Ogólne

Sowa uszata

Podobno jeśli nie przyjdzie góra nie przyjdzie do Mahometa, to Mahomet idzie do góry. W moim przypadku górę zastąpiła… uszatka! Nie wiedziałem kogo mógłbym zapytać o miejsca gdzie występuje ta sowa, więc nie pozostawało mi nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i czekać. Pomoc w zaobserwowaniu uszatki zaoferował mi Freddie wychodząc o zmierzchu na podwórze za potrzebą. Po chwili zostawiłem go na dworze samego, a sam pobiegłem do domu zerknąć w Ptaki Collinsa.

Uszatki jakoś tak mają, że jesienią i zimą nieraz spędzają dnie w dość oryginalnych środowiskach. Bo na pewno za takie możemy uznać ogrody, parki czy cmentarze. Warunkiem ich obecności we wspomnianych miejscach jest występowanie drzew szpilkowych, a zwłaszcza świerka. Czasem potrafią zafrapować przygodnych obserwatorów, zwłaszcza gdy tworzą stada liczące 20, albo i nawet 30 osobników.

To dość oryginalne zachowanie uszatek nieobce było Władysławowi Taczanowskiemu, który w „Ptakach krajowych” pisał: „Wszędzie jest miejscową, w ciężkie tylko zimy zbliża się do budynków, a nawet zdarza się, że wewnątrz ich szuka schronienia, jak tego mieliśmy przykład podczas mroźnej i śnieżnej zimy w roku 1855, w której prawie wszystkie do zabudowań przyleciały. Mnóstwo ich wtenczas wygubiono, gdyż nieobeznane z życiem tego rodzaju, nie umiały się tak starannie ukrywać przed ludźmi, jak gatunki budynkowe.”

Ludzie którzy tak bezdusznie mordowali te sowy, zapewne nie zdawali sobie, że męczą sprzymierzeńca. Uszatka jest aktywna o zmierzchu i w nocy. Poluje, jak większość sów, na otwartych przestrzeniach. Żywi się głównie nornikami zwyczajnymi stanowiącymi około 90% jej pokarmu (zjada dziennie do 6 osobników!). Zjada również inne gryzonie. Czasem ofiarami jej (ale to rzadko) są małe ptaki.

Uszatka, do niedawna sowa uszata, miała fart do pięknych i ciekawych nazw. Sową uszatą nazywał ją Władysław Taczanowski, jak i Jan Sokołowski. Ksiądz Jan Krzysztof Kluk sową sówką, ksiądz Stanisław Jundziłł sową czubatą, mój faworyt w nazwach ptaków hrabia Konstanty Tyzenhauz puhaczem uszatym, Kazimierz Wodzicki puhaczem leśnym a Stanisław Pietruski puhaczem średnim.

Jak widać uszaty pęk piór sprawia pewne podobieństwo uszatki do samego puchacza (jak pięknie w XIX wieku przez samo „h” pisanego). Generalnie sowy te jest dość trudno pomylić, gdyż nie pozwala na to różnica w ich wielkości. Niemniej do głośnych pomyłek czasem dochodzi. Tak było na przykład w węgierskim Turkeve, gdy węgierskie media ogłosiły, że w samym centrum miasteczka przebywa… 60 puchaczy! Do sensacji ornitologicznej jednak nie doszło, gdyż okazało się, że w miasteczku przebywają uszatki.

W Polsce takim dość głośnym miejscem z powodu uszatek był kilka lat temu gliwicki Trynik. Warto więc czasem zlustrować pobliskie nam świerki, bo kto wie czy czasem na nich nie zdecydowała się odpocząć uszatka.


Uszatka, fot. Jacek Zięba   www.obrazynatury.art.pl 

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij