Ogólne

J. J. Karpiński "Gile i jemiołuszki

Niebawem będziemy wybierać ptaka Wiosny 2013. Póki co, nadrobię małe zaległości z gilem, ptakiem odchodzącej zimy. Gile są współbohaterami jednego z opowiadań Jana Jerzego Karpińskiego „Gile i jemiołuszki”, które pochodzi ze zbioru „Z puszcz i lasów”:

Środkiem zaśnieżonych, przylegających do sosnowego zagajnika, pól prowadziła szeroka droga wysadzana jarzębinami. Ich korony były jakby obsypane paciorkami czerwonych korali. Przemarznięte, zebrane w baldachy jagody zwabiały do siebie moc różnorodnego ptactwa. Gdy nadjeżdżały sanki, chmara ptaków zrywała się z drzew i po zatoczeniu w powietrzu kilku kręgów obsiadała je ponownie. Wszędzie słychać było melodyjny, przypominający dźwięk srebrnych dzwoneczków, trel jemiołuszek, fletowy pogwizd gili, suche terkotanie paszkotów. Wtórował temu od strony zagajnika wesoły szczebiot długoogoniastych raniuszków, przypominających bardziej miniaturowe papużki niż sikorki (do których właśnie należą). Raniuszki gromadnie myszkowały po sosenkach wyszukując ukryte wśród igliwia jajeczka owadów. Czasami ozwał się zimujący w zagajniku kos, skandując alarmowe dźwięki na widok przelatującej dzierzby-srokosza.

Jedną z jarzębin obsiadło stadko gili. Krwistoczerwone upierzenie samczyków odbijało kontrastowo od popielatego upierzenia samiczek. Wyłuskiwały nasionka z jagód, zrzucając na śnieg cały miąższ. Pod drzewem roiło się znowu od jemiołuszek, które skrzętnie zdziobywały ze śniegu odpadki jadła po gilach. Z czubkami na głowach, w upierzeniu przybranym pięknie barwami; brunatną, czarną, żółtą, białą i popielatą, wyglądały bardziej na mieszkańców ciepłego południa niż gości z dalekiej, zimnej północy. Lakowoczerwone – jakby z celuloidu – wąziutkie płytki na końcach lotek w skrzydłach, a czasami również sterówek w ogonie, wyróżniały starszą generację od młodzieży nie mającej jeszcze tej efektownej ozdoby.

Siedzący na czubie jednej z jarzębin pstry srokosz uniósł się do góry, na chwilę zawisł w powietrzu, trzepocząc w miejscu skrzydłami, zawrócił i wpadł do zagajnika pomiędzy stado raniuszków. Te rozpierzchły się na wszystkie strony. Korzystając z zamieszania i popłochu rzucił się na jednego z nich i w pogoni wpadł w gąszcz kłujących igieł sosnowych. Raniuszek bardzo zwinnie wymknął się napastnikowi unikając uderzenia jego ostrym, zakrzywionym dziobem. Srokosz próbował jeszcze przedrzeć się za raniuszkiem przez gąszcz igieł, lecz zaplątały się mu w nich skrzydła, i cały pokłuty, ledwie się z gęstwiny wydostał. Wzbił się w powietrze i odleciał w kierunku drogi. Gdy zamilkły alarmujące dźwięki głosu kosa, raniuszek wyfrunął zręcznie z kryjówki i odleciał w ślad za współtowarzyszami zimowej tułaczki „za chlebem”.

Gile, fot. Mateusz Matysiak   www.mateuszmatysiak.pl

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij