Kulturalne ptaki Michała Kruszony

Lelek kozodój

 Przyszedł czas na nowy obraz, chyba dobrze już nam znanego lelka. Przyznaję, że z każdą notkę jestem coraz bardziej zadowolony, że Ptakiem Lata jest wybrany taki ptak. Tekst pochodzi z dobrze już nam znanego „Kulturalnego Atlasu Ptaków” Michała Kruszony. Miło mi zakomunikować, że już kilka osób na Facebooku zdążyłem zachęcić do nabycia tej książeczki:

„Prawdziwe lingwistyczne cudeńko! Nie dość, że lelek, to jeszcze do tego kozodój. Jest niemal pewne, że pojawienie się tego ptaka musiało odbierać kozom mleko. Lelek jest jednym z ptaków magicznych. Trudno dostrzegalnym mistrzem mimikry. Zdarza się, że podczas zbierania grzybów natkniemy się na niego w iglastym lesie. W zasadzie można go prawie nadepnąć. Wtopiony w leśne poszycie staje się niewidoczny. Czasem przeczekuje kolejny marny dzień, przywierając do podobnie jemu ubarwionej gałęzi. Usadawia się zawsze wzdłuż niej, nigdy w poprzek. Wzlatuje, przestraszony, w ostatniej chwili. Ulatując zaledwie kilka metrów, udaje rannego. Tak co chwila, wyprowadzając niespokojnego go intruza w pole, a raczej w głąb lasu. Często powłóczy przy tym skrzydłem, pozorując, że jest ono złamane. To cwany ptak. Dla wielu staje się wzorem postępowania w życiu. Stosując zasady lelka, można zrobić karierę niemalże ministerialną. W tym miejscu cisną się na usta przykłady, których nie wymienię.

 Skupię się jednak na tym, co w lelku najważniejsze, czyli na jego nie do końca ziemskiej naturze.

 Bezzasadne, wedle naukowców, przekonanie, jakoby lelek wysysał kozom mleko, funkcjonowało powszechnie jeszcze z XIX stuleciu. Podobnie zaprzeczają dziś owi mędrkowie, że wiele wspólnego z lelkami mają bagienne błędne ognie. Tak domniemali zamieszkujący leśne uroczyska ludzie, zresztą do dziś przekonani o swoich racjach. Lelkiem zwano najczęściej złego ducha, a nawet diabła; w najlepszym razie nazwano tak wioskowego głupka. Miała takiego każda wioska, bywał w niej popychadłem dla – uchodzącej za normalną – części wioskowej społeczności. Mówi się, że lelek to taki ktoś, kto się waha przy podejmowaniu decyzji. Kołysze się, to w lewo, to w prawo, zupełnie jak lelek na wietrze.

 Lelek fruwa bezszelestnie, swoje loty zaczyna o zmierzchu, kiedy opuszcza kryjówkę ukrytą na zrębie, gdzieś między korzeniami sosny. Oblatuje nocą skraj lasu i bagienne łąki. Niektórzy mylą go przez to z sową, a jeszcze inni z nietoperzem. Zresztą do dziś w ukraińskich uroczyskach nietoperz bywa nazywany lelkiem.

 Gdy lelek frunie nie słychać furkotu skrzydeł, ma wielkie, wytrzeszczone oczy i wąsaty dziób. Robi wrażenie, jakby chciał wypatrzyć kozę, do której wymion przysysa się szeroko otwartym dziobem. Tak posilony przekracza lelek granicę świata duchów, aby zdać relację z tego, co zachodzi na ziemi wśród zwierząt i ludzi. Na przykład o tym, kto decyduje o niszczeniu pięknych rzecznych dolin, górskich stoków czy bagnistych łąk. Dla winowajców szykują już madejowe łoża. Takie właśnie zadanie stawiane jest przed lelkiem. Tylko żal, że coraz mniej lelków zamieszkuje naszą okolicę, coraz gorzej poinformowane są przez to zaświaty i wydają mylne decyzje z powodu zbyt małej wiedzy. Sądy boskie są też przez to mniej sprawiedliwe. Lelki w roli posłańców robią co mogą, jednak nie nadążają już za zmianami. Same przenoszą się więc w zaświaty na stałe.”

 

Lelek, fot. Henryk Kościelny   www.henrykkoscielny.pl   tekst Michał Kruszona „Kulturalny atlas ptaków”

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij