Ogólne

Pośród legend i bajd – kuroptwa i przepiórka

Publikuję pracę Selketowej z kilkudniowym opóźnieniem. Tak się akurat złożyło, że sam robiłem szkic o kuropatwie, więc wolałem się wstrzymać nawet z czytaniem. Po wykonaniu szkicu, jak i lekturze Selketowej, pragnę powiedzieć, że kuropatwa to niebagatelny ptak:

Przepiórka istnieją podstawy, by sądzić, że nazwę swą zawdzięcza starogermańskiemu kraka, „krukowi”, którego zdrobnienie, kwakla, dało starofrancuskie ąuaccola, a następnie angielskie ąuail, czyli „przepiórka”.
Angielskie słowo „partridge” (kuropatwa – po łacinie Perdix perdix, a więc znowu z indoeuropejskim rdzeniem „perd” ) wywodzi się od dźwięku wydawanego przez ptaka zrywającego się do lotu
Kuropatwa i przepiórka, chociaż są inne to bardzo do siebie podobne. Dzisiaj wiemy o tym doskonale, ale kiedyś dawno, dawno temu?  Ludy śródziemnomorskie zamieszkujące skaliste i nieprzyjazne wyspy Morza Śródziemnego nie rozróżniały kuropatwy ani przepiórki, ale nie przeszkadzało im to wypatrywać w niebo czekając na przeloty tych ptaków,  by potem je zabijać w celach kulinarnych. I chociaż traktowały je bezceremonialnie to jednocześnie pilnie je obserwowały i przypisywały im cechy boskie. Nie zawsze miłe.
Przepiórka, tudzież kuropatwa była ptakiem poświęconym Afrodycie.  Ponieważ mężem bogini był Hefajstos to ptak ten stał się jednocześnie symbolem i atrybutem kowali.
W czasie wiosennej równonocy urządzano erotyczne orgie, w trakcie których wykonywano taniec kulejącej kuropatwy (lub przepiórki). Taniec wykonywał święty król udając kulawego lub też tancerze, którzy mieli związane nogi. W trakcie tej zabawy nie żałowano kufli piwa ze świerka, więc może wiązanie nóg nie było potrzebne. Skąd taki pomysł? Ano stąd, że wierzono, iż kogut przepiórki (kuropatwy) w trakcie tańca godowego utyka, aby łatwiej ugodzić ewentualnego rywala ostrogą. Taki taniec miał zapewnić powodzenie w miłości.
Uważano, że przepiórka jest patronką narodzin Apolla, który miał przyjść na świat na wyspie przepiórek (Ortygii – od greckiego ortyx, czyli przepiórka).
W krajach słowiańskich – Węgry, Rumunia, Niemcy, Anglia i Francja –wykonywano taniec zbiorowy, w którym tancerz goni tancerkę (a ona jego) między dwoma rzędami tancerzy śpiewających:
„uciekła mi przepióreczka w proso/ a ja za nią nieboraczek boso/trzeba by się pani matki spytać/ czy pozwoli przepióreczkę schwytać”

Kuropatwa, fot. Cezary Pióro   www.cezarypioro.pl  

Analogicznie postępowano w trakcie kanaanickiego święta wiosny – Pesach (utykanie). Według Gravesa prorok Jeremiasz okropnie grzmiał na Żydów biorących udział w takich uroczystościach, chociaż ciężko się dopatrzyć takich treści. 
Jednak trzeba przyznać, że taniec przepiórki jest bardzo starożytny i niezwykle szacowny. Dlaczego? Ponieważ wszystkie najsłynniejsze labirynty Europy były odwzorowaniem skomplikowanych ścieżek tańczących ptaków.
Hefajstos, Dedal, Talos każdy z nich miał związek z kobietą o imieniu Perdiks, mógł być jej bratem, synem, kochankiem. Więc nic dziwnego w tym, że labirynty, które budowali tak dokładnie odzwierciedlały taniec tych niezwyczajnych ptaków.
 Natomiast u Chińczyków prostytutki nazywano ‘przepiórkami sprzedającymi swoje pióra’, a kogut przepiórki stanowił dla nich symbol odwagi – stąd też organizowano walki przepiórek, tak jak w innych częściach świata walki kogutów. A jeśli uważali, że warto komuś życzyć szczęścia, wówczas przesyłali mu obraz przedstawiający dziewięć przepiórek z chryzantemą.
Za to do dzisiaj przetrwała wiara w to, że jaja przepiórcze mają moc afrodyzjaków. Ale, ale… hodować można tylko przepiórki chińskie, ponieważ charakteryzują się niższą agresywnością, czyli niższym poziomem testosteronu. Hm… ironia?
W języku francuskim przyjęło się mówić, że ktoś jest „czuły, miły lub pulchny jak przepióreczka”.
Przepiórka to również zwierzę totemowe Plątów, a szczególnie Plątwy-Przepigoły – jej emanacja ptasia, postać pod jaką może się pokazywać na Ziemi.
Co ciekawe przepiórką nazywamy też garść nie zżętych kłosów żyta, które miały zapewnić dobry plon na przyszły rok i chronić przed grasującymi demonami.

Przepiórka, fot. Cezary Pióro   www.cezarypioro.pl

Legenda Algonquinów

Kiedy kuropatwa uderza w pusty pień, brzmi to tak samo, jak dźwięk gdy Indianie budują kanu, a gdy Indianin uderzy w kanu, brzmi to jak bębnienie kuropatwy, jak gdyby to był Mitchihess. A dzieje się tak dlatego, gdyż dawno temu N’karnayoo, Kuropatwa, był budowniczym kanu dla wszystkich innych ptaków. W końcu, pewnego dnia wszystkie ptaki zebrały się i weszły na swoje łódki, co naprawdę było wspaniałym widokiem. Jako pierwszy Orzeł Kicheeplagon, wszedł do wielkiego kanu i wiosłował, używając końców skrzydeł. Potem Sowa Ko-ko-kas zrobił to samo. Następnie Żuraw Kosqu’, Błękitnik rudogardły Wee-sow-wee-hessis, Bekas Tjidge-is-skwess, i Kos Meg-sweit-tchip-sis, wszystkie dumnie przyszły popływać. Nawet malutki Koliber A-la-Mussit, miał łódeczkę, dla którego dobry Kuropatwa zręcznie zrobił maleńkie wiosła, tylko raczej chyba za duże, bo miały cal długości. A Rybołów Ishmegwess, wykrzyknął zdumiony, „Akweden Skouje!” „Nadchodzą kanu!”, kiedy zobaczył ten wspaniały szwadron cumujący w morzu.
Ale kiedy spytano Mitchihessa, wielkiego budowniczego, dlaczego nie zbudował kanu dla siebie, tylko spojrzał tajemniczo i zabębnił. Ptaki nadal go o to pytały, a on tylko potrząsał głową, ale w końcu napomknął, że gdyby zbudował kanu dla siebie, to byłby to naprawdę cud, cud, którego nawet ptasie oczy nie widziały, o czym nawet im się nie śniło. I tak było przez wiele dni.
Ale we właściwym czasie zaczęły chodzić słuchy, że cudowne kanu w końcu zostało zbudowane i wkrótce zostanie wystawione na pokaz. W wyznaczonym czasie wszystkie ptaki zebrały się na gałęziach, by obejrzeć to cudo. Kuropatwa rozumował, że skoro łódź ma dwa końce, to można nią płynąć w dwóch kierunkach, a gdyby miała jeden koniec biegnący w kółko, to by można taką łodzią płynąć dokądkolwiek się zechce. Zbudował więc kanu na kształt gniazda, idealnie okrągłe.
Ale jakież było ich zaciekawienie, gdy Kuropatwa wszedł do swojego kanu, zaczął wiosłować i… nigdzie nie popłynął, ani trochę. Zamiast tego kręcił się w kółko, ciągle w kółko, bez względu gdzie i jak wiosłował. Gdy się zmęczył wiosłowaniem na próżno, wyszedł na brzeg, odleciał gdzieś daleko w głąb lądu i schował się ze wstydu pod niskimi krzakami, gdzie do tej pory pozostaje. Dlatego też, kuropatwa nigdy nie zbliża się do rzek czy morza, i pozostaje ptakiem śródlądowym.

Legenda Algonquinów

Pewnego razu Indianin przemierzał las, gdy usłyszał w oddali dźwięk kroków. Zaczął więc szukać ludzi, którzy dźwięk ten wydali. Cały tydzień minął zanim do nich dotarł. Okazało się, że to mężczyzna i jego żona tańczyli wokół drzewa, w którego koronie siedział szop pracz. Tańcząc, oboje wydeptali wokół drzewa rów, który sięgał im aż do pasa. Gdy Indianin spytał po co to robią, odpowiedzieli, że są głodni, i tańcząc chcą obalić drzewo, by złapać szopa.
Wtedy Indianin powiedział, „Przecież istnieje lepszy i łatwiejszy sposób obalenia drzewa, który niedawno zaczęto stosować.” Gdy spytali co to za sposób, Indianin pokazał im jak ściąć drzewo, ale zastrzegł, że skoro zdobyli umiejętność, dzięki której być może pozyskają mięso, to on powinien w zamian otrzymać skórę. Gdy drzewo upadło, złapali zwierzę, a kobieta wyprawiła skórę, dała ją gościowi, a ten poszedł dalej swoją drogą.
Po jakimś czasie Indianin spotkał na leśnej ścieżce innego człowieka, który go wielce zadziwił, gdyż dźwigał na głowie dom, a raczej duży brzozowy wigwam mający wiele pomieszczeń. Widok ten na początku go przeraził, ale człowiek odłożył dom i podał Indianinowi rękę witając się, przez co wydało się, że napotkany człowiek był dobrą i szczerą istotą. Potem, gdy palili fajkę i rozmawiali, człowiek z domem zobaczył skórę Hespunsa, czyli szopa pracza, i powiedział, „Jakież piękne futro! Skąd je masz bracie?” Indianin opowiedział o tańczącym małżeństwie, po czym człowiek z domem strasznie zapragnął je odkupić, oferując po kolei wszystko co miał, a gdy zaproponował swój dom, Indianin zgodził się. Gdy nowy właściciel wszedł do domu zdumiał się, jak wiele pomieszczeń on zawierał, a każde z nich było w pełni umeblowane. „Prawdę powiedziawszy”, powiedział, „to nigdy nie będę potrafił nosić go, tak jak ty to robiłeś!” „Ależ będziesz,” odpowiedział Pil-wee-mon-soo-in (ten, który pochodzi skąd indziej, nieznajomy). „Po prostu spróbuj!” Indianin spróbował, uniósł dom i przekonał się, że był on równie lekki jak jakiś bassinode czyli kosz.
Rozdzielili się i Indianin poszedł dalej niosąc dom, a gdy nastawał zmierzch, dotarł do skraju lasu, blisko wody, gdzie postanowił osiąść. Wewnątrz domu znalazł sypialnię z pięknym łożem, przykrytym skórą niedźwiedzia polarnego. A ponieważ było bardzo miękkie, a on bardzo zmęczony, położył się i szybko usnął.
Rano, gdy się obudził, jakież było jego zdziwienie i zachwyt, gdy zobaczył podwieszone do belek ponad nim wszelkiego rodzaju smakowitości: dziczyznę, szynki, kaczki, kosze jagód, cukier klonowy oraz wiele kolb kukurydzy. Gdy w swej radości wyciągnął ręce i podskoczył ku tym wspaniałościom, ujrzał jak skóra z niedźwiedzia topnieje i znika, bo był to zimowy śnieg, jego ręce zaś spłaszczyły się zmieniając się w skrzydła a sam wzlatuje ku przysmakom, które okazały się być młodymi, brzozowymi pąkami. Indianin zaś zmienił się w kuropatwę, która miała w zwyczaju zimować pod śnieżną zaspą, a teraz spod niej wygrzebywała się, by przywitać nadchodzącą wiosnę.

Źródła:

Stefan Kłosiewicz – „Ptaki święte, przeklęte i inne”
Ezop.pl
Czytadla.blogspot.com
Stefankubiak.blogspot.com
Zamczysko.art.pl
Eduteka
.pl

bialczynski.wordpress.comtym wspaniałościom, ujrzał jak skóra z niedźwiedzia topnieje i znika, bo był to zimowy śnieg

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij