Ogólne

Kawusia

Wygrzebałem ciekawą historię z kawkami. Pomyślałem, że warto będzie ją przedstawić. Jednak zanim ją opiszę, to dam tu mój stary tekst z Ekobloga. „Kawusia” ma już swój czas, ale myślę, że ciepło opowiadania z niej nie wyparowało. Tłustym drukiem wplątałem historię pewnej kawki, którą poznałem z artykułu doktora Andrzeja Kruszewicza.
 
Latem 1998 roku, jak zresztą każdego, Ptasi Azyl opuszczała grupa młodych kawek. Jedna z nich odleciała z obrączką o numerze „FB-18052. Numer jak numer, nie on stanowił o charakterze ptaka.
Pamiętam, kiedy byłem dzieckiem, ludzie lubili trzymać kawki w domu, czy to w obejściu. Nieświadomie pewnie krzywdzili swoje pupilki, ale z pewnością je kochali. Wystarczyło, że zawołali „Basia, Basia” i wyciągnęli rękę ze smakołykiem a po chwili już na niej siadała kawka i brała pokarm. Czterdzieści lat temu nie były rozpowszechnione telewizory i nie było tak doskonałych programów jak na przykład „Klan”.
Wypuszczona na wolność kawka o numerze FB-18052 (dalej, żeby uprościć będę nazywał ją „Kawusią”) ruszyła w świat. W listopadzie do pewnej starszej pani w Zielonce „zapukał w okno ptak cudownej urody, o inteligentnych oczach”. Pani napoiła, nakarmiła naszego bohatera i wypuściła na wolność. Tym ptakiem była oczywiście nasza Kawusia.
Swego czasu jechałem autobusem z profesorem Bereszyńskim. Bezczelnie wykorzystałem okazję na rozmowę. Weszliśmy między innymi na temat kawek. O tym, że te ptaki tworzą stałe związki wiedziałem. Od profesora usłyszałem, że kawki przed związaniem się w parę przechodzą najpierw „okres narzeczeństwa”. Czy inne ptaki to robią? Nie wiem, ale chyba nie. 

22 kwietnia Kawusia zaleciała na teren gazowni Wola w Warszawie. „Dała sobie odczytać obrączkę, zjadła co nieco i odleciała”.
Kawka budzi u mnie sympatię za swój spokój. Należy do ptasiej elity intelektualnej, ale nie wykorzystuje jej tak brutalnie jak sroka czy wrona. Jest bardzo towarzyska, często widuję ją w towarzystwie innych kawek, wron, gawronów, czy szpaków. Bez problemów można jednak nawet w grupie odróżnić, blisko siebie przebywające, pary.
Następna udokumentowana wizyta nastąpiła 23 maja. Kawusia zapukała do okna we wschodniej części Warszawy. Przyjęła poczęstunek, zdrzemnęła się. Po burzy, która akurat się przewinęła zapukała do okna i gdy je otwarto, odleciała.
Cechą, która mi się podoba u kawki, jest realne określenie zagrożenia ze strony człowieka. Nieraz przechodziłem obok tego ptaka, zajętego szukaniem pokarmu w trawniku, w odległości 1.5-2 metrów. Głowa obrócona w drugą stronę i zezowanie, odleci, nie odleci? Uf, nie odleciała.
Następną wiadomością był telefon do Ptasiego Azylu. Był październik, Kawusia pozwoliła się złapać pewnemu jegomościowi, odczytać numer obrączki. Był trochę niepocieszony, gdy poproszono go, żeby po nakarmieniu wypuścił ptaka na wolność. Ostatnią wizytę temu panu złożyła 12 października.
Swego czasu w moim miasteczku proboszczem był ksiądz Jerzy. Dobry pasterz a ornitolog z zamiłowania. Pewnie przy chrzcie zaraził mi Pierzaka swoim bakcylem. Na wieży kościelnej zamontował skrzynkę dla puszczyków. Niestety puszczyki zostały wypłoszone przez chiropterologów. Ich miejsce zajęła para kawek. Teraz gdy nowy proboszcz nudzi, wodzę oczyma do góry i czasami obserwuję kawki.
16 marca Kawusia zajadała się smakołykami ze szkolnego karmnika w Błoniu. Oczywiście pozwoliła, jak zawsze zbliżyć się na odległość pozwalającą odczytać numery obrączki. Jako, że karma zasmakowała, następnego dnia wzięła udział w lekcji o ornitologii i obrączkowaniu ptaków.
Co należy zrobić, gdy na naszej drodze stanie nieporadny nielot kawki? Najlepiej nic. Chyba, że chodzi po ziemi i zachodzi obawa przed kotem, wtedy młodego umieszczamy na gałęzi drzewa. Dorosłe kawki mają silnie rozwinięty instynkt rodzicielski i na pewno pisklę nie zostanie bez opieki. Nasza „opiekuńczość” może tylko skrzywdzić młodego ptaka. Nie zdąży nauczyć się „kawczych” obyczajów, zdobywania pokarmu, unikania zagrożeń i innych ważnych w dorosłym życiu spraw.
21 marca nasza świata ciekawa Kawusia zapukała do jednego z okien w bloku w Błoniu. Jak zwykle, po poczęstunku przez gospodarzy, odleciała…
Kawka w obiektywie Marcina Perkowskiego   www.ptaki.fotolog.pl

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij