Ogólne

Piórko

 Rozkochani, po przeczytaniu „Ducha Puszczy – puszczyka mszarnego” Adama Wajraka, w tej sowie ruszyliśmy na spotkanie z nim w… Ogrodzie Zoologicznym w Poznaniu. Wiadomo, że jest to inne spotkanie niż takie naturalne, na przykład w Puszczy Białowieskiej. O Lasach Sobiborskich nie wspominam nawet, bo nikt zapewne nawet nie marzył, że będą tam lęgi tych sów.

Z wędrówki po ZOO najbardziej spodobał mnie się wybieg dla tygrysów. Był spory, dobrze zarośnięty drzewami i krzewami. Postaliśmy kilka minut na takiej wieży widokowej, po czym, nie zauważywszy żadnego olbrzymiego kota, poszliśmy dalej. Byliśmy nawet zadowoleni z faktu, że zwierzęta mają trochę intymności.

Jednak najbardziej głodni byliśmy widoku puszczyka mszarnego. I wiedzieliśmy dlaczego. Z Wielkiej Twarzy biło dostojeństwo i stoicki spokój. Pewnie podziwianie ptaka skończyłoby się szybko,gdyby nagle Syn nie zauważył na krzaczku, blisko oczek woliery, małego piórka. Piórko puszczyka mszarnego momentalnie stało się dla Niego czymś bardzo pożądanym. Wręcz talizmanem.

Postanowiłem Mu pomóc zdobyć ten pierzasty totem. Posadziłem Piórko na ławeczce i poprosiłem ją aby… „miała chrypkę” gdyby ktoś miał się do nas zbliżać.

My z Arturem w tym czasie, uzbrojeni w dwa patyki, zbliżyliśmy się do woliery. Ścisnęliśmy piórko patykami i już mieliśmy je ciągnąć, gdy nagle:

– Hm, hmmm – powiedziała Żona.

Zwiedzający poszli sobie precz, łapiemy piórko. Wszystko jest już prawie dobrze, gdy nagle jedna Wielka Twarz łypie na nas okiem i coś tam sobie szwargoce. I to żadnego „hu-hu-hu-hu” nie przypomina. Puszczyk mszarny się uspokaja, już zaczyna być ok, gdy nagle Piórko mówi swoje:

– Hm, hmmm!

Po pół godzinie zrozumiałem dobrze sens powiedzenia: „i tak w kółko Macieju”! Ale mamy też sukces. Piórko jest o 5 centymetrów bliżej woliery. Ale za to nadziało się na kolec.

Po godzinie z Synem czujemy się jak nasza husaria po bitwie pod Kłuszynem. Odnieśliśmy całkowite zwycięstwo, mamy piórko! Piórko za to… rozbolało od chrypienia gardło.

Po kilku miesiącach opowiadam całą historię profesorowi Bereszyńskiemu. Profesor się uśmiecha.

– Jeśli sowa nie była płoszona ani stresowana, to można było to piórko całkiem spokojnie wziąć – odpowiada.

Puszczyk mszarny z poznańskiego Nowego ZOO. Dziękuję Krzysztofowi Baranowskiemu, który te zdjęcia mi załatwił. Foty pochodzą z mrówkojad.wordpress.com

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij