Ogólne

Amory kawek

Przyznaję, że bardzo spodobała mi się historia kawek opisana przez Hannę.Wręcz wzruszyła… Nie mając kontaktu z Autorką nie mogłem pozwolić sobie na jej zaprezentowanie. Było mi żal, bo nie od dziś w moim przekonaniu kawki i kruki są najbardziej trafnymi ptakami do Dnia Świętego Walentego. Wszak są wierne sobie na zawsze.
Napisałem kilka słów komentarza pod „Amorami kawek” na BirdWatchingu i udało mi się doczekać jeszcze dzisiaj odpowiedzi Hanny na moją prośbę. Zgodziła się chętnie na przedstawienie tej historii na Plamce. Nie wspomniała co prawda o zdjęciach, prezentuję je więc na własne wyczucie i ryzyko. Jednak mam nadzieję, że Autorka zrozumie iż bez zdjęć tych kawek wpis ten straciłby na smaku, jak danie bez przypraw… 

„Po kilkudniowym ociepleniu, wręcz wiosennej pogodzie odczuwalnej miło dla nas tak samo, jak i dla ptaków,  zrobiło się znowu paskudnie, w wielu regionach pada śnieg, jest szaro i depresyjnie.  Aby jednak nie dać się tak całkowicie zdołować pogodzie, postanowiłam napisać krótki tekst o życiu uczuciowym kawek, żyjących w środowisku miejskim, a konkretnie w Warszawie.

Kawki, podobnie jak gawrony i gołębie miejskie, a także gęgawy, o których pisał Przemysław Wylegała w „Salamandrze”,  już w końcu stycznia i w lutym, poszukują partnerów i dobierają się w pary. Ich zachowania są czasami komiczne, czasami – rozczulające, często zdumiewają nas ich prawie ludzkie odruchy i pozy. Sposób, w jaki ptaki krukowate i gołębie ujawniają swoje instynkty stadne i „miłosne” uniesienia, jest wart obserwacji i pokazania.

Swoim krótkim tekstem z kilkoma zdjęciami, składającymi się na historyjkę kawczej „miłości i szczerego partnerstwa”, chciałabym wnieść wkład w obchody dnia św. Walentego. Niezależnie od panującego poglądu, że Walentynki nie należą do polskiej tradycji kulturowej i że święto miłości nie powinno być obchodzone w lutym, ja opowiadam się za świętowaniem niezależnie od pory roku. Dodam jeszcze, że skoro ptaki teraz właśnie  zaczynają miłośnie gruchać i czulić się do siebie, to nie ma powodów abyśmy my, ludzie mieli to samo odkładać na późniejsze miesiące.

Dwie kawki skubały zieloną już o tej porze, trawkę rosnącą pod ścianą jednego z budynków Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW) na Ursynowie w Warszawie i wydłubywały z ziemi różne stare nasionka. Słońce tego dnia świeciło ostro i mocno przygrzewało. Kawki były więc dość rozanielone i mniej ostrożne, toteż mogłam przyjrzeć się im lepiej i sfotografować ich zachowanie.

Czułe pozostawanie w bliskości, skrzydło w skrzydło, dziobek w dziobek.

Proszę zwrócić uwagę, że w dziobie kawki z prawej strony (prawdopodobnie samca) widoczny jest kawałek pokarmu (nasionka z kuleczką), który będzie dalej „bohaterem” tej historyjki.

Partner zachowuje się tak, jakby chciał sprawdzić co jego ukochana ma w dziobie i czy cos tam przypadkiem nie tkwi. A tak naprawdę, to jest to preludium do znacznie bardziej czułej penetracji, jaką można zaobserwować między rodzicami a podlotami, w fazie ich karmienia.

Takie zachowania na pewno nie raz obserwowaliście u gawronów i wron. Zawsze mnie zadziwia delikatność z jaką ptaki wykonują ten gest i jednocześnie zastanawiam się, co właściwie chcą tym wyrazić? Czy w ten sposób czule karmią swoją partnerkę?

W przypadku obserwowanych przeze mnie kawek, ta ostatnia opcja mogłaby wchodzić w grę – czyli karmienie. Ale … nie tak do końca. Bo co się okazało? Samiec wysunął  z dzioba trzymane dotąd w gardle, twarde i płaskie nasionko, z zieloną przezroczystą kuleczką. Nie zamierzał jednak dać swojej wybrance tego rarytasu, a jedynie podzielić się nim. I tu się zaczynają schody!

Twarde nasionko nie daje się podzielić. Każde ciągnie dziobek swoją część i…

…ciągnie, a nasionko nie pęka. Samiec, jak pokazuje zdjęcie, aż na palcach stanął i pomaga sobie skrzydłami. Miał jak najlepsze chęci, ale – nie wychodzi.  Samiczka też zaparła się z całej siły, wbiła łapki w ziemię i próbuje odłamać kawałek. Żadne z nich nie rezygnuje, żadne też nie chce wziąć całego rarytasu dla siebie.

Wreszcie, silniejszy samiec wyrywa nasionko, samiczka wypuszcza go z dzioba, ale siła odrzutu jest tak duża, że kawka ląduje  kuperkiem w ziemi i łapkami do góry. Minę ma dość niepewną, straciła bowiem  trochę ze swojej „kobiecej” elegancji, upadając tak śmiesznie.

Dalszego ciągu nie ma… Zaprzestałam natrętnego podglądania sympatycznej sceny małżeńskiej i pozwoliłam kawkom samodzielnie rozwiązać problem podziału nasionka, w ich własnym zaciszu łąkowym. Jestem pewna, że kłótni nie będzie, a jedynie dalsze czułości i przytulania.

I jak nie raz można zaobserwować, kawki usiądą bardzo blisko siebie na gzymsie dachu lub na wygodnej gałązce, żeby snuć razem plany co do miejsca na gniazdo i wychowywanie potomstwa.

Na zakończenie, kolejna para, tym razem gołębi – w scenie pocałunku. Dalszego ciągu ich amorów, dyskretnie nie pokażę …

Z okazji Walentynek życzę wszystkim jak najwięcej czułej miłości i serdecznych przyjaźni  przez cały rok, do następnego święta 14 lutego!”

Tekst i fotografie:
Hanna Żelichowska
   Źródło: www.birdwatching.pl

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij