Ogólne

Omijajcie góry, lasy, doły

 

Właściwie to powinienem polubić wrony. A jednak nie darzę ich sympatią. Owszem doceniam ich mądrość, spolegliwość; byłem kilkakrotnie już świadkiem gdy zaatakowanej przez jastrzębia wronie na pomoc leciały inne i drapieżnik musiał salwować się ucieczką. Nie będę robił tym ptaszydłom „koło ogona” i nie podam przyczyn dla których ich nie lubię.Dlaczego powinienem je polubić? Dlatego, że kilka bardzo ciekawych obserwacji właśnie im zawdzięczam. Jak choćby tą z 20 marca tego roku. Odwróciłem się na głos krakania i zdumiałem. Rozkrakana wrona usiłowała napastować … sokoła wędrownego! Sytuacja była dziwna, sokół nie zwracał uwagi na rozkraczaną wronę tylko spokojnie trzymał dystans. Do momentu gdy dostrzegł gołębie! Później nastąpiło coś co z reguły widuję tylko w przyrodniczych filmach. Ptak momentalnie wzbił się w górę by stamtąd pikować w dół. Pikowanie przypominało ruch śrubokręta. Gołębie na widok „żywej strzały” (tak sokoła wędrownego nazwał największy autorytet polskiej ornitologii profesor Jan Sokołowski) obniżyły lot i efektu ataku nie zobaczyłem. Nie poszedłem w tamtym kierunku by nie płoszyć sokoła. Domyślam się jedynie, że przed takim atakiem to nie ma ratunku. Kto umknie przed prędkością 300 kilometrów na godzinę? Obserwację tą zapamiętam długo, choć atak trwał bardzo krótko. To były momenty.

To nie było pierwsze ani ostatnie moje spotkanie z sokołem wędrownym. Było jedynie najciekawsze. W pobliskiej Stacji Doświadczalnej trwają prace nad reintrodukcją sokoła wędrownego i co roku wypuszczanych jest kilka tych pięknych ptaków. Pracuje wśród nich Jacek, znany na ekoblogu we wpisie o wilkach. Reintrodukcja? Niestety tak. Sokół wędrowny, zasiedlający niegdyś teren całej Polski, został na skutek różnorakiej działalności człowieka usunięty z naszej rodzimej aviofauny lęgowej. Na taki stan rzeczy złożyły się różne przyczyny, wśród nich między innymi tępienie „szkodnika” jak i zatrucie środowiska środkami DDT. Z dużą uwagą przyglądam się odbudowie populacji tego ptaka. I tak: w 1990 r. profesor Tomiałojć podawał liczbę 0-5 par na całą Polskę. „Zwierzęta” Multico z 1998 r.mówiły o kilku parach, „Ochrona strefowa” KOO z 2003 r. o 3-10 parach, miesięcznik „Woliera” w 2006 o 10 a w ostatnią sobotę p. Joasia Bosakowska z poznańskiego oddziału GW podała liczbę 14 par. Żywa strzała powoli wraca na nasze niebo. Na razie oczy mogą cieszyć tym wyjątkowym ptakiem między innymi mieszkańcy Włocławka, Torunia, Warszawy, Szczecina czy Krakowa. W miastach tych stwierdzono czynne gniazda tych sokołów.

Zainteresowani znajdą więcej informacji w: www.peregrinus.pl

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij