam te opisy się podobają? Bo mnie bardzo. Zresztą, sam podróżniczek jest na tyle uroczy, że w ubiegłym roku postanowiłem się z nim zobaczyć. Jak nie na słońskich mokradłach, to na nadnoteckich gliniankach. Nie wykluczam też Szamotuł, tyle, że nie mam pojęcia gdzie go w nich szukać.

Źródło cytatów: Taczanowski W. 2012 (reprint) „Ptaki krajowe” Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne

41SF9OKoudVoQ3ixbgfKHOzyGsbGSrVYzbN4mpJE 

Świat podróżniczka, fot. Piotr Górny    Piotr Górny Wildlife Photography 

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij