Ogólne

Bibas

 Część poniższej historii poznaliśmy z Piórko w telewizji. Uśmiechaliśmy się od jej samego początku. Z każdą minutą uśmiech nam rósł. Znaliśmy Maćka jako aktora, poznawaliśmy Go jako człowieka:

„Około roku 2000 Maciek zamieszkał z kotem. Kota znalazł na śmietniku, czyli tam, gdzie ludzie wyrzucają różne rzeczy, których nie potrzebują. Wyrzucili tych kotów kilka, ale tylko jeden był żywy. Przeżył, ponieważ był najsilniejszy i to mu już zostało. Na chrzcie dano mu na imię Bibas, co w języku Maćka oznaczało słodkiego niemowlaka. Szybko jednak sobie poradził z tym niemęskim skojarzeniem. Bez trudu przejął władzę. Był jedynym domownikiem, przez którego Maciek spóźniał się na próby w teatrze, lub, o zgrozo – prosił o wcześniejsze wyjście do domu! Argument, jaki podawał – że musi nakarmić kota – przeszedł do historii współpracy z Jerzym Grzegorzewskim. W przygotowywanej wówczas „Nie Boskiej-komedii” dostał rolę Wariata. Może być, że nieprzypadkowo. Dzień, w którym poznałam Bibasa, zapamiętam do końca życia. Miałam go pilnować, a on natychmiast zniknął. Poszukiwania trwały kilka godzin. Po wykluczeniu obecności kota w mieszkaniu, które miało 40 metrów kwadratowych i było raczej puste, zrozumiałam, że wymknął się na korytarz razem z Maćkiem. Penetrowałam więc podwórko, śmietnik i windę, odsuwając od siebie najgorszą opcję, że wybrał wolność, rzucając się do zsypu. Zupełnie zrezygnowana wróciłam na górę i wtedy coś spadło na mnie z dużej wysokości, przyprawiając moje skołatane serce o stan przedzawałowy. „Bibas jestem” – powiedział kot i nie zamknął za sobą pawlacza. Ale jak do niego wlazł bez otwierania? Nigdy się tego nie dowiem, ale od tamtej pory w relacjach z Bibasem stosuję zasadę ograniczonego zaufania. Moim zdaniem jest to nieznośny, rozwydrzony i pewny siebie kocur. Maciek karmił go z talerza, tolerował jego wady, takie jak pycha, chciwość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, demolowanie szafek, wywracanie cukierniczek (w środku nocy), skakanie z pazurami na kark, niszczenie antyków, a także wpychanie się do łóżka i wbijanie zębów w palec u nogi śpiącego. Zabawy z kotem przypłacał otwartymi ranami na stopach, rękach i głowie. Raz rzucił w niego kapciem, ale pożałował… Próby pogodzenia Bibasa z psami skończyły się ciężką depresją psów. Został więc oddelegowany do Zgierza, ale przegrał z zamiłowaniem do porządków swojej współlokatorki. Kiedy zobaczył butelki poustawiane we wszystkich rogach mieszkania w celu ochrony ścian przed ocieraniem, wykonał do nas rozpaczliwy telefon. W odpowiedzi Maciek zapakował go do klatki i przywiózł do Krakowa.”

 Historia ta urzekła mnie wiele lat temu. A mimo to trzyma mnie mocno. Jakoś tak mam, że piękne rzeczy pamiętam długo.

Bibas ma się dobrze. Żyje u Mamy Autorki w Krakowie, gdzie traktowany jest nie gorzej niż u Maćka.

Agnieszce Kowalskiej dziękuję za zdjęcie, jak i za pozwolenie publikacji fragmentu „Czas na mnie”. Wspomniana Fundacja Imienia Maćka Kozłowskiego Ocalmy od Zapomnienia szczyci się niebagatelnymi sukcesami: 200 domów dla „szydłowieckich bezdomniaków” to sukces którego ocenić nie w sposób.

W imieniu Autorki zapraszam na Jej blog: agnieszkakowalska.blog.pl

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij