Ogólne

Z notatek młodego, przyszłego ornitologa

Coraz bardziej jestem zadowolony z lelka, jako Ptaka Lata 2013. Przyczynia się do tego Selketowa, która po raz drugi częstuje nas ciekawym tekstem, do którego serdecznie zapraszam:

Tajemniczo brzmiąca nazwa lelek spowodowała moje zainteresowanie. Przecież trzeba wybrać jakiś temat do pracy magisterskiej, więc dlaczego nie lelek? Zagłębiając się w literaturę czułem, że to jest to, że to świetny pomysł, że nie ma lepszych możliwości. Z rozpierającą mnie dumą i satysfakcją pognałem do mojego promotora. Zasiadając w jego niewielkim pokoiku, zawalonym stertą książek ornitologicznych, plakatami, gazetami na lekko wyświechtanym, zielonym fotelu czułem się bardzo na miejscu. Z radością i emfazą, zacząłem opowiadać o tym, że będę pisał pracę o lelku. Promotor popatrzył się na mnie z lekką konsternacją i powiedział: „Wiesz, że ja nie zajmuję się badaniami lelka, badam wodniczkę, żurawia, a przede wszystkim badam sowy, to moja pasja. Więc może jednak byś wolał sowy? Też są nocnymi ptakami, też są fascynujące, wiele jeszcze jest do odkrycia.  Przemyśl to”. Hm… wyszedłem lekko zawiedziony i niepewny. Myślę sobie, że sowa też jest fajna, że w sumie cóż co to za różnica, lelek czy sowa, skoro chodzi o to by badać jakiekolwiek ptaki, więc może jednak sowa?  Otwieram komputer, a na tapecie zdjęcie lelka. Patrzy na mnie tymi wielkimi oczami, z tą paskudną mordą, z burymi upierzeniem. Patrzy i się śmieje. Myślę sobie, że trudno. Może kiedyś, w przyszłości, kiedy będzie więcej czasu. Zagapiam się na to zdjęcie.  Zamykam komputer. Sięgam po telefon i dzwonię. „Panie doktorze, nie ma mowy. To  musi być lelek. Nie chcę żadnych sów, żurawi, wodniczek niczego innego, tylko właśnie lelka!”. W słuchawce zapada cisza, po czym słyszę odpowiedź – „Skoro chcesz, to w porządku, pamiętaj, że czeka Cię mnóstwo pracy i praktycznie zostajesz sam z tymi badaniami. Ale pomogę Ci najlepiej jak będę umiał.”  I wtedy dopadły mnie wątpliwości. Bo jak zacząć, co badać, gdzie szukać. Miałem ochotę zadzwonić i zmienić zdanie, że jednak sowy.  Jednak popatrzyłem na tą wielką paszczę lelka i zobaczyłem jak puścił do mnie oko. Cóż trzeba będzie się brać do pracy. Już widzę oczami wyobraźni mój sukces, moje wspaniałe badania, mój wielki wkład w pracę naukową. Będzie super!

***
Hmm… pierwsza wizyta w zagraconym pokoju promotora – ustalamy plan działania, wybór tematu, metody badawcze. Sam nie wiem. Nie znam się. Przeglądam literaturę. Mało tego. Dużo tego. Gubię się. Byle do jutra.
***
Dobra,  już po. Ledwo  przyszedłem na katedrę okazało się, że jest zebranie.. Trudno poczekam. Czekam i czekam. W końcu skończyli. Biegnę do gabinetu, pukam. Otwarte. Wchodzę. A promotor mi mówi, że nie ma czasu, musi wyjść wróci za godzinę. Dobrze, poczekam. Czekam, czekam, czekam. Wraca po dwóch i wreszcie znajduje dla mnie czas. Rozmawiamy. Nie wiem co chcę badać, nie wiem jak, nie mam pojęcia jak zacząć. Hm, wychodzi na to, że jestem totalnie zielony i nie znam się na ptakach. Na pracy naukowej też nie. Weryfikuję swoje wyobrażenia i siedzę cicho jak trusia. Już mi się odechciało nocnych ptaków. Wolałbym jednak dzienne. Nocami trzeba jeździć, chodzić po ciemnym lesie (dziki, łosie, strzygi, zmobi???), a ja tam… może kaczki byłyby lepsze. Eh, pojadę na jedną noc i powiem, że się wycofuję. Tak zrobię.
***
 Jedziemy!!! Nie wiem co mam wziąć ze sobą. Chyba latarka, jedzenie, picie, płyn na komary. Ale co na te dzikie zwierzaki i zombi? Spokojnie, dam radę.
Jesteśmy już po… padam na pysk po całonocnym łażeniu w lesie. Ale już wiem. Lelek, tylko lelek!!! Do lasu ruszyliśmy tuż po zachodzie słońca, w ładną bezwietrzną pogodę. Do powierzchni próbnej był spory kawałek, ale szliśmy leśną drogą, więc w porządku. Nagle koledzy się zatrzymali. Po co, nie wiedziałem. Żaby kumkają i jakiś pociąg hamuje, myślę sobie. Ale zaraz żaba w suchym lesie? Pociąg jak tam nie ma torów? Wtedy promotor mówi – ‘słyszysz? Lelki się odzywają!’. Stanąłem jak wryty i słucham w pełni zafascynowany. Znam głos lelka, przecież mam nagrania, ale w lesie to zupełnie co innego. Wtedy promotor włączył dyktafon z nagranym głosem. Zapadła cisza, a potem usłyszałem terkotanie bliżej. I głos ostrzegawczy. Z wrażenia byłem zamurowany. Gdy wtem usłyszałem terkot jeszcze bliżej i charakterystyczne klaskanie skrzydłami. A potem zobaczyłem go! Leciał nad nami i klaskał. Lelek! Ten tajemniczy, owiany legendami i przesądami ptak. Władca nocy i ciemności tak po prostu leciał nad nami. Zapomniałem jak się oddycha. Potem dołączyła samica i we dwójkę kręciły się nad nami terkocząc i klaskając. Zmierzyliśmy ich terytorium, zapisaliśmy wyniki. Jakie to wszystko jest ciekawe! Poszliśmy na następną powierzchnię próbną i znów zaczęliśmy nawoływać lelki przy pomocy dyktafonu. Znów odezwała się para ptaków. I znów zaczęły tańczyć przed nami. Nie zapomniany widok! Ach! I tak przez całą noc łaziliśmy i wzywaliśmy lelki, a one przylatywały. Czasem nawet chciały nas zaatakować, taki blisko nas przelatywały. Niemalże czułem muśnięcie skrzydeł tych ptaków. Oczywiście kilka powierzchni było nie trafionych i nic się nie odzywało, nawet strzygi nie wołały. Przeszliśmy mnóstwo kilometrów, mam mnóstwo notatek do przeanalizowania i wiele wniosków do wyciągnięcia. Przede mną multum pracy, trochę się boję, ale nie mogę się doczekać kolejnej wyprawy na lelki! Już wiem, że warto.
Aha… żadnych strzyg, upiorów, zombi nie było. Tylko dziki w krzakach. Może następnym razem? 

Lelek, fot. Marcin Łukawski   www.marcinlukawski.com   ; tekst: Selketowa

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij