Ogólne

"Ele mele dudki…"

Rano jak tylko odrobiłem zaległości ze spaceru wśród skowronków, ruszyłem na dudki. Nie ma, że boli, albo one, albo ja. Raz już piękno doskonałe dzięki pożarowi wysypiska i wronom utraciłem. Kanie rude od kilku lat nie gnieżdżą się w Okrągłym Lesie. Za nic nie chciałbym aby historia miała się powtórzyć z dudkami. Trasa, tym razem piesza, była prosta. Torami (kiedyś jeździł tu expres Wronki – Oborniki) do byłej żwirowni, chaszczami na dudkową łączkę. Na starej żwirowni jak zwykle miły śpiew lerek a w chaszczach niespodzianka – drugi raz dopiero w tym roku widziany grubodziób. Na dudkowej łące było aż ciemno od szpaków, terkotały wesoło dzwońce a poszukiwanych dudków ani widu, ani „u-du-du-du-dud”. Zrobiło mi się smutno. Kań nie ma, zimorodka widuję od wielkiego święta, jeszcze trochę to może i bielik zwinie swoje skrzydła i stąd odleci. Usiadłem na skraju lasu, przypaliłem papierosa i zacząłem wsłuchiwać się w ptaki. Kosy, zięby, szpaki i dzwońce tworzyły pieśni lepsze od Silnej Grupy Pod Wezwaniem. Dzięcioł duży niczym perkusista okraszał śpiewy rytmicznym werblem. Czasami dołączał do niego dzięciołek i kowalik. Z nerwów i żalu po ptakach zgłodniałem. Wyciągnąłem kanapkę i jedząc przyglądałem się kłótni myszołowa z krukiem.

Dudkowe wierzby nad Samą

Obydwa ptaki dość energicznie krążyły wokół siebie, gdy z widocznej na zdjęciu, po lewej stronie, wierzby wyleciał niewielki ptak. Przyłożyłem szybko lornetkę do oczu i po chwili chwyciła mnie wielka radość. To był dudek! Mój dudek, na którego czekałem! Ptak szybko znikł mi z oczu w pobliskim zagajniku, gdy z tego samego drzewa odleciał drugi! Zatem jest chyba tak jak chciałem. Znowu cały maj będę mógł się skradać na skraj lasu i patrzeć jak ptaki wlatują i wylatują do dziupli. Nie jestem egoistą, biorę telefon i dzielę się dobrą wiadomością ze znajomymi. Zaskoczony jestem, pozytywnie, odpowiedziami. Dudki, zgodnie z tym co wyczytałem, nie zajęły ubiegłorocznej dziupli. Zmieniły sobie przy okazji drzewo. Rok temu gnieździły się w tej mniejszej, brzydszej wierzbie. Ta obecna, w porównaniu do poprzedniej, to istny apartament:)

Dudek w obiektywie As-sadaki

Między innymi pozytywnie odpowiada Czarek. Nie ma w galerii dudka, więc będę Mu go monitorował. As chwali się zrobionym wczoraj zdjęciem dudka, ale zastrzega się, że Jej nie wyszło. Mamy zatem „niewyraźne” zdjęcie dudka w wykonaniu As. Gdybym ja takie zdjęcie zrobił… Z radości bym skakał i każdemu się przechwalał.

Zostawiam dudki w spokoju i idę w kierunku Warty. W drodze niespodzianka, pięć osobników kormoranów. Tak rzadko je ostatnio widuję i to zazwyczaj pojedynczo. Na Warcie dużo jeszcze gągołów. Czyżby w tym roku miałyby być lęgi? Dziuple odpowiednie po dzięciołach czarnych są, więc problem z miejscem na gniazdo nie istnieje. Pamiętam jednak z przed kilku lat samotną samicę tego ptaka. Musiała utracić jaja, albo pisklęta i kilka tygodni koczowała samotnie nad rzeką. Wracam powoli do domu. Jeszcze przyglądam się awanturniczej pliszce siwej, która przegania z błocka mazurka. Nie spodziewałem się po tym sympatycznym ptaku jakiejkolwiek agresji wobec innego gatunku, a tu proszę. Idę i już układam w myślach wpis. Będzie taki, jaki chciałem napisać od kilku dni.

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies.
Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do Polityki Cookies tej strony (znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies) oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij