Ogólne

Nauka wymaga poświęceń

W galerii Czarka pojawił się dawno wypatrywany przeze mnie puszczyk mszarny. Piękna, niemal legendarna w moim domu sowa. Pokochaliśmy tego ptaka całą rodziną po przeczytaniu artykułu Adama Wajraka zatytułowanego „Duch Puszczy -puszczyk mszarny”. Ponad sześć lat minęło a ja wciąż pamiętam z jakimi wypiekami na twarzy czytałem o bohaterskim ptaku, który bardzo dzielnie bronił swoich piskląt. Niejeden ornitolog wracał spod jego gniazda solidnie poraniony, albo i ze złamaną kończyną! Tak, z rozjuszonym puszczykiem mszarnym to nie są przelewki.

Nie darmo mój znajomy leśniczy mawia, że nauka wymaga poświęceń! 😉

Puszczykowi mszarnemu poświęciłem jeden ze wpisów, którego obszerne fragmenty pozwolę sobie przypomnieć:

„Moje spotkanie z tą sową było banalnie prozaiczne. Kilka lat temu pojechaliśmy po prostu do ZOO. Jeszcze w drodze do Poznania Artur zapowiedział, że do domu bez pióra tego puszczyka nie wraca. Łatwo było Mu powiedzieć. Nikt z nas nie wiedział czy takie coś, jak podbieranie ptasich piór jest dozwolone. Pytać obsługę Ogrodu Zoologicznego? A co zrobilibyśmy, gdyby odmówiono nam zabrania tego trofeum? Za moją propozycja postanowiliśmy „capnąć” pióro po cichutku. Nasze Piórko posadziliśmy na ławeczce, będzie kaszleć gdy ktoś będzie się zbliżał, a my pod wolierę. Puszczyk mszarny drzemie sobie ma gałęzi a nisko na gałązce zaczepiona na kolcu czeka na nas zdobycz! Bierzemy dwa patyczki i na zasadzie szczypiec przekładamy je przez siatkę ogrodzenia i cap za to pióro. Ani drgnęło! A tu już przeszkadza nam kaszel Piórka. Jak gdyby nigdy nic obchodzimy dookoła wolierę z której środka łypnął na nas okiem były właściciel pióra. Zwiedzający przeszli a my z Arturem dalej za te patyczki i ciągniemy zdobycz. Nie spodobało się to puszczykowi, bo nie ruszając się z miejsca zaczął tam po swojemu coś trzeszczeć. Nagle Piórko znowu kaszle. Przerwę wykorzystujemy na dalsze plany, jak oswobodzić to pióro. Po blisko godzinie sytuacja robi się prawie dramatyczna. Piórko zaczyna boleć od kaszlenia gardło, ile można tak w końcu kaszleć. Ci ludzie nie mają innych alejek do zwiedzania? Natomiast puszczyk mszarny robi się bezczelny. Przygląda się naszym zmaganiom jakby pierwszy raz w życiu widział dwójkę takich „kwiatków”.

Kilka tygodni później spotkałem profesora Bereszyńskiego (w końcu z racji stanowiska pracy często przebywa w poznańskim ZOO) opowiedziałem Mu tą przygodę i zapytałem czy mogliśmy tak zrobić. Uśmiechnął się i odpowiedział, że tak, „o ile ptak nie był płoszony”. Płoszony, dobre sobie. Kiedy to pióro oswobodziliśmy z tego kolca, patrzyliśmy z obawą czy nie podleci i nie zabierze swojej własności!” 

Życie pozwoliło sobie na mały dopisek do tej mojej opowieści. Poznańskie ZOO, jako jedyne w kraju, już dwukrotnie doczekało się potomstwa. Z tego co wiem, puszczyki na tyle żywiołowo broniły swoje pisklę, że opiekunowie nie ryzykowali i podawali pokarm przez siatkę.

Ptak ten to marzenie każdego miłośnika ornitologii. Każdy chciałby choć raz w życiu spotkać takie cudo. Chyba każda osoba teraz rozumie z jaką niecierpliwością czekałem na tą fotografię.

Puszczyk mszarny w obiektywie Czarka Pióro   www.cezarypioro.pl

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij