Ogólne

Wygnane sóweczki

Jak wiosna sóweczki, to musi być też tekst Adama Wajraka. Smutny, ale dosadnie mówiący o naszej ingerencji w życie dzikich zwierząt:

W pierwszym roku naszej znajomości sóweczki miały dziuplę w olszy otoczonej wodą. Wychowały kilka młodych, które – gdy je ostatni raz widziałem – darły się, siedząc w koronach drzew. Rok temu sóweczki zmieniły dziuplę. Tym razem zamieszkały w suchej osice, w otoczeniu świerków. Ale dzieci się nie dochowały. Podejrzewam, że coś nie tak było z samicą, bo jakoś słabowato się odzywała. Powód zeszłorocznych niepowodzeń i nie najlepszej kondycji pani sóweczki wydawał mi się dość prosty. W lesie prawie nie było nornic, podstawowego pokarmu tych ptasich skrzatów.

W tym roku wiedziałem, że dla sóweczek nastanie czas obfitości. Gryzoni w lesie masa. Jesienią było pełno żołędzi, a pokrywa śnieżna pozwoliła ocaleć wielu nornicom.

Ale zamiast sóweczek znalazłem pnie po wyciętych olchach (sóweczki nie boją się ludzi, ale mogły je przepłoszyć piły, ciężki sprzęt i padające drzewa). Drzewa z dziuplami stały, ale co z tego – sóweczki potrzebują wielu różnych drzew. Nie tylko z dziuplami, w których wychowują młode. Muszą mieć też dziuple, w których śpią, dziuple, w których przechowują upolowane gryzonie i ptaki.

Nasze najmniejsze sowy uwielbiają świerki i zawsze na sóweczkowym terytorium musi być ten gatunek drzewa. Czasami siadają nisko, ale samiec zaznaczający gwizdem swoją obecność w posiadłości usadawia się jak najwyżej. Młode po wyjściu z dziupli jeszcze dobrze nie latają, a już gramolą się jak najwyżej w korony strzelistych drzew. Podejrzewam, że w czasie wycinki prowadzonej tuż przy dziuplach wycięto jakieś drzewo, które było dla sóweczek szczególne ważne. To również mogło zmusić je do przenosin.

Wycinka to nie tylko fizyczne niszczenie dziupli, ale też spychanie do coraz mniej odpowiednich środowisk. Wyobraźmy sobie, że próbujemy się gdzieś zadomowić i nagle pojawia się ktoś, kto zmusza nas do przenosin do gorszej dzielnicy. Tak właśnie postępujemy z mieszkańcami Puszczy Białowieskiej.

Po paru wieczorach udało mi się namierzyć dwa gwiżdżące samce. Siedziały na wysokich świerkach kilkaset metrów od miejsca, gdzie wycięto drzewa. Były w kawałku lasu, który od dawna nie widział drwali.


Tekst i fotografia: AdamWajrak

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij