Ogólne

Uszatka uratowana

Dzisiaj ja postanowiłam wtrącić swoje trzy grosze między notki Krogulca. Ale powód mam nie byle jaki! Tak jakoś sympatycznie „sowio” się porobiło na Plamce. Ale cóż, życie samo podpowiada tematy. I tak było tym razem.

Do przesympatycznych kontaktów moich na GG zaliczam możliwość rozmowy z Marcinem Nawrockim, który od jakiegoś już czasu wymieniony jest na Plamce wśród Autorów wspaniałych zdjęć, pięknie okraszających notki Krogulca , a nam dostarczających tyle radości z oglądania ptaków „złapanych” w obiektyw w przeróżnych okolicznościach.

Zelektryzował mnie zatem wiele mówiący opis na GG: „uszatka uratowana!”. Nie czekając ani chwili postanowiłam odpytać w czym rzecz. No i to był strzał w dziesiątkę. Bo znowu mamy przykład wspaniałego działania wrażliwego człowieka, któremu nie jest obojętny los ptaka w tarapatach. Więc oddaję już głos Autorowi szczęśliwego zakończenia uszatkowej niemiłej przygody. Z radością cytuję wiadomość jaką otrzymałam:

„Uszatka uratowana!
Niedzielne popołudnie. Był piękny dzień jak na schyłek lutego. Z grupą znajomych wybrałem się na spacer w Górze św. Małgorzaty . Przechodziliśmy na drugą stronę ulicy, kiedy jeden z mieszkańców podszedł do nas i poinformował, iż przed pizzerią leży uszatka. Wiedział dokładnie, co to za ptak, gdyż przy jego domu na świerkach mieszkają właśnie te sowy. Kiedy podeszliśmy do leżącej uszatki, stwierdziliśmy, iż jest groźnie. Leżała nieruchoma. Byliśmy pewni, że to jej ostatnie chwile. Znajomy szybko pobiegł do pobliskiej pizzerii , by przynieść pudełko kartonowe. Kiedy obserwowałem uszatkę, zauważyłem, że zaczyna kręcić głową i powoli otwiera oczy. To było niesamowite kiedy otworzyła oczy do końca. Jedno jej oko było całkowicie czarne, a drugie normalne. Patrzyła na nas i chyba dochodziła do siebie. Po paru chwilach podniosła się i usiadła na ziemi. Delikatnie sprawdziłem jej skrzydła. Na szczęście nie zauważyłem żadnego złamania. Sowa coraz bardziej odżywała i w pewnej chwili zaczęła machać skrzydłami. To był znak, że skrzydła nie są uszkodzone. Powoli włożyliśmy ją do kartonu. Widać było po jej minie, że nie bardzo wie , co się z nią dzieje. Patrzyła na nas swoim jednym okiem. Stwierdziliśmy, że musiała uderzyć lewą stroną głowy w przeszkloną szybę drzwi. Pewnie uciekała przed kotami, które próbowały na nią zapolować. Wziąłem uszatkę i zaniosłem ją w bezpieczne miejsce. Gdybyśmy nie zareagowali, uszatka zostałaby zjedzona przez miejscowe koty. Kiedy ją przekładałem na winogronowy konar, sowa zaczęła syczeć na mnie. To był znak, że z każdą chwilą zaczynają wracać jej naturalne odruchy. Gdy odchodziliśmy, zauważyliśmy, że chore oko zaczyna przybierać już normalny kolor i zaczyna się pojawiać pomarańczowa obwódka. Miejmy nadzieję, że uszatka będzie mogła polować w najbliższych dniach. Będziemy ją obserwować. Najważniejsze jest to, że udało się nam uratować piękną uszatkę!
Pozdrawiam
Marcin Nawrocki

Uratowana uszatka w obiektywie Marcina Nawrockiego www.fotolens.pl

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij