Ogólne

Żuraw

Ptakiem ubiegłej Wiosny był na Plamce mazurka wybrany przez nas żuraw. W „Kulturalnym atlasie ptaków” Michał Kruszona napisał o nim tak:

„Ten wielki ptak często użycza swojej nazwy. Choćby Żurawskim i żurawinom.

 Żuraw jest symbolem Japonii. Japończycy uważają go zaś za symbol szczęścia. Stał się najpopularniejszym, obok gałązki kwitnącej wiśni, tematem dekoracyjnym sztuki japońskiej. Lecące żurawie stanowią kanon papierowych figurek zwanych origami. Przed blisko trzema wiekami, dokładnie w 1797 roku, opublikowano zbiór pokazujący 49 sposobów, w jaki można złożyć kartkę papieru, aby przypominała ona żurawia. Składanie papieru nie było w Japonii wyłącznie próżnym zajęciem, traktowano je jako rodzaj kontemplacji.

 Najwięcej prawdziwych żurawi przelatuje nad naszymi głowami w październiku. Lecą kluczami z Rosji, ze Skandynawii i wschodniej Europy. Większość z nich spotyka się w Niemczech na polach wielkiego sejmiku, nieopodal miasta Linum. Stamtąd, ponad sto osiemdziesiąt tysięcy ptaków wyrusza na południe Europy, uciekając przed środkowoeuropejską zimą.

 Prawdziwie i na stałe wprowadziły się do kultury lecące żurawie, wcale nie jako nastrojowe ilustracje inspirowane sztuką japońską. „Lecą żurawie” to tytuł filmu, który stał się antywojennym manifestem. Utożsamiały się z nim pokolenia młodych ludzi nie tylko w Związku Socjalistycznym Republik Radzieckich. Film powstał w 1957 roku, wówczas postalinowski komunizm, pozornie oczyszczony stał się atrakcyjny dla pokolenia zachodnioeuropejskich intelektualistów. Siła przyciągania ideologii była – co nam, żyjącym z bagażem historycznych doświadczeń może wydawać się nieprawdopodobne – ogromna. Właśnie wtedy nad Europę nadleciały radzieckie żurawie. W 1958 roku film dostał Złotą Palmę w Canes, a pamiętać trzeba, że były to złote czasy kina europejskiego. Bergman, Fellini, Wajda, a tu nagle Michaił Kałatoziszwili. Nawet ci, którzy doskonale pamiętają ten przejmujący film, mają kłopoty z wymieniem nazwiska jego reżysera. Bohater poszedł na wojnę, kobieta została w domu. Gdy dosięgła go zabłąkana kula, ona, wbrew sobie, oddała się jego bratu. Na usprawiedliwienie kobiety dodam, że w trakcie bombowego nalotu! Wojna się skończyła, ale nie dla niej. Upadek wartości, złamane charaktery, przekreślone życie, takie doznania były w tamtych czasach doświadczeniem wielu młodych ludzi. Europa skacowana była gehenną, która nie miała sensu, chyba tylko taki, że zmienił się bieg historii narodów i państw. Wielu ludzi szukało wtenczas ukojenia w myślach spisanych przez Marksa. Lenina i Mao. Jak się okazało po latach, pozornie kojąca siła ukryta w ich przesłaniu była złudna.

 Tymczasem od setek lat, w Gdańsku, mieście, w którym wybuchła wojna, stoi portowy żuraw. W czasie działań wojennych został on w osiemdziesięciu procentach zniszczony. W średniowieczu był największym dźwigiem portowym w Europie. Pełnił też funkcje bramy portowej i wieży. Oprócz ładowania towarów i balastów na statki, mógł stawiać maszty na żaglowcach. Cztery tony towaru podnosił na wysokość jedenastu metrów. Mieszczanie średniowiecznego Gdańska zwali go „Krantor”, na opierzonego żurawia mówili: „Der Kranich”.

 Po polsku o żurawiu i czapli napisał bajkę Jan Brzechwa. Bardzo to przygnębiająca historia, choć z pozoru zabawna, niestety bez happy endu; „Żuraw łykał żurawinę, więc miał bardzo kwaśną minę”.

 Specyficzną odmianą żurawia jest żuraw stojący przy studni. Niepozorny, drewniany, mimo to rozwinął się na drodze ewolucji w żurawia wieżowego. Wszyscy wiemy o co chodzi – to popularny dźwig, najwyższa maszyna robocza. Może mieć i sto metrów wysokości i nie wiele mniejszy wysięg. Są to maszyny stacjonarne lub przejezdne na szynach. Mają kilka napędów elektrycznych, najbardziej widoczny jest ten regulujący pracę haka. Hak stanowi cudo sztuki odlewniczej, bo musi być niezawodny.


 Żurawie są najpiękniejsze w porannej mgle. Wyglądają wtedy jak ptasie katedry. Tworzą krzykliwą leśną straż, same, aby nie zasnąć w trakcie nocnego czuwania, stoją na jednej nodze, w drugiej, podkurczonej, trzymając kamień.

 

 Czy warto jeszcze pisać o Żurawskim?

Żuraw, fot. Tomasz Skorupka   www.tomaszskorupka.pl   tekst Michał Kruszona   „Kulturalny atlas ptaków”

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij