Ogólne

Tęsknota za czajką

 

Czajka w obiektywie Czarka Pióro www.cezarypioro.pl

Pięknie zaprezentowały mi się wczoraj kobylnickie pola. Wysoko nad nimi szybowały trzy myszołowy, a pod nimi , poniżej kręciło się kilkanaście czajek. Po polu chodziło następnych dwa razy tyle tych ptaków. Czajki dla mnie to takie małe tęsknoty, które wraz z latami narastają.

Jakoś tak się złożyło, że nigdzie nie znalazłem swojej „małej ojczyzny”. Los moich młodych lat był jakiś trochę niespokojny i rzucił mnie kilka razy w różne strony. Która z nich była tą najważniejszą? Coraz częściej kojarzą mi się pewne szerokie łąki z których właściciele wyrabiali torf, jako materiał opałowy. Za łąkami rósł las, niski, ale niekoniecznie młody. Nie każde drzewo na torfie urośnie wysokie.

Nad łąkami tymi, teraz gdy wspomnę po przeszło trzydziestu latach, wydającymi mi się bez kresu, często, bardzo często widywałem czajki. Nie przykładałem wtedy uwagi do ptaków. Młodego człowieka bardziej interesowały zamki, gotyckie budowle jak i ciekawostki Drugiej Wojny Światowej. Toteż wspaniałość tego krajobrazu bardzo szybko zniknęła z mojej pamięci, gdy opuściłem tamte strony.

Zaczął wracać gdy po wielu latach po raz pierwszy w okular lornetki uchwyciłem czajkę. W okolicach mojego miasteczka pola i łąki zostały przykładnie zmeliorowane i nie ma miejsca nań na lęgi tego „zwiastuna wiosny”. Czajki teraz oglądam wiosną gdy lecą w chaotycznym szyku i jesienią, wtedy częściej dostrzegam je żerujące po świeżo zaoranych polach. Te piękne ptaki z roku na rok swoimi przelotami budzą gdzieś drzemiące we mnie tęsknoty do tych miejsc gdzie kilkanaście lat miałem a na kominie małego, ślicznego, wiejskiego kościółka bocian ułożył swoje gniazdo.

Dziś na tym samym polu znowu zastałem stado czajek. I przypomniał mi się wyjazd w ostatni dzień kwietnia do Świątnik koło Rogalina. Po kawie i dobrym placku u znajomych wyszliśmy na spacer. Dwa kilometry od gromady turystów było cicho, spokojnie. Wśród starorzeczy Warty, mokrych pól i łąk oraz słynnych rogalińskich dębów napotkałem żerujące czajki! Na majestatycznym dębie, w jego koronie bociany obserwowały pobliską okolicę i nas, czy aby za bardzo sie nie zbliżamy a ja na chwilę otrzymałem namiastkę swoich z przed wielu lat stron.

Miasteczko w którym mieszkam lubię, pewnie podoba mi się bardziej od wielu jego rodowitych mieszkańców, nigdy nie powiedziałem o nim „dziura”. Bardzo wysoko cenię sobie jego przyrodę. Ale kiedy dojrzę nad sobą stadko czajek, ni stąd ni zowąd chwyta mnie mała, niezrozumiała tęsknota.

Leave a Reply

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij