Ogólne

Kolejny bielik (nie poszedł do nieba)

Powiem tylko tyle: zazdroszczę uczucia wypuszczenia takiego ptaka. I jeszcze jedno: chylę czoła przed Fachowcami.

„Bieliki zapewne już niedługo będziemy mogli zaliczyć do stałych bywalców naszego ośrodka. W zeszłym tygodniu pożegnaliśmy kolejnego podopiecznego. Zalicza się je do orłanów, o czym nie wszyscy wiedzą – przez niektórych błędnie określany jest orłem. Od innych ptasich drapieżników różni go przede wszystkim wielkość – jest to największy ptak szponiasty naszego kontynentu. Za swoją dumnie brzmiącą nazwą zwierzę to kryje majestat, agresję, grację, perfekcję – wielu uważa, że to właśnie sylwetka Bielika przedstawiana jest na polskim godle narodowym. Niezwykłość i piękno tego gatunku sprawia, że leczenie i rehabilitacja tych ptaków nabiera dla nas specyficznego wymiaru. Ich niezbyt duża liczebność powoduje, że każdy osobnik jest na wagę złota, a pomyślność czasochłonnej i kosztownej kuracji bezcennym sukcesem. Staramy się zrobić dosłownie wszystko, co w naszej mocy, aby każdego poszkodowanego orłana przywrócić naturze, choć proces ten nie należy do najłatwiejszych. Sam fakt, że Bielika udaje się schwytać i przetransportować do któregoś z ośrodków, świadczy o tym, iż jest on już w ciężkim stanie. Przyczyn może być wiele, a najpowszechniejszymi, z którymi osobiście musimy się zmagać, są nieszczęśliwe zatrucia. Tak było i w tym konkretnym przypadku. Scenariusz zawsze jest podobny: skażona padlina, jako ogniwo łańcucha pokarmowego skusiła niczego nieświadomego drapieżcę. Tak samo jak jego poprzednika, z którym rozstaliśmy się w styczniu, tego również znaleziono w okolicach Lubaczowa. Młody wiek oraz krótki czas w jakim przetransportowano go do nas to czynniki, które znacznie zwiększyły jego szanse na przeżycie. Pod naszą fachową opieką błyskawicznie wrócił do formy. Miejscem rozstania, jak zawsze były stawy rybne w Starzawie. Widok ponad dwumetrowych skrzydeł wzbijających się w powietrze jest dla nas najlepszą nagrodą za poniesione trudy i koszty wyleczenia drapieżnika. Z każdym rokiem zauważamy tendencję wzrostową co do liczebności trafiających do nas Bielików. Jeszcze dwa, trzy lata temu ich ilość ograniczała się do jednej, dwóch sztuk w sezonie. W przeciągu ostatniego roku trafiły do nas aż cztery osobniki. Po ostatnim pożegnaniu możemy śmiało stwierdzić, że wszystkim udało się odzyskać pełnię sił i powrócić na wolność, przy okazji pozostawiając nam masę miłych wspomnień oraz dużo satysfakcji.”

Tekst: Jakub Kotowicz   www.orzw.pl

Wypuszczanie bielika, zdjęcie Dariusz Delmanowicz   www.orzw.pl

Więcej zdjęć z akcji wypuszczania znajdziemy tu.

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij