Ogólne

Zacietrzewiłem się. "Jak sójka za morze"

Zacietrzewiłem się.

Cietrzew w obiektywie Czarka Pióro. www.cezarypioro.pl

Bardzo często oglądam „Ostoję”, choć nieraz sprawia mi to ból. Tak jak na przykład dziś. Patrzymy z Piórko na pokazywane tam piękne podlaskie krajobrazy, słuchamy bardzo ciekawego głosu lektorki i… nagle zaczyna trafiać mnie szlag. Słyszę, że pod koniec lat 70-tych ubiegłego wieku było ponad 40. 000 cietrzewi. Sprawdzam w „mądrym zeszycie” i wiem, że według profesora Tomiałojcia w 1983 roku było ich raptem niecałe 12. 800. Czyżby nastąpiła w ciągu kilku lat tak wielka hekatomba? Ani słowa w tekście o celowym zawyżaniu liczby pogłowia tych ptaków przez myśliwych. Taka zawyżona liczba pozwalała panom w tyrolskich kapelusikach na większy odstrzał. Ani słowem nie wspomniano o strzelaniu do tokujących cietrzewi do 1995 roku pomimo, że stan krytyczny te ptaki osiągnęły znacznie wcześniej.

Autorzy tekstu bardzo obawiają się, że z języka polskiego wypadnie wyraz „zacietrzewienie” i bardzo łatwo znajdują winnych tego stanu rzeczy: lisa, jenota a nawet jastrzębia. Przyznam, że treść ta bardzo mocno mnie zacietrzewiła! Łatwo, bardzo łatwo swoje własne winy przerzucać na kogoś innego. To świadczy o braku poczucia własnych win. Boli, że ktoś nie znający zagadnienia może uwierzyć w brednie podawane przez „Ostoję”.

 

„Jak sójka za morze.”

Sójka w obiektywie Czarka Pióro. www.cezarypioro.pl

Czasami bywam okrutny i bezczelny. Okrutnie zainkasowałem sobie znane powiedzenie o sójce i bezczelnie poproszę sympatyków plamki o następne. Jednak nie o moim (paskudnym) charakterze będzie ta część wpisu, tylko o sójce.

Sójka jest kontrowersyjnym ptakiem naszych lasów. Przynajmniej w naszych oczach za takiego uchodzi. Na pewno nie przynosi jej chwały trzebienie jaj i piskląt leśnych ptaków śpiewających. Oprócz owych jaj i piskląt zjada drobne gryzonie i owady bywające szkodliwymi dla gospodarki leśnej. „Mięsną” dietę uzupełnia roślinnymi pierwiastkami, a szczególną ma słabość do żołędzi. Ulubiony owoc dębu potrafi połykać tak łapczywie, że czasami nie może po prostu zamknąć dzioba!:) Nie pamięta o wszystkich zapasach żołędzi czynionych na zimę i w ten sposób przyczynia się do rozsiewania dębów. Najprawdopodobniej to sójki już 150 lat temu „zaprojektowały” pobliski mi rezerwat „Świetlista Dąbrowa”:)

Lubię sójki pomimo, że swoją czujnością i alarmującym głosem popsuły mi niejedną obserwację. Lubię je, choć swego czasu aż do bólu oszukiwały mnie naśladowaniem głosu myszołowa. Nie mam do nich pretensji, bo w końcu te ptaki lubią naśladować inne odgłosy przyrody; myszołowa, jastrzębia, gęsi, owce, kozy czy psa… Mało kto zapewne wie, że w dawnych wiekach trzymano te ptaki w niewoli i uczono naśladowania ludzkiej mowy.

Blog wymieniony na stronie gł. GW

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij