Ogólne

Upupa epops

Ptasio u mnie jest w dalszym ciągu. Po dość długiej mojej nieobecności postanowiłem się wybrać na Dudkową Łączkę. Przyznaję, warto było. Na dzień dobry, jeszcze w granicach Miasteczka udało mi się dostrzec cztery bociany: dwa białe i dwa czarne. Te drugie niekoniecznie mnie ucieszyły. Para bocianów czarnych dość mocno sugeruje mi porzucony lęg. Obym tu złym prorokiem był. Na żwirowni, tam gdzie przedwczoraj dokazywały dudki, zauważyłem wilgę. To znaczy chyba najpierw „słoneczny ptak” mnie, bo oderwał się od ziemi i niskim lotem, szybko wleciał pomiędzy sosny. Droga do Dudkowej Łączki była cała w trznadlowo-kosowo-ziębowych śpiewach. Pomyśleć, że za trzy, cztery tygodnie zrobi się cisza. Ptaki, owszem, będą jeszcze się odzywać, ale zabraknie tych chóralnych, wspaniałych śpiewów. Wiosna jakoś tak szybko przemija…

Na meandrach Samy, niedaleko Karczemki, jest bród. Droga, którą się idzie, niknie w nurcie rzeczki i wychodzi na jej drugim brzegu. Z tego co widzę jest ona w dalszym ciągu używana. Na drodze, tuż przy brzegu, dokazywały pliszki: siwa i górska. Na mój widok ta pierwsza odfrunęła na chwilę na drugi brzeg, po czym wróciła na mój, jakby chciała wybadać moje intencje. Górska odleciała dalej. Zza zielska porastającego brzegi rzeczki wyleciały dwa zimorodki. Nie pamiętam kiedy miałem przyjemność po raz ostatni widzieć dwa, te cudne ptaki, na raz. Dwa zimorodki to mała zagadka. Prawda, że nieraz powtarzają w tym samym roku lęgi, ale prędzej taką scenę można uznać za przeganianie potencjalnego rywala z rewiru. Po paru minutach spostrzegłem jednego brylancika na gęstym krzewie nad skarpą Samy. Czyżby mógł mieć tam gniazdo?

Na Dudkowej Łączce mogłem poobserwować przez kilka minut trzy kruki. Mogłem popatrzeć między innymi ich potężne dzioby. Siłę kruczego dzioba na „fałdce” brzucha miał wątpliwą przyjemność odczuć Zenek, pracujący na stacji w Stobnicy. Zenek wykonywał zabieg pielęgnacyjny a ptaszysko go nie zrozumiało i po prostu go dziabnęło. Ból podobno olbrzymi. Patrzyłem na te krucze dzioby i powiem wprost. Ja znajomemu wierzę. Na różnych wysokościach pojawiały się: czapla siwa, znowu bocian biały a także myszołów. Po skoszonej trawie buszował gąsiorek. Po godzinie siedzenia w tym samym miejscu byłem zawiedziony, nie dojrzałem dudka! W galerii u Czarka pojawiły się takie piękne zdjęcia tych ptaków, chciałem je wykorzystać z aluzją do głosu i nazw do wpisu, a tu dudka brak Ruszyłem już do domu, kiedy usłyszałem „u-du-du-dud”. Cofnąłem się i przyznam, że warto było. Ponad Dudkową Łączką przeleciał do wierzby nad Samą dudek. 

Dudek w obiektywie Czarka Pióro  www.cezarypioro.pl

Proponuję posłuchać jak „śpiewa” dudek . Od tego głosu pochodzi wiele jego nazw. Ja słyszę po prostu: „u-du-du-dud”. Profesor Karpiński jego głos tłumaczył na „hop-hop-hop”. Ma to uzasadnienie w starej nazwie dudka: hupek. Nazywano go też hutkiem czy też wud-wudkiem. Nazwa naukowa też sugeruje się głosem: „upupa epops”. Zbliżone nazwy  mają też Rosjanie „udod”, Francuzi „huppe”, i Anglicy „hoopoe”. Jeden ptak, ten sam głos a nazw bez liku.

Jednak ja póki co wolę łączyć jego, skąd inąd ciekawy głos z oglądaniem. Na dudkowej Łączce oczywiście.

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij