Ogólne

Siedmiu wspaniałych

Ostatni powrót z pracy do domu był ciekawy. Trasę wybrałem nieco pokrętną, byłem nad stawami rybnymi, a później skrajem lasu doszedłem do Dudkowej Łączki. Po tej wizycie wypadałoby mi nazwać ją Bardzo Dudkową Łączką, gdyż w pewnym momencie słyszałem nawoływania trzech dudków jednocześnie! Poczułem się niczym w siódmym niebie. Najbardziej ubawił mnie dudek, który sobie nawoływał ze starej wierzby rosnącej przy Samie. Niespełna dwa metry od niego siedziała kukułka, która, jak to zawsze robi dla odwrócenia uwagi drobnych ptaków, sobie kukała. Nie był to co prawda duet wszechczasów, jednak bardzo mi się podobał. Po chwili jeszcze dołączył ze swoim: „ryba ryba ryba, rak rak rak…” trzciniak. Tak się rozanieliłem przy tym tercecie, że nawet nie zwróciłem uwagi na kilka kaczek, które poderwały się do lotu. Bielika dojrzałem gdy z jednym skrzydłem wyżej, drugim niżej „szedł” ostro na koryto Samy. Kilka następnych kaczek poderwało się do szaleńczego lotu o życie. Bielik musiał być wygłodzony, bo nie zrezygnował z ataku i poleciał za nimi.

Scena zapewne jedna z wielu jakie rozgrywają się nad Dudkową Łączką. Czasem tylko troszkę szczęścia trzeba mieć, aby trafić w odpowiedni czas. Dynamiczna grupa ptaków zniknęła toteż spojrzałem na wierzbę, na której zrobiło się nagle cicho. Po dość krótkim czasie wróciły na swoje stanowiska dudek z kukułką, a po kilkudziesięciu sekundach wróciły do swojego koncertu. Zaobserwowana scena przypomniała mi pewne zdjęcie, które zrobiła Piórko. Sterczę sobie na nim przy makiecie bielika. Obaj mamy rozłożone kończyny przednie. Wydaje mi się, że doskonale uwidacznia ono potęgę „ramion” tego ptaka.

Krogulca ramiona nie imponują przy rozłożonych skrzydłach bielika

Przypomniał mi się też poranny spacer Betonką, gdy dane mi było wypatrzeć siedem młodych bielików. Towarzystwo to zabawiało się na wspomnianej drodze. Czasem któryś z ptaków wskakiwał w kępę jakiegoś zielska, bądź do wody, a czasem ptaki się przepychały pomiędzy sobą. Park Narodowy Ujście Warty jest miejscem wymarzonym dla dorastających bielików. Nie zagraża im żaden człowiek a pokarmu mają tu nie do przejedzenia. Toteż moje spotkanie z nimi nie należało do jakiegoś wyjątkowego. Nie jest nim też wypatrzenie nawet grupy kilkunastu młodocianych osobników. Niemniej widok tych olbrzymich ptaków zawsze będzie robił nietuzinkowe wrażenie. A przy odrobinie szczęścia można zobaczyć też polowanie w jego wykonaniu.

„Z leszczem na śniadanie” w obiektywie Henryka Janowskiego   www.henrykjanowski.pl

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij