Ogólne

Krogulec 2, czyli zimowa opowieść z happy endem

 Już dawno nie ubawiłem się i nie wzruszyłem jak przy opowieści (na faktach!) Janka. Jego „Krogulec 2, czyli zimowa opowieść z happy endem” jest zabawna, ale też i pełna ciepła. I nie jest to pierwsza wizyta Janka na Plamce. Już kiedyś poznaliśmy Jego historię w „Zimie pod krogulcem„. Osobom, którym spodoba się ta piękna historia, mogę zapowiedzieć, że to nie jest ostatnia notka z Janka tekstem.     

 Dawno, dawno temu, na początku XXI wieku zajmowaliśmy się – kilku entuzjastów – ratowaniem różnych ptasich rozbitków. Zaraził nas Darek Poznański, lekarz weterynarz i sokolnik (a może na odwrót?), który nauczył kilku chętnych podstaw obsługi pechowych aves. Stało się więc tak, że zwoziliśmy z całej okolicy różne ptasie nieszczęścia, Darek je sklejał, zszywał i łatał… a potem bywało różnie. Raz było tak:

      Odebrałem telefon z sekretariatu naszego PTOP-u, że jest zgłoszenie jakiejś pani, która znalazła leżącego na ulicy małego ptaszka. Jadę więc pod wskazany adres.  Jest osiedle, jest wieżowiec z wielkiej płyty, windą jadę na jakieś piętro. Otwiera młoda kobieta, w wózku kilkumiesięczny bobas nadaje głośno, a na kuchennym stole… śliczny samczyk krogulec zawinięty w… dziecięcą pieluszkę! No jakby trochę dziwnie, ale z drugiej strony normalnie – odruch młodej matki. Ptaszek niestety bez oznak życia. Głowa zwisa bezwładnie, z dzioba leje się krew, najwyraźniej zderzenie z szybą. Młoda matka przejęta do bólu. Trzeba ratować i koniec. Krogulca w pieluszce pakuję do pudełka (które oczywiście miałem ze sobą), młodej matce dziękuję za udział, pakuję paczkę do samochodu i z przekonaniem, że to typowy koniec historii, wracam do siebie.

Na miejscu otwieram pudełko i stwierdzam, że… krogulec otworzył oczy.

Niedobrze. Oj, niedobrze.

Nie dlatego, że krogulec otworzył oczy, ale dlatego, że nie ma Darka. Wyjechał gdzieś na kilka dni. Jak nie ma Darka, to jakby ani elektryfikacji, ani władzy rad. Najbliższy azyl dla ptaków w Warszawie – nie wchodzi w rachubę. Co robić?

Ciepło i nie trzeba polować

Najpierw trzeba zrobić  pętka sokolnicze. Tak. Dla ptaka szponiastego to jedyny sposób na przymusowe unieruchomienie. Ptak nie wie, że mu chcemy pomóc. Co on wie, to my nie wiemy. My wiemy, że kilka setek lat praktyki znalazło jedno rozwiązanie: pęta sokolnicze.

Pęta sokolnicze robi się  z miękkiej skóry.

Tak. Z miękkiej skóry.

Nie ma skóry. Ani miękkiej ani żadnej.

Krogulec próbuje wstać  na nogi. 

Gdzie może być jakaś  skóra? Pasek do spodni – za gruby,  kamizelka – całkiem sztywna, rękawice? – mogą być!!!

Nożyce mam. Pod koniec drugiej rękawicy prawie mam już pęta. Jeszcze biegiem do szopy, stosowny pieniek jest, jeszcze poprzeczny drążek na siedzisko, szybko sznurek z przelotką… Ustawiam to wszystko w zacisznym ciepłym kąciku i… Krogulec staje na nogach. Ożył. Cud, albo co…

Gdzie ja tam mogłem mieć głowę do fotografowania! Zresztą technika była jeszcze nie ta, co dziś.

Dopiero na drugi dzień, po nakarmieniu delikwenta świeżym mięskiem, robię jakieś  foto. Ptaszek jest śliczny. Wcale nie panikuje, sam zajada sznycle, a żywy jak iskierka! Tak to już drapole mają. Szybko się oswajają, więc nie można przesadzać z przyjaźnią, bo potem nie chce się im polować.

Już kumple (Darek).

Następnego dnia wraca Darek. Okazuje się że wszystko zrobiłem DOBRZE!!! Szczególnie pętka.

Już jestem zdrowy

Kilka dni w cieple i dobrobycie i zapadła decyzja – wracamy do natury. 

 Trzeciego marca 2002 (niedziela) jedziemy na przepiękną plażę nad rzekę Supraśl. Zwracamy naturze dwa ptaki: łabędzia, którego widać na fotografii (to ten niższy biały, dwaj pozostali to Darek i Marcin) i pechowego krogulczyka. Zadymka przepiękna, ale wiosna już jakby tuż za śniegową kurtyną. Krogulec leci na brzozę, jeszcze szybkie foto i ginie w śniegowym tumanie.

Łabędź odchodzi pierwszy

Cześć

Przed drugą szansą

Koniec opowieści.

Wnioski:

  1. Ratowanie poszkodowanych przez cywilizację ptaków to bułka z masłem. Radzą sobie nawet młode matki.
  2. Krogulce to sprytne bestie. Ledwie taki wylezie z pieluch – już gdzieś leci.
  3. Improwizacja to klucz do sukcesu. Grunt to nie myśleć. Ale jak trzeba – to myśleć.

 

  •  

    Zmobilizowany przez Marka Pióro opowiedział Jan Niziołek.

  •  

    Wnioski własne autora – bez odpowiedzialności za trafność.

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij