Puszczańskie opowieści Karola Zuba

Śmieszne zwierzę, czyli rzecz o łosiu

„Śmieszne zwierzę, czyli rzecz o łosiu” doktora Karola Zuba na Plamce pojawia się po raz drugi. Tym razem jest takim ukłonem w kierunku Biebrzniętych, którzy sporo się naklikali aby łoś wygrał. Klaszcząc zwycięzcom zapraszam do powtórki lektury:

Chyba żadne z dużych dziko żyjących zwierząt nie budzi tyle sympatii, co łoś. Wystarczy tylko spojrzeć na białe „rajstopy” na tylnych nogach, nieproporcjonalnie długi pysk, przerośniętą górną wargę, kosmatą brodę i wystający garb, aby uśmiech pojawił się na naszej twarzy. Pomimo tak pociesznego wyglądu życie łosi nie zawsze bywa wesołe …

Niezwykła fizjonomia

Swój niezwykły wygląd łosie zawdzięczają przystosowaniu do życia na terenach podmokłych. Dzięki długim nogom zaopatrzonym w nieproporcjonalnie duże kopyta łosie bez trudu poruszają się po bagnach, chętnie też poszukują pokarmu w wodzie. Jednak podstawą pożywienia tych zwierząt są pędy drzew i krzewów. Nie na darmo w języku niektórych plemion indiańskich łoś nazywany był „zjadaczem gałązek”. Z drugiej jednak strony taka budowa ciała przeszkadza łosiom w zjadaniu pokarmu z ziemi. Zdarza się, że aby sięgnąć wiosną do soczystej oziminy, zwierzęta te zginają przednie kończyny i żerują „na kolanach”. Podobnie robią zimą zlizując sól, którą posypywane są drogi. Jednak ulubionym pokarmem łosia są kaczeńce, pojawiające się masowo wiosną za zalanych łąkach i bagnach. Aby ich dosięgnąć zwierzęta gotowe są brodzić w lodowato zimnej wodzie zanurzone po brzuch.

W drogę

Pomimo pozornie niezgrabnej budowy łosie poruszają się zaskakująco lekko i sprawnie. Bez trudu pokonują nawet wysokie przeszkody, choćby płoty okalające pastwiska. Zwierzęta te lubią, a nawet muszą wędrować. U tego gatunku obserwujemy regularne sezonowe migracje pomiędzy miejscami zimowania i letnimi ostojami. Niegdyś łosie najchętniej bytowały na bagnach a na zimę ściągały do lasu, jednak obecnie takie wędrówki zwierząt odbywają się jedynie na Bagnach Biebrzańskich. Po okresie godowym, zwanym u łosi bukowiskiem, łosie powoli opuszczają mokradła i zaszywają się w sosnowych uprawach i młodnikach. Jeżeli nie są niepokojone, to w jednym miejscu mogą spędzić prawie całą zimę, aby wiosną powrócić na bagna. Na terenach gdzie większość rozległych bagien została osuszona, tak jak w Puszczy Białowieskiej, łosie przez cały rok przebywają w lesie, najchętniej w pobliżu podmokłych dolin rzecznych i olsów. Stąd też w Puszczy ich liczebność nie jest tak duża jak nad Biebrzą.
Dzięki swojej skłonności do wędrówek łosie mogą pojawić się prawie w każdym zakątku naszego kraju. Nie unikają przy tym miast, przysparzając sporo kłopotów zarówno ich mieszkańcom, jak i sobie. W telewizyjnych newsach co kilka miesięcy pojawiają się informacje o łosiach wędrujących po naszych drogach i budzących popłoch wśród ich użytkowników. Niestety nasze służby weterynaryjne nie zawsze są dobrze przygotowane do takich sytuacji. Czasami zabłąkane łosie zamiast być uśpione i przewiezione w bezpieczne miejsce bywają po prostu zastrzelone.

Łosie w niebezpieczeństwie

    Podobnie jak inne zwierzęta kopytne łosie od wieków były obiektem polowań. Szczególnie ceniona była ich skóra, nadająca się znakomicie do wyrobu butów i innych elementów ubioru. Podczas królewskich i carskich łowów w Puszczy Białowieskiej łosie zabijano aż do początku XX wieku, kiedy ich liczebność na tym terenie zaczęła dramatycznie spadać. W trakcie pierwszej wojny światowej łosie wyginęły w Puszczy zupełnie. Jedynym miejscem w obecnych granicach Polski, gdzie łosie przetrwały wszelkie zawieruchy, były Bagna Biebrzańskie. Dla ochrony tego gatunku powstał tam w okresie międzywojennym rezerwat „Czerwone Bagno”. Od tego czasu liczebność łosi nad Biebrzą ulegała różnym wahaniom, jednak zwierzęta te żyją na tym obszarze do dzisiaj. Stwierdzono nawet, że tworzą odrębną grupę genetyczną, podczas gdy łosie z innych obszarów północno-wschodniej Polski są częścią ogromnej populacji zasiedlającej Skandynawię i kraje nadbałtyckie. Według oficjalnych statystyk w chwili obecnej na Bagnach Biebrzańskich bytuje ponad 700 łosi. Pomimo chwilowego zakazu polowania na łosie czyhają inne niebezpieczeństwa, z których największym jest nasilenie ruchu drogowego.
    Łoś stanowi szczególne zagrożenie na drodze. W Skandynawii dziesiątki tych zwierząt giną w wyniku kolizji z samochodami, gdyż łosie mają zwyczaj nagłego pojawiania się na jezdni, kiedy jest już często za późno na manewr. Stąd też wszystkie nowe samochody wprowadzane do użytkowania przechodzą tzw. „test łosia”. Służy on do sprawdzania stabilności pojazdu podczas gwałtownych manewrów i polega na przejechaniu z odpowiednią prędkością slalomem między słupkami. Test ten został rozsławiony przed kilkoma laty, kiedy to został „oblany” przez Mercedesa klasy A, a ostatnio przez Land Rovera. Zmusiło to wielu producentów samochodów do instalowania specjalnych stabilizatorów toru jazdy.


    Również nad Biebrzą łosie padają ofiarą wypadków, stąd też z inicjatywy miłośników biebrzańskiej przyrody ruszyła akcja „Jedź Łośtrożnie”. Jej elementem są m. in. nalepki na samochody propagujące ostrożną jazdę, rozprowadzane wśród osób odwiedzających bagna. Niestety zmotoryzowani turyści, nawet kiedy zachowują ostrożność, potrafią poważnie zakłócić życie łosi. Sam niedawno byłem świadkiem sytuacji, kiedy sznur jadących samochodów rozdzielił na drodze klempę z jej potomstwem. Biedna matka stała na środku drogi otoczona przez tłum gapiów, nie wiedząc czy iść za jednym z łoszaków, który już przeszedł na drugą stronę, czy czekać na drugiego. Położone po sobie uszy zwierzęcia świadczyły o jego dużym zdenerwowaniu. Dzięki dosyć zdecydowanej perswazji bardziej uświadomionej osoby tłum się w końcu odsunął i rodzina mogła się połączyć. Klempa wreszcie się uspokoiła i poprowadziła swoje młode w bezpieczne miejsce. Niestety, podobne sytuacje zdarzają się dosyć często, a może być gorzej. W ostatnim czasie lokalny samorząd próbuje przeforsować pomysł poprawy standardu głównej drogi przebiegającej przez południową cześć Biebrzańskiego Parku Narodowego. Na szczęście póki co jakość dróg na tym obszarze nie pozwala na rozwijanie nadmiernej prędkości, dzięki czemu zwierzęta są względnie bezpieczne. Może irytuje to osoby skracające sobie przez Bagna Biebrzańskie drogę ze stolicy nad jeziora mazurskie, ale na pewno cieszy łosie i ich miłośników.


Zdjęcia i tekst: Karol Zub

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij