Ogólne

Wiejska jaskółka

Chociaż na wyobraźnie swoją to raczej nie mam prawa narzekać, to jednak przyznam, że trudno mi wyobrazić sobie prezentację Ptaka danej Pory Roku bez fragmentu z „Ptaków Polski” Andrzeja Kruszewicza. Napisałem mail do doktora, a otrzymawszy zgodę prezentuję Wam jakże ciekawy fragment wymienionej książki mówiący o życiu rodzinnym dymówek:

„Naukowa nazwa Hirundo oznacza w języku łacińskim jaskółkę. Słowo rustica jest łacińską formą łacińskiego słowa rusticus – wiejski, chłopski, choć może ono też oznaczać gbura lub prostaka. Z całą pewnością Karol Linneusz miał jednak na myśli wiejskie preferencje siedliskowe tej jaskółki, nie zaś jej maniery.

Zaraz po powrocie z zimowisk, często już w pierwszych dniach kwietnia, a nawet pod koniec marca, samce zaczynają się kręcić przy starych, najlepiej już znanych sobie gniazdach. Nic więc dziwnego, że są znane gniazda używane przez dymówki przez 12, 15, a nawet 48 lat. Oczywiście zajmują je zmieniający się partnerzy lęgowi, chociaż nie można wykluczyć, że jeden z ptaków zajmował gniazdo przez kilkanaście lat, gdyż najstarsza z obrączkowanych dymówek dożyła wieku prawie 16 lat. Po połączeniu w parę ptaki intensywnie budują gniazdo, zwłaszcza w godzinach porannych. Potem przez kilka dni troskliwie wyściełają je piórkami i miękkim materiałem roślinnym (zwykle chwytanym w powietrzu). W lęgu jest zwykle 4 -5 jaj, ale ich liczba może się wahać od 3 do 6. W Szkocji w połowie lęgów było 5 jaj, w 34% lęgów – 4, a w 12% – 6 jaj. Lęgi z 2 lub 3 jajami stanowiły zaledwie 3%. Wysiadywanie trwa 13 -16 dni. Zajmuje się nim głównie samica, stąd wyraźna u niej plama lęgowa (bardzo niewyraźna u samców, które czasem zasiadają w gnieździe podczas nieobecności partnerki). Czas inkubacji zależy od pogody i częstotliwości płoszenia wysiadujących ptaków. Pisklęta przez kilka pierwszych dni (do 9) są stale ogrzewane. Potem ich ogromne zapotrzebowanie na pokarm zmusza oboje rodziców do zdobywania pokarmu. W ciągu godziny odbywa się około 30 karmień. Samica jest przy tym bardziej wydajna, przynosi większą zdobycz i częściej karmi pisklęta. W godzinach południowych samiec śpiewa i ugania się za samicami z sąsiedztwa, toteż około 1/3 piskląt w lęgach dymówek pochodzi od innych ojców niż ten, który je karmi. Pisklęta opuszczają gniazdo w wieku około 3 tygodni, ale w razie niedostatku pokarmu ich rozwój może się przedłużyć do 27 dni. Potem jeszcze przez tydzień wracają na noc do gniazda, ale samica zaczyna je przepędzać, gdyż szykuje się do drugiego lęgu. Młode przebywają w rodzinnej wsi aż do końca sierpnia, gdy dymówki z całej okolicy zbiją się w ogromne stado i rozpoczną wędrówkę ku zimowiskom. Ostatnie z tych ptaków bywają u nas obserwowane aż do połowy października. Sukces lęgowy jest bardzo zmienny i zależy od lokalnych warunków, ale wynosi zwykle 70 -90%, czyli jak na ptaka tej wielkości jest bardzo duży. Wiele młodych ginie jednak w pierwszych dniach po opuszczeniu gniazda. Chwytają je kobuzy i krogulce, a także koty. Wiele ginie też rozbitych przez auta, zbyt szybko jeżdżące po wiejskich drogach.

eE23HVQUO0TsJ2rDX8bZAly5rUcJrKAD56HXpOc3

Dymówki, fot. Mikołaj Stawowy   jakzobrazka.pl 

Musiałbym nie być sobą, abym mógł pominąć okoliczności powstania zdjęcia, o których Mikołaj opowiadał:

Zdjęcia zrobiłem czwartego dnia pobytu nad ujściem Warty, przy okazji udziału w Zlocie Rzeczpospolitej Ptasiej. Pierwotny plan był standardowy – siata, karimata, kałuża. Nie oczekiwałem cudów, bo w zasięgu marszu nie miałem zbyt dużego wyboru miejsca do zasiadki. Leżałem w zasadzie na pastwisku, zaraz obok solidnie zalanej Betonki. Pojedyncze ptaki zaczęły pojawiać się w pobliżu dosyć szybko i wyglądało na to, że wczesna pobudka nie pójdzie na marne. Do czasu… Kiedy usłyszałem gdzieś z tyłu głosy, myślałem, że to może moje towarzystwo postanowiło wygrzebać się z pościeli i ruszyć na zdjęcia. Niestety chwilę potem stanęła bezpośrednio nade mną grupka uśmiechniętych ludzi (w sumie około 15 osób – 3 lornetki!). Ptaki w promieniu stu metrów oczywiście przepłoszone, a ja słyszę: „No i co, są ptaki?”. Kiedy już zapanowałem nad żądzą mordu, postanowiłem porzucić siatkę i karimatę i po prostu połazić po okolicy, licząc na jakieś ujęcia pliszki żółtej czy dymówek, które kręciły się w tym miejscu poprzedniego dnia. Jaskółki wynagrodziły mi wcześniejszą porażkę 😉

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij