Ogólne

Miłość nie jedno ma imię

Nie będę próbował ukrywać, że fascynują mnie sowy. Zapewne wytłumaczenie tego zainteresowania jest bardzo prozaiczne. Zdecydowana większość sów prowadzi nocny tryb życia, co zawsze wywoływało u ludzi jakiś nimb tajemniczości. Do tego dochodzą rzadkie, dalekie i krótkie spotkania. Miłością do bohatera dzisiejszych słów, całą moją rodzinę, zaraził znakomity artykuł Adama Wajraka, zatytułowany „Duch puszczy”. Powyższy artykuł jest dla mnie kwintesencją dziennikarstwa przyrodniczego, jego szczytem. Myślę, że niejedna osoba po przeczytaniu „Ducha Puszczy” zakochałaby się także w puszczyku mszarnym.

„Puszczyk mszarny, choć jest bardzo duży, nie lubi siadać zbyt wysoko. Pozwala mu to szybko i skutecznie zaatakować ofiarę.” Puszczyk mszarny w obiektywie Adama Wajraka.  

Tego wspaniałego ptaka można spotkać w Polsce jedynie w obrębie Puszczy Białowieskiej. Jednak trzeba mieć przy tym niebywałe szczęście. Puszczyk mszarny jest również aktywny w dzień, czym różni się od wielu innych sów.

Moje spotkanie z tą sową było banalnie prozaiczne. Kilka lat temu pojechaliśmy po prostu do ZOO. Jeszcze w drodze do Poznania Artur zapowiedział, że do domu bez pióra tego puszczyka nie wraca. Łatwo było Mu powiedzieć.

Nikt z nas nie wiedział czy takie coś, jak podbieranie ptasich piór jest dozwolone. Pytać obsługę Ogrodu Zoologicznego? A co zrobilibyśmy, gdyby odmówiono nam zabrania tego trofeum? Za moją propozycją postanowiliśmy „capnąć” pióro po cichutku. Nasze Piórko posadziliśmy na ławeczce, będzie kaszleć gdy ktoś będzie się zbliżał, a my pod wolierę.

Puszczyk mszarny drzemał sobie ma gałęzi a nisko na gałązce zaczepiona na kolcu czekała na nas zdobycz! Wzięliśmy dwa patyczki i na zasadzie szczypiec przełożyliśmy je przez siatkę ogrodzenia i cap za to pióro. Ani drgnęło! A tu już przeszkadza nam kaszel Piórka. Jak gdyby nigdy nic obchodzimy dookoła wolierę z której środka łypnął na nas okiem były właściciel pióra.

Zwiedzający przeszli a my z Arturem dalej za te patyczki i ciągniemy zdobycz. Nie spodobało się to puszczykowi, bo nie ruszając się z miejsca zaczął tam po swojemu coś trzeszczeć. Nagle Piórko znowu kaszle. Przerwę wykorzystujemy na dalsze plany, jak oswobodzić to pióro. Po blisko godzinie sytuacja robi się prawie dramatyczna. Piórko zaczyna boleć od kaszlenia gardło, ile można tak w końcu kaszleć. Ci ludzie nie mają innych alejek do zwiedzania? Natomiast puszczyk mszarny robi się bezczelny. Przygląda się naszym zmaganiom jakby pierwszy raz w życiu widział dwójkę takich „kwiatków”.

Ps. Pióro ostatecznie leży w tej chwili obok klawiatury i pomaga mi przypomnieć tamtą historię. Kilka tygodni później spotkałem profesora Bereszyńskiego (w końcu z racji stanowiska pracy często przebywa w poznańskim ZOO) opowiedziałem Mu tę przygodę i zapytałem czy mogliśmy tak zrobić. Uśmiechnął się i odpowiedział, że tak, „o ile ptak nie był płoszony”. Płoszony, dobre sobie. Kiedy to pióro oswobodziliśmy z tego kolca, patrzyliśmy z obawą czy nie podleci i nie zabierze swojej własności! 

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij