Ogólne

Lot krogulca

 

Krogulec w obiektywie Czarka Pióro www.cezarypioro.pl

Długo bym mógł mówić skąd wziął się nick „krogulec 14”. W skrócie wyglądałoby tak:

Kiedy furia Augustowian osiągnęła swój szczyt odniosłem potrzebę odezwania się dobrym słowem do obozowiczów nad Rospudą. Komputerowy analfabeta, ale chyba też człowiek z sercem. „Musisz mieć nick żeby się zalogować” powiedział mi Artur. Dobre sobie, a co to jest ten nick i do czego akurat mi potrzebny? Nick, wiem już o co chodzi, ale co tu wymyślić? Lubię ptaki, więc poszukam coś z nich. Co by tu wziąć? Zimorodka, bogatkę, kanię, dudka? O krogulec, będzie krogulec. „To za mało, musisz podać jakiś numer, bo krogulec już jest.”No masz, jeszcze czego. Zaraz „14”, urodziłem się czternastego to będzie 14! Mam już nick, stukam jednym palcem, długo szukam poszczególnych liter i się wydzieram: „Piórko, a gdzie jest ź?”. Żona tłumaczy: „naduś razem x i alt”. Makabra, kiedy ja się też tego wszystkiego nauczę?

Dlaczego lubię krogulca? To trochę osobista sprawa, mówiłem wczoraj o zabobonach? Trudno, przyznam się do jednego ze swoich guseł. Pewnego popołudnia (prawda, że zaczynam bajkowo?), w czas dla mojej rodziny nieco smutny, przyleciał na podwórko piękny ptak. Miałem wypożyczoną z biblioteki książkę „Ptaki Polski” profesora Jana Sokołowskiego, więc strony poszły w ruch. Jastrząb? E nie, ten na podwórzu jest mniejszy. Krogulec! Ptak przesiedział na najwyższej gałęzi orzecha dobre dwie godziny. Skórkowany, wypatrzył sikory i wróble w karmiku i miał najwyraźniej ochotę jedną sobie „skubnąć”. Kiedy zmarzła mu noga, to zmieniał ją stał na drugiej i cierpliwie czekał. „Ten ptak przyniesie nam zmianę na lepsze” zawyrokowała Piórko. Czy muszę dodawać, że jak zwykle miała rację? Krogulec, od niego to wszystko z ptakami się zaczęło.

Wyszedłem dziś z domu zastanawiając się, czy święto może być co dzień. Bardzo chętnie obejrzałbym jeszcze rybołowa czy zimorodka. Niestety, nie zawsze jest tak pięknie. Już w lesie, kiedy powoli zbliżałem się do stada sikor, ostrzegawczo krzyknął kos. Zostały mi do obserwacji tylko bogatki i modraszki a reszta uciekła. Jak tu lubić kosa? Zwyczajnie, ja tam go lubię. Po dwóch, trzech minutach dostrzegłem jeszcze dwie zięby, gdy nagle usłyszałem ostry pisk i całe stadko dosłownie rozpłynęło się w powietrzu. Zadarłem głowę do góry. Nade mną między konarami sosen leciał krogulec. Dostrzegł mnie, wykręcił nad Wartę i lecąc szybko znikł w lesie na drugim brzegu rzeki. Dla mnie następna oznaka jesieni. W czasie lęgu nigdy krogulca u siebie nie widuję.

I tu byłby koniec krogulcowej opowieści, gdyby nie pan Andrzej. „Ja go w końcu dopadnę z wiatrówki. Nie będzie moich sikorek wyjadał.” Rokrocznie słucham tych słów, rokrocznie krogulec buszuje wśród naszych karmików. Może pan Andrzej zrozumiał, że i on jaroszem nie jest. A może moje tłumaczenie, że tak krogulca matka natura nauczyła i słonecznikiem nie da  rady się najeść.

Dodaj komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej...

Celem zapewnienia najlepszej możliwej jakości przeglądania Strona korzysta z pilków cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do tych plików w ustawieniach Twojej przeglądarki. Kontynuowanie przeglądania strony jak i klikniecie przycisku ZGADZAM SIĘ na banerze oznacza wyrażenie zgody na powyższe. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do polityki cookies tej strony: https://plamkamazurka.pl/polityka-cookies/. Znajdziesz tam także możliwość zmiany ustawień cookies oraz na http://wszystkoociasteczkach.pl/

Zamknij