Ogólne

Ognisty grzebień

 Co by nie powiedzieć to zniczek, najmniejszy obok mysikrólika ptak naszej awifauny, szczęście do ciekawych nazw ma. Dawne jego miana mają pełno uroku. Królik zniczek, królik cesarzuk i złotogłówka ognista bardzo mnie się podobają. Nazwa naukowa, Regulus ingicapillus, też jest fajna. Mówi nam o płomiennowłosym króliku (lub jak kto woli małym królu). W podobnym odcieniu jest nazwa angielska: Firecrest.

W przeciwieństwie do swojego, a lepiej nam znanego, kuzyna jakim jest mysikrólik, odlatuje na zimowiska w rejonie Morza Śródziemnego.

Najszybciej go spotkamy, od kwietnia do października, w borach iglastych oraz w zadrzewieniach parkowych z jodłą i świerkiem. Ja najszybciej go spotkam wybierając się do „Wilczego Parku” w niedalekiej mi Stobnicy.

Literatura mówi, że zniczek, podobnie jak mysikrólik, często trzepocze skrzydłami. Poniższe zdjęcie wyraźnie temu poświadcza.

 

Zniczek, fot. Cezary Pióro   www.cezarypioro.pl

Nie rozpisałem się zbytnio o zniczku. Aby jednak trochę treści było dodam fajny tekst Michała Kruszony o mysikróliku, było nie było najbliższym krewnym naszego zniczka! Fragment ów pochodzi z „Huculszczyzny. Opowieści kabalistycznej”. Gdybym ten tekst umieścił osobno, to zapewne pod tytułem „Oko mysikrólika”.

„Po pierwszym pracowitym dniu, przewędrowawszy za owcami od dolnych połaci połoniny aż po kosodrzewinę, pasterze odpoczywali. Niejedna zmęczona wspinaczką owca zdążyła już zwichnąć nogę. Opatrzywszy okulawione sztuki, zasiedli w kolibie i wzniecili kłęby dymu ze swoich fajek. Rozpalili je ogniem z żywej watry. Śnili sen niezmienny od czasów, kiedy lesiste zbocza zamieszkiwali ich pradziadowie. Sen starowieku. Rozleniwiły się nawet pasterskie psy. Jeden z nich, wylegujący się przy ognisku, pożarł muchę. Kłapnął zębami i mlasnął.

– Widzieliście? Gdzieś na hali gotycia zżarła krowę – powiedział pierwszy.

Dym z fajki zasnuł już całą kolibę.

– Skąd ci dzisiaj gotycia? – pytająco mu odpowiedział najmłodszy.

– Z pieczary. Tam, gdzie dwunastoletni wąż na koniec życia wpełźnie. W pieczarze wykarmią go sikorki. Dostają się tam małymi szczelinami w skałach. Znoszą muchy i robaki, podając bez strachu do syczącego pyska. Gadowi urosną skrzydła, a na głowie narodzą się nowe małe węże. I jest gotycia!

– Jest ci na to jakaś rada? – zapytał najmłodszy zaciągając się fajkowym dymem.

– Wtenczas już nie. Ale nie każdy wąż stanie się gotycią, starczy, że wcześniej, kiedy pełza między krzakami rodzącymi jagody i borówki, albo gdy wygrzewa się na skraju lasu, spojrzy na niego mysikrólik, najmniejszy z ptaszków. A wtedy, w tej samej sekundzie, przestanie rosnąć. Jakby w nim coś pękło. Zostaje utrwalony na wieki w takiej postaci, w jakiej widziało go „mgnienie oka” mysikrólika.”

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij