Ogólne

Bieszczadzka rodzinka

Dziś czeka nas gratka. Niedawno miałem przyjemność poprzeszkadzać Adamowi Wajrakowi gdy ten spotkał rodzinę puszczyków uralskich w Bieszczadach. Przyznaję, że ta sowa robi na mnie wielkie wrażenie, a spotkanie z nią jest niemal wyzwaniem dla wielu fotografów, ptasiarzy czy innych miłośników przyrody.

Słuchanie relacji „na żywo” ze spotkania było dla mnie wspaniałą sprawą. A dziś mam tą wielką przyjemność, że mogę przedstawić dla mnie fantastyczny fotoreportaż Adama, który pozwoliłem sobie jedynie poprzedzić swoją (starą) charakterystyką puszczyka uralskiego.

Mało w polskiej awifaunie jest tak szalenie odważnych ptaków. Większy od niego puchacz może porzucić lęg nawet po przypadkowym odkryciu przez człowieka. Podobnie będzie się działo ze znaczną większością wszystkich sów i ptaków szponiastych.

Co zatem zrobi nasz bohater po zbliżeniu się do jego gniazda przez człowieka? Będzie starał się go przegonić! Jeżeli niskie loty „koszące” tuż nad głową intruza nie przyniosą zamierzonego rezultatu to przystąpi do ataku! Niejeden ornitolog idący badać lub obserwować „urala” w czasie lęgu zakłada na głowę kask! I wie co robi. Rozjuszone ptaszysko może dość dotkliwie poranić człowieka ostrymi szponami lub dziobem. W obronie terytorium potrafi przegonić dużo większego puchacza. Ofiarami jego padają mniejsze psy jak i wiejskie koty.

Zatem jak widać mamy dziś puszczyka uralskiego, sowę z charakterem. Wielu ornitologów uważa go za monogamistę. Pary poza sezonem lęgowym nie opuszczają swojego terytorium, które jest całkiem pokaźne i wynosi około 1 000 hektarów. Puszczyk uralski w miejscach występowania jest nawet stosunkowo liczny. Szacuje się jego populację na 450 -700 par lęgowych.

Charakterna sowa nie mająca naturalnych wrogów ma czasami problemy z człowiekiem. Największym z nich jest wycinka starodrzewii, gdzie lubi przebywać jak i usuwanie zmurszałych drzew, gdzie czasem w przestronnych dziuplach zakłada gniazda. Czasami zginie zastrzelony przez kłusownika czy nieetycznego myśliwego.

Miałem marzenie by spotkać puszczyki uralskie. I spotkałem całą rodzinę od razu!

Zatrzymałem się na chwilę. Jadłem orzeszki i nagle omal się nie zakrztusiłem. Na gałęzi coś siedziało. To nie jest zdjęcie z tego momentu, ale tak to wygląda

Stare ptaki miały mnie w nosie, to znaczy tylko matka która karmiła. Tu maluch dostał myszkę.

By zapolować siadała Pani Puszczykowa bardzo nisko.

A czasami trochę wyżej.

Wygrzewała się w słońcu i zupełnie nie wyglądała, że jej ono nie przeszkadza.

… czasami siadała zupełnie blisko…

Okazało się, że właśnie młode opuszczają dziuplę.

Młode w starym buku wyglądały magicznie. Na zdjęciu dwa ale okazało się, że było ich aż 5.

Pierwsze kroki za dziuplą…

… cały czas pod czujnym okiem matki.

Okazało się, że część młodych (dwa) jest czarna…

… a trzy szare…

… bo czarny okazał się być tatą, który donosił samicy ofiary i raczej nie podlatywał do młodych.

A tu młody czarny szykuje się do jednego z pierwszych lotów.

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij