Puszczańskie opowieści Karola Zuba

Franek

Niedawno pisałem w „Głosie Białowieży” o na wpół oswojonym lisie. Dzisiaj przyszła kolej na kolejną opowieść, tym razem bez szczęśliwego zakończenia. Jak się okazuje, niektórzy ludzie czasami nadużywają zaufania, jakim obdarzają nas zwierzęta.

Dzięki temu, że od kilku lat obowiązuje zakaz polowania na łosie, zwierzęta te nabrały więcej zaufania do ludzi. Klempa Magda i jej dwójka młodych – Jacek i Agatka, przebywające na Bagnie Ławki, są już słynne w całej Polsce. Łosie te zupełnie nie boją się ludzi i wszyscy odwiedzający Biebrzański Park Narodowy mają szansę oglądać je z bliska. Nadbiebrzańskie łosie każdej zimy opuszczają bagna i wędrują do lasu, gdzie znajdują więcej pokarmu i ochronę przed mroźnymi wiatrami. Często korzystają z gałęzi nagromadzonych podczas prac leśnych, nic więc dziwnego, że dźwięk pracujących pił przyciąga je z daleka. Pewna klempa i jej młode do tego stopnia oswoiły się z widokiem pracujących ciągników i hałasem padających drzew, że na widok ludzi nawet nie przerywały odpoczynku i spokojnie przeżuwały sosnowe gałęzie. Ponieważ zwierzęta ulokowały się w bezpośrednim sąsiedztwie głównej drogi prowadzącej przez Biebrzański Park Narodowy, bardzo często ktoś się przy nich zatrzymywał, aby zrobić zdjęcie lub po prostu popatrzyć. Podczas pobytu nad Biebrzą również skorzystałem z okazji, aby je pooglądać. W tym czasie łosie przebywały już około dwóch tygodni w tym samym miejscu, więc bez trudu udało się je odszukać. Klempa jak zwykle nic nie robiła sobie z obecności ludzi, chociaż łoszak początkowo chował się za matką. Jednak już po chwili i on podchodził na kilkanaście metrów, skubiąc gałązki ze ściętych drzew. Pogoda była słoneczna, więc mogłem wreszcie zrobić kilka dobrych zdjęć.


    Przez kolejne dni musiałem siedzieć w laboratorium i tylko od znajomych wiedziałem, że łosie nadal nie opuściły swojego ulubionego miejsca. W międzyczasie łoszak dostał już nawet imię. Nazwano go Franek. W niecały tydzień po moim spotkaniu z łosiami wpadła do nas sąsiadka z nowiną, że przy Olszowej Drodze ktoś zastrzelił łosia. Plotka głosiła, że zrobił to jakiś pracownik leśny. Wszystkich poruszyła ta wiadomość, gdyż stało się to na terenie Parku. Ja początkowo spokojnie słuchałem tych rewelacji, jednak po chwili zacząłem kojarzyć fakty i oblał mnie zimy pot. Łoszak, Olszowa Droga, robotnicy leśni – to mógł być przecież Franek? Żaden z moich znajomych nie miał co do tego pewności, więc nadal pozostawała nadzieja, że to nie on. Kolejnego dnia w „Gazecie Współczesnej” ukazała się informacja o kłusownictwie w Biebrzańskim Parku Narodowym. Według tej relacji jeden z pracowników Parku usłyszał w lesie strzał i zobaczył mężczyzn, którzy na jego widok wsiedli do samochodu i szybko odjechali. Na miejscu zdarzenia została klempa, stojąca na martwym łoszakiem. Natychmiast została zawiadomiona straż Parku i policja. Już następnego dnia znaleziono sprawcę, którym okazał się myśliwy z lokalnego koła, będący członkiem brygady pracującej w lesie przy wycince drzew. Nadal jednak nie było pewności, co do tego czy Franek żyje, chociaż nikt od dłuższego czasu go nie widział.
Kilka dni później robiłem zakupy w sklepie w Goniądzu. Zupełnie przypadkowo spotkałem tam swojego brata, który pracuje w Parku. Okazało się, że całe zdarzenie miało miejsce w jego leśnictwie. Niestety potwierdził on, że łosiem, który został zabity był Franek.
Jeszcze tego samego byłem ponownie w miejscu gdzie wcześniej widywane były łosie. Jak zwykle przy drodze stałą klempa, jednak tym razem już sama. Okazało się, że wydarzenie sprzed kilku dni nic jej nie nauczyło i nadal przebywała w pobliżu ludzi. Dało się również zauważyć, że klempa jest w ciąży, więc w następnym roku dochowa się kolejnego potomka. Może tym razem będzie miała więcej szczęścia do ludzi.

Tekst i zdjęcia: Karol Zub.

PS. Czy mam mówić, że na pierwszym zdjęciu jest Franek, który miał zaistnieć na świątecznym stole Pana Myśliwego?

Pewnie lepiej powiem, że minister środowiska, sam myśliwy, ma już raport naukowców w sprawie postępowania z łosiami. Czy pozostałe, niejedne na wpół oswojone łosie, będą skazane na los Franka?

Zdaniem leśników północno-wschodniej Polski łosie wyrządzają coraz więcej szkód i stają się coraz poważniejszą przyczyną wypadków samochodowych. Leśników popierają głodni łosiowych trofeów myśliwi…

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij