Ogólne

Przemisia: Niedźwiedzia obława

Mam dobrą wiadomość dla miłośników medycznego serialu „Na dobre i na złe”. Otóż od dziś na Plamce rozpoczyna się cykl wpisów o pracy weterynarzy z przemyskiego Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych. O tym Ośrodku usłyszałem po raz pierwszy w którymś z odcinków Animals. O istnieniu tej, jakże ważnej lecznicy, przypomniałem sobie na www.birdwatching.pl .

Zapewne każda osoba, której na sercu leży piękno naszej przyrody, słyszała o misiu, a właściwie miśce, która wybrała się na zwiedzanie szacownego miasta jakim jest Przemyśl. Nie wszyscy znają jednak dalsze dzieje tej młodej niedźwiedzicy. Myślę, że trylogia o sympatycznej Przemisi spodoba się wielu osobom. Zaczniemy ją od przypomnienia sobie faktów ogólnie znanych, o których media dość głośno nas informowały. Skończymy odwiedzinami w obecnym miejscu pobytu tej niedźwiedzicy.

W godzinach popołudniowych na przedmieściach Przemyśla został zauważony, zbudzony z zimowej drzemki, zabłąkany niedźwiedź. Okoliczni mieszkańcy nie dowierzali własnym oczom. Na miejscu błyskawicznie sprowadzono Policję, Straż Pożarną i służby weterynaryjne w celu odgrodzenia zagubionego misia od siedzib ludzkich. Zapadła decyzja o tymczasowym wprowadzeniu misia w narkozę, a następnie przetransportowania go do naszego Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w celu oceny jego stanu zdrowia. Sprowadzono myśliwych ze specjalnym karabinem znieczulającym. W ciągu ok. 10 godzin od rozpoczęcia akcji oddano cztery strzały. Wszystkie celne, lecz Niedźwiadek był tak podekscytowany, że nie dawał za wygraną i nie poddawał się działaniu narkozy. Za każdym razem zwiększaliśmy dawkę leku. Akcji nie pomagał towarzyszący, szybko zapadający zmierzch. Dopiero o 1 w nocy po ponownym namierzeniu misia, oddany piąty strzał okazał sie skuteczny. Zwierzę smacznie zasnęło. Bezpiecznie odtransportowano go do nas. Okazało się, że jest to 3 letnia niedźwiedzica brunatna, ważąca ok. 100kg. Po szczegółowych oględzinach zwierzaka nie stwierdziliśmy żadnych widocznych obrażeń. Niedźwiedzica okazała się w pełni zdrowa, a jej kondycja nie budziła żadnych zastrzeżeń. Początkowo podejrzewano, że zwierzę uciekło z ukraińskiego ogrodu zoologicznego w Samborze, lecz potem zaprzeczono tym informacjom. Po wspólnych konsultacjach z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Rzeszowie stwierdziliśmy, że nie ma potrzeby narażania misia na niepotrzebny stres związany z chwilowym pobytem w niewoli, a potem ponowne poddawanie go narkozie w celu ew. wypuszczenia. Dr. Wojciech Śmietana z Polskiej Akademii Nauk założył niedźwiedzicy obrożę telemetryczną w celu monitorowania jej dalszych losów, a następnie smacznie śpiącego jeszcze misia wywieziono do lasów między Birczą, a Arłamowem, gdzie mógł znów cieszyć się wolnością. Tym razem z dala od miejskich aglomeracji. Wśród wielu hipotez i spekulacji, co zwabiło niedźwiedzicę do naszego miasta, najpoważniej brane są pod uwagę koleżeńskie odwiedziny dumnie stojącego w herbie Przemyśla niedźwiedzia.

                                Jakub Kotowicz   www.orzw.pl

Doktora Śmietanę pamiętamy z „Wilczych tropów”. Wiemy, że jest znakomitym znawcą dużych ssaków. Bardzo spodobała mi się hipoteza mówiąca o odwiedzinach Przemisi herbowego niedźwiedzia. Pewnie przemyski miś bardzo się ucieszył. W końcu wiele lat samotnie siedzi w miejskim herbie 😉

Przemisia w obiektywie Dariusza Delmanowicza   www.orzw.pl

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij